Fińska gotowość i odstraszanie przed rosyjską agresją – zarówno w formie ataków hybrydowych, jak i pełnoskalowej inwazji – od dawna są elementem polityki państwowej. Poborowi są szkoleni na doświadczonych snajperów, gotowych na wszelkie scenariusze wzdłuż liczącej 1350 km granicy z Rosją.
Poborowi płci męskiej są szkoleni przez armię na snajperów-ekspertów, aby byli gotowi na wszelkie ewentualności wzdłuż liczącej 1350 km granicy Finlandii z Rosją.
Na mocno ufortyfikowanej fińskiej granicy strażnicy graniczni zapewniają, że są przygotowani na wszystkie scenariusze w tym zagrożenia hybrydowe, takie jak zakłócanie GPS czy przeloty dronów.
Zdolność odstraszania Finlandii coraz częściej staje się wzorem dla całej Europy.
„Jesteśmy przygotowani, by być częścią fińskiej obrony terytorialnej” – powiedział Mikko Lehmus, fiński strażnik graniczny, w rozmowie z Euronews.
„Szkolimy naszych poborowych, aby w razie potrzeby mogli wziąć udział w wojnie” – dodaje w punkcie granicznym Raja-Jooseppi.
„Murmańsk, siedziba rosyjskiej floty nuklearnej, leży zaledwie 150–200 kilometrów od granicy po stronie rosyjskiej” – podkreśla Lehmus.
W 2023 roku Rosja kierowała migrantów na fińską granicę w ramach wojny hybrydowej przeciwko sojusznikom Ukrainy, próbując siać podziały i chaos. Uzbrajanie migrantów przy granicach NATO i Europy było wówczas częstą taktyką Kremla.
Polska, Łotwa i Litwa zareagowały na podobne działania przy swoich granicach z Białorusią, sprzymierzoną z Rosją. Setki migrantów, w tym rodziny z małymi dziećmi, były zmuszane do przekraczania granicy z Białorusią, jak podawały urzędy UE i rządy poszczególnych krajów.
W Polsce co najmniej dwoje dzieci, w tym roczne niemowlę, zmarło z powodu hipotermii, ponieważ polskie władze odmówiły migrantom dostępu do opieki medycznej lub schronienia, według relacji polskich pracowników medycznych i organizacji pozarządowej Polski Zespół Ratownictwa Medycznego.
W listopadzie 2023 roku Finlandia zdecydowała o stałym zamknięciu swojej granicy z Rosją na długości 1350 km, w odpowiedzi na presję Moskwy polegającą na wysyłaniu migrantów na terytorium Finlandii.
Helsinki zawiesiły również rozpatrywanie wniosków o azyl, co w świetle prawa międzynarodowego dotyczy osób ubiegających się o status uchodźcy z powodu wojny lub prześladowań.
Ustawodawstwo zatytułowaneUstawa o tymczasowych środkach zwalczania zinstrumentalizowanej migracji zostało przedłużone do końca bieżącego roku.
Anna-Maja Henriksson, minister sprawiedliwości Finlandii, zainicjowała decyzję o trwałym zamknięciu granicy.
„To była słuszna decyzja” – powiedziała Henriksson Euronews na granicy w Jooseppi. „Śpię spokojnie w nocy, bo Rosjanie wiedzą, że mamy dobrą straż graniczną” – dodała.
„Oni (Rosjanie) wiedzą, że my, Finowie, zawsze byliśmy przygotowani” – podkreśliła.
Nawet w krótkim okresie spokoju po zakończeniu zimnej wojny, kiedy napięcia między Rosją a Zachodem wydawały się łagodne, Finlandia nigdy nie opuściła gardy.
19-letni poborowy i snajper Lauri Stenback przyznał, że przed 10-miesięczną służbą wojskową nigdy nie trzymał w ręku karabinu, lecz wkrótce odkrył w sobie „dar” do strzelania.
„Pierwszy raz strzelałem w wojsku” – powiedział Stenback Euronews w koszarach fińskiej armii w Jooseppi.
„Zaczynasz od podstawowego karabinu szturmowego, a w wojsku odkryłem, że mam dar do strzelania, więc w ten sposób trafiłem na stanowisko strzelca wyborowego” – wyjaśnił.
„Szkolimy się też w zakresie rozpoznania” – dodał Stenback. „Gdyby wybuchła wojna, udalibyśmy się za linię wroga, aby zbierać informacje i próbować namierzyć strategiczne cele” – wyjaśnił.
W międzyczasie rosyjska wojna miała również poważne konsekwencje dla rdzennych, transgranicznych ludów, takich jak Lapończycy.
Potomkowie koczowniczych plemion, tradycyjnie zajmujący się hodowlą reniferów, liczą dziś około 100 000 osób w Finlandii, Rosji, Norwegii i Szwecji.
Jednak agresja Rosji na Ukrainę sprawiła, że część rosyjskiej społeczności została odcięta od reszty. Według członków społeczności Sami, którzy rozmawiali z Euronews, niektórym Lapończykom udało się uzyskać status ochrony w Norwegii po ucieczce przed przymusowym wcieleniem do rosyjskiej armii.
„Jedną z okropnych, strasznych rzeczy jest to, że niektórzy z naszych lapońskich braci po stronie rosyjskiej zostali siłą wcieleni do rosyjskiej armii i wysłani na front na Ukrainie” – powiedziała Euronews w Laponii przewodnicząca lapońskiego parlamentu, Pirita Näkkäläjärvi.
Co najmniej siedmiu młodych Lapończyków zginęło na wojnie walcząc dla Rosji. „To ogromna strata dla małej społeczności liczącej około 2000 osób w Rosji” - dodała.