Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Irańczycy rozdarci między nadzieją na zmianę reżimu a obawą przed wojną

Teheran, Iran
Teheran, Iran Prawo autorskie  AP
Prawo autorskie AP
Przez Euronews Persian
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Mieszkańcy Iranu, którzy rozmawiali z Euronews, mówili, że są rozdarci między nadzieją na zmianę reżimu a strachem przed zniszczeniami wojennymi, jednocześnie zastanawiając się nad amerykańsko-izraelskimi atakami, rosnącymi trudnościami i słabnącym poparciem dla wojny.

Kiedy 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran, niektórzy Irańczycy - wyczerpani po dziesięcioleciach życia pod rządami religijnego reżimu ajatollaha i pogrążeni w smutku po styczniowej masakrze tysięcy protestujących przez teherańskie siły bezpieczeństwa - doszli do wniosku, że interwencja wojskowa jest jedyną drogą do zmian.

REKLAMA
REKLAMA

Dwa miesiące później, gdy Islamska Republika nadal istnieje, a porozumienie o zawieszeniu broni wydaje się nabierać kształtu, wielu z tych samych ludzi nie jest już pewnych, czy mieli rację.

Euronews rozmawiało z Irańczykami z Teheranu, Karadż, Kerman, Tabriz, Shahroud i innych miast o ich doświadczeniach z wojną, ich poglądach na to, czy była ona uzasadniona i co ich zdaniem nastąpi później.

Wszyscy rozmówcy byli poddawani surowym restrykcjom. Iran utrzymuje ścisłą kontrolę Internetu, cenzuruje krajowe media i aresztował dziennikarzy relacjonujących wojnę i protesty.

Większość osób, z którymi przeprowadzono wywiady, polega na perskojęzycznej telewizji satelitarnej nadającej z zagranicy - kanałach, które rząd nazywa wrogimi mediami - oraz na rozdrobnionych mediach społecznościowych i ustnych przekazach.

Aby chronić ich bezpieczeństwo, Euronews używa pseudonimów.

Liczby ofiar styczniowych protestów pozostają sporne. Kilku rozmówców przytoczyło szacunki mówiące nawet o 40 tysiącach zabitych, które to dane zostały wcześniej przekazane Euronews przez osoby z Iranu.

Większość międzynarodowych szacunków jest niższa, ale niekompletna, a irański rząd - który historycznie zgłaszał znacznie niższe liczby ofiar śmiertelnych podczas represji - nie opublikował wyczerpujących danych.

Interwencja postrzegana jako konieczna

Spośród osób, z którymi przeprowadzono wywiady, kilka stwierdziło, że popierało amerykańskie i izraelskie ataki przed ich rozpoczęciem i nadal je popiera.

44-letni Mehdi, wydawca w Teheranie, nie miał wątpliwości co do swojego stanowiska. "Republika Islamska wywarła ogromną presję na mieszkańców Iranu, a w odpowiedzi ludzie wykorzystali ostatki swoich sił w zeszłorocznych styczniowych protestach" - powiedział.

"Potem stało się jasne, że poza zewnętrzną presją nie ma sposobu, by zaszkodzić Islamskiej Republice. Przywódcy reżimu całkowicie zablokowali jakąkolwiek drogę do zmian. Atak wojskowy przyniósł przynajmniej pewne zmiany na szczycie" - powiedział Euronews.

"Nie znam konsekwencji, ale było to lepsze niż brak zmian. Nie było innej alternatywy niż wojna".

Zapytany, czy chce wznowienia wojny, był bezpośredni. "Jeśli zostanie nałożona pełna blokada morska, presja na ludzi będzie jeszcze gorsza niż wojna. Wolę więc wojnę niż zawieszenie broni z blokadą".

Ulice północnego Teheranu, 1 maja 2026 r.
Ulice północnego Teheranu, 1 maja 2026 r. AP Photo

Mohammad, 39 lat, alpinista, powiedział, że popierał ograniczoną wojnę przed jej rozpoczęciem. "Nie posunęła się wystarczająco daleko i nie osiągnęła oczekiwanego rezultatu, ale i tak była lepsza niż nic. Myślę, że częściowo pomściła ona zabitych podczas styczniowych protestów. Przywódca i wyżsi urzędnicy zaangażowani w zabójstwa zapłacili cenę".

Na pytanie, czy chce wzowienia wojny, powiedział: "Chcę, aby ten reżim zniknął, albo przez ludzi, albo przez wojnę".

"Ale jeśli rewolucja jest niemożliwa, to tylko wojna gwarantuje jego obalenie. W przeciwnym razie ludzie mogą zwrócić się przeciwko niemu. Jeśli USA mają jasny plan, popieram wojnę - ale nie bez jasnego celu".

"Około 70% ludzi popiera wojnę, ponieważ nie mogą walczyć z tym reżimem z pustymi rękami" - powiedział Mohsen, 37 lat, właściciel sklepu w Karaj. "Ta wojna była użyteczna w około 40%. Resztę muszą zrobić ludzie. Chcę wojny ponownie, ale lepiej zaplanowanej".

Zmiana poglądów

Nie wszyscy, którzy popierali wojnę na początku, nadal są tego samego zdania.

46-letnia Yeganeh, mieszkanka Teheranu, powiedziała, że chciała, aby wojna się odbyła. "Byłam za wojną, ale nie sądziłam, że będzie tak intensywna i że zginie tak wielu ludzi" - powiedziała Euronews.

Myślę, że wyeliminowanie przywódców reżimu w rzeczywistości wzmocniło Republikę Islamską, ponieważ w umysłach jej zwolenników uczyniło z nich nadludzi".

"Pozbycie się (Najwyższego) Przywódcy (Alego Chamenei) nie wyszło na dobre przyszłości Iranu, ponieważ zastąpił go jego syn. Tak naprawdę nic się nie zmieniło" - powiedziała.

FILE: Motocykle przejeżdżają obok billboardu z grafiką nieżyjącego irańskiego ajatollaha Alego Chamenei, z uniesioną pięścią wśród swoich zwolenników, w centrum Teheranu, 6 maja 2026 r.
FILE: Motocykle przejeżdżają obok billboardu z grafiką przedstawiającą zmarłego irańskiego ajatollaha Alego Chamenei, z uniesioną pięścią wśród swoich zwolenników, w centrum Teheranu, 6 maja 2026 r. AP Photo

50-letnia Fatemeh, kierowca w Kerman, powiedziała, że rosnące ceny w ubiegłym roku przekonały ją, że wojna może przynieść zmiany. Teraz już tak nie jest.

"Jestem samotną matką z dwójką dzieci. Cała nasza trójka pracuje, ale mimo to, jak mówi stare powiedzenie, jutrzejsze pieniądze zawsze zawdzięczamy dzisiejszym. Nie sądzę, by wojna zapewniła nam lepszą przyszłość" - powiedziała Fatemeh Euronews.

Ci, którzy sprzeciwiali się wojnie od samego początku

Leila, lat 43, tłumaczka w Teheranie, powiedziała, że od początku sprzeciwiała się atakom. "Atak na irańską ziemię zawsze był moją czerwoną linią" - powiedziała Euronews.

" Moja rodzina i bliscy przyjaciele są reformistami i sprzeciwiają się wojnie. Wojna jest generalnie destrukcyjna, zwłaszcza gdy prowadzi do masowych ofiar i zniszczenia infrastruktury".

Jednak wojna z USA i Izraelem obudziła nacjonalistyczne nastroje - podzielane w całym spektrum politycznym Iranu - często przyjmuje to samo słownictwo, co propaganda reżimu, nawet wśród tych, którzy sprzeciwiają się Islamskiej Republice.

"Kiedy Republika Islamska stawia czoła dominującej potędze na świecie przez około dwa miesiące, a nawet zmusza Stany Zjednoczone do zaakceptowania części jej żądań, do wyrażenia zgody na zawieszenie broni i, co ważniejsze, do obserwowania, jak wpływa to na jej gospodarkę, pokazuje to, że ma siłę odstraszającą" - powiedziała Laila.

Plac Enghelab (Rewolucji), Teheran, 25 kwietnia 2026 r.
Plac Enghelab (Rewolucji), Teheran, 25 kwietnia 2026 r. AP Photo

24-letni Parviz, który prowadzi kiosk między Teheranem a Karadżem, powiedział, że opinia wśród jego otoczenia była równo podzielona przed rozpoczęciem wojny.

"Sam byłem przeciwny wojnie, ponieważ jest ona trudna i zła. Na wojnie giną niewinni ludzie i to w dużych ilościach. Nie twierdzę, że wszystko w naszym kraju jest różowe. Mamy wiele problemów. Ale wojna nie jest dobrą rzeczą", powiedział Parviz dla Euronews.

"Nie sądzę, by jakakolwiek rozsądna osoba popierała wojnę, ponieważ wojna pozostawia po sobie jedynie zniszczenia, a konsekwencje i koszty spadają na barki ludzi" - powiedział Soroush, 35-letni właściciel restauracji w Teheranie.

"Nie jestem zadowolony z tego reżimu, ale nie jestem gotów zaakceptować wojny tylko po to, by Islamska Republika upadła. Wojna tylko pogorszy naszą sytuację. Chciałbym, aby Republika Islamska mogła rozwiązać swoje problemy od wewnątrz i abyśmy nie znaleźli się w sytuacji, w której niektórzy ludzie czekają na wojnę".

Dodał, że obserwował zmiany opinii wokół niego w czasie rzeczywistym. "Zeszłej zimy, wśród ludzi, których znałem i widziałem, poparcie dla wojny wynosiło około 50-50. Ale teraz, gdy przeżyliśmy czterdzieści dni wojny, większość z tych, którzy byli za, zwróciła się przeciwko niej".

"Modlą się dzień i noc o porozumienie i pokój, aby mogli wrócić do swojego przedwojennego życia. Te 50%, które popierało wojnę, spadło teraz do około 30% lub 20%".

44-letnia Monir, prawniczka z Tabriz, powiedziała, że wojna tylko pogłębiła jej sprzeciw. "Nie akceptuję idei wojny jako środka do zmiany reżimu lub jakiejkolwiek formy reformy i sprzeciwiam się zagranicznej interwencji w wewnętrzne sprawy Iranu".

"Biorąc pod uwagę wybór między Republiką Islamską a świeckim systemem politycznym, wolę ten drugi, ale nie chcę, aby zmiana reżimu nastąpiła poprzez wojnę, ponieważ wtedy czujesz, że następny rząd będzie bardziej realizował agendę obcego mocarstwa niż dbał o dobro ludzi. Niezależność Iranu jest dla mnie bardzo ważna" - powiedziała Monir.

O tym, jak zmieniła się opinia wokół niej, powiedziała: "Wśród moich bliskich krewnych nikt nie chciał wybuchu wojny. Ale ponieważ wojna wybuchła po wydarzeniach ze stycznia, słyszało się ludzi mówiących, że to dobrze, że doszło do ataku, że to i tamto teraz nastąpi i że nic nie zostanie z reżimu i tak dalej".

"Ale kiedy wojna się przeciągnęła i przekształciła w wojnę na wyniszczenie, nawet ci ludzie, którzy moim zdaniem nie stanowili większości, nie byli już tak zdecydowanymi zwolennikami kontynuowania strajków".

Protesty i wojna

56-letni Ahmad z Teheranu brał udział w styczniowych protestach i popiera wojnę. "Czy w styczniowych protestach lub w 2022 r. nie zginęła ogromna liczba cywilów?" - powiedział.

"Czy wtedy amerykańskie i izraelskie samoloty bombardowały Iran i zabijały tych wszystkich cywilów? Czy Mahsa, Nika, Sarina i wszystkie te dziewczyny i młode kobiety zostały zabite przez Amerykanów? Czy ci młodzi ludzie straceni w ostatnich tygodniach nie byli cywilami?" - zapytał.

"Dopóki ten reżim się utrzyma, co jakiś czas będziemy świadkami masakry protestujących".

Seyyed, 72-letni mieszkaniec południowego Teheranu, który powiedział, że porzucił religię z powodu postępowania Republiki Islamskiej, popiera wojnę i ma nadzieję, że zostanie ona wznowiona. "Ten reżim stworzył sytuację, która jest rzadkością na świecie" - powiedział.

"W jakim kraju przywódca i inni najwyżsi urzędnicy nakazali siłom bezpieczeństwa tak kosić własnych obywateli? Wszystkie te ciała, które widzieliśmy w styczniu ubiegłego roku, były stolicą tego kraju. Ci młodzi ludzie nie pojawili się znikąd".

"Mieli rodziców, domy i życie. Ich rodzice tak ciężko pracowali, aby ich wychować, a potem reżim przychodzi i zabija ich wszystkich? Jeśli Islamska Republika się utrzyma, los tego narodu jest przesądzony. Po raz kolejny zastrzeli swoich młodych ludzi".

Wielki Bazar w Teheranie, 3 maja 2026 r.
Wielki Bazar w Teheranie, 3 maja 2026 r. AP Photo

Mohsen, właściciel sklepu, przyznał, że śmierć cywilów podczas wojny wiązała się z działaniami USA i Izraela, a także z irańskimi zaniedbaniami. "Tak, cywile giną na wojnie. Część z nich wynika z nieuwagi ludzi, a część z zaniedbań urzędników".

"Kiedy dochodzi do ataku wojskowego, w Izraelu wszyscy idą do schronów, ale Irańczycy spokojnie wykonują swoją pracę. Nie ma schronów, syren, ostrzeżeń" - wyjaśnił.

"W Bidganeh, podczas jednego z ataków, nie przeżył ani jeden członek sześcioosobowej rodziny. Nic nie zostało z tych sześciu osób, ponieważ władze nie wydały żadnego ostrzeżenia, a sama rodzina zignorowała izraelskie ostrzeżenia".

"Władze nieustannie mówią o zabitych na wojnie, aby ludzie zapomnieli o wszystkich zabitych podczas zeszłorocznych protestów".

"Te 40 000 ludzi zabitych w styczniu było - przepraszam za wyrażenie - jak nić dentystyczna dla tego reżimu. Nawet gdyby zginęło 40 milionów ludzi, nadal podążaliby tą samą ścieżką. Te 40 000 ludzi po prostu nie miało dla nich znaczenia" - dodał.

Rodziny podzielone

Pomimo oficjalnych twierdzeń, że wojna doprowadziła do jedności narodowej, wywiady ujawniają, że doprowadziła ona do rozłamów w rodzinach - nie tylko między zwolennikami i przeciwnikami reżimu, ale także wśród samych przeciwników, podzielonych co do tego, czy wojna była kiedykolwiek uzasadniona.

Mojgan i Marzieh, kuzynki z Shahroud i obie nauczycielki w wieku około 40 lat, stoją po przeciwnych stronach sporu.

Mojgan powiedziała, że popiera ataki wojskowe przeciwko Islamskiej Republice, podczas gdy Marzieh i jej bracia są im przeciwni. Mojgan powiedziała, że jej kuzyni bronią preferowanego przez siebie systemu religijnego, jednocześnie twierdząc, że bronią Iranu.

FILE: Mężczyzna przenosi dywany na historycznym Wielkim Bazarze w Teheranie, 3 maja 2026 r.
FILE: Mężczyzna przenosi dywany na historycznym Wielkim Bazarze w Teheranie, 3 maja 2026 r. AP Photo

30-letni Mostafa z Damghan popiera Republikę Islamską pomimo niezadowolenia z gospodarki i własnych warunków życia. Powiedział, że kłócił się z krewnymi o wojnę, ale starał się unikać przedłużającego się konfliktu.

"Ci, którzy bronią wojny, stracili rozum na Instagramie i przed kanałami satelitarnymi nadającymi w języku perskim z zagranicy" - powiedział Mostafa. "W przeciwnym razie żadna rozsądna osoba nie broniłaby ataku wojskowego na własny kraj".

Jego siostra Zahra, 25 lat, kosmetyczka, zdecydowanie się z tym nie zgodziła. "On zawsze staje po stronie reżimu" - powiedziała. "W styczniu ubiegłego roku również poparł władze i bez względu na to, co strasznego dzieje się w tym kraju, bez względu na to, jak szkodliwe i opresyjne jest zachowanie reżimu, Ali nadal uważa, że Islamska Republika musi pozostać".

Jak wojna zmieniła codzienne życie

Większość rozmówców zgodziła się co do dwóch konsekwencji wojny: zamknięcia Internetu i poważnego pogorszenia sytuacji gospodarczej. Różnili się co do tego, jak bezpośrednio ataki wpłynęły na nich samych.

"Przerwy w dostępie do Internetu zakłóciły moje życie, ponieważ potrzebuję międzynarodowego Internetu. Moja praca w zasadzie się zatrzymała" - powiedziała Leila, tłumaczka.

"Inflacja jest wyższa niż kiedykolwiek i naprawdę można to odczuć. Ale dzięki Bogu nie ucierpieliśmy z powodu braku paliwa, energii czy usług komunalnych. Zostaliśmy jednak wysiedleni" - wyjaśniła.

"Zostaliśmy zmuszeni do opuszczenia Teheranu i udania się na północ. Ponadto, jako właścicielka zwierząt domowych, wojna wywołała u mnie wiele niepokoju, ponieważ nie byłam przygotowana na taki kryzys".

FILE: Pracownik ochrony stoi na straży podczas zorganizowanego przez państwo wiecu z okazji urodzin Imama Rezy i wspierającego ajatollaha Mojtabę Chameneiego w Teheranie, 29 kwietnia 2026 r.
PLIK: Pracownik ochrony stoi na straży podczas zorganizowanego przez państwo wiecu z okazji urodzin Imama Rezy i wspierającego ajatollaha Mojtabę Chameneiego w Teheranie, 29 kwietnia 2026 r. AP Photo

Soroush, właściciel restauracji, szczegółowo opisał szkody gospodarcze. "Wojna miała bardzo zły wpływ na moją pracę. Moje dochody gwałtownie spadły".

"Uderzyli w zakłady petrochemiczne i brakuje plastiku, a ceny napojów bezalkoholowych, które podajemy do posiłków, gwałtownie wzrosły. Mała butelka coli kosztuje teraz 50 000 tomanów (0,60 euro)".

"Z jednej strony ceny poszły w górę, a z drugiej kieszenie ludzi są puste, ponieważ uciekli ze swoich miast i udali się do mniejszych miast, wiosek lub na północ. Wydali swoje oszczędności i wrócili do domu z długami. Z czasem muszą spłacać te długi. Większość ludzi jest pod presją finansową" - wyjaśnił Soroush.

"Wysokie ceny zamiast wojny

Niewielu ankietowanych spodziewało się, że obecne zawieszenie broni utrzyma się na czas nieokreślony. Większość zakładała, że konflikt może zostać wznowiony.

Mehdi, wydawca, powiedział, że twarda kontrola w IRGC sprawia, że jakikolwiek trwały kompromis jest mało prawdopodobny i uważa, że Republika Islamska może upaść przed końcem kadencji Trumpa, jeśli USA nasilą ataki na infrastrukturę.

Leila spodziewa się raczej kruchego zawieszenia broni niż trwałego pokoju i nie widzi perspektyw na poprawę zarządzania, gospodarki lub swobód społecznych, biorąc pod uwagę dominację twardogłowych w systemie.

FILE: Uliczny muzyk gra na gitarze na ulicy Enqelab-e-Eslami w centrum Teheranu, 25 kwietnia 2026 r.
PLIK: Uliczny muzyk gra na gitarze na ulicy Enqelab-e-Eslami w centrum Teheranu, 25 kwietnia 2026 r. Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved

Mohsen spodziewał się wznowienia wojny i wierzył, że reżim będzie stopniowo osłabiany poprzez dalsze straty wśród wyższych urzędników.

Mohammad był najbardziej zdecydowany, przewidując upadek reżimu lub jego znaczne osłabienie przed odejściem prezydenta USA Donalda Trumpa z urzędu. Powiedział, że przyszłe protesty mogą spotkać się z mniejszą przemocą po doświadczeniach wojny i stycznia.

Niektórzy jasno dali do zrozumienia, że są zmęczeni wojną, niezależnie od jej wyniku.

"Nie chcę kolejnej wojny, ponieważ nie mam już siły, aby ponownie przeżyć te dni. Wolę zmagać się z wysokimi cenami niż przechodzić przez wojnę" - podsumował Yeganeh.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Wojna w Iranie winduje ceny ropy, zyski Shell rosną

Trump apeluje do Iranu o porozumienie. „Nie chcemy zabijać ludzi”

Trump: Iran „przeprowadził kilka ataków” w cieśninie Ormuz