Setki osób ewakuowały się z Iranu przez przejście graniczne w Astarze. Ruch wzrósł po decyzji Azerbejdżanu o umożliwieniu bezpiecznego wyjazdu dla obcokrajowców.
Przejście graniczne w Astarze, na pograniczu Iranu i Azerbejdżanu, odnotowało w ostatnich dniach znaczny wzrost ruchu międzynarodowego.
Wiele osób stara się opuścić Teheran, uciekając przed nasilającymi się atakami ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela.
Zwiększony ruch nastąpił po sobotnim ogłoszeniu rządu Azerbejdżanu, który zapewnił swoim obywatelom możliwość bezpiecznej ewakuacji z Iranu.
Dodatkowo wprowadzono przepustki tranzytowe dla obcokrajowców szukających ochrony.
Według nieoficjalnych informacji, do Azerbejdżanu przedostało się już około 500 Rosjan.
Na granicy widoczne są duże grupy podróżnych, którzy przechodzą przez punkty kontrolne.
W poniedziałek granicę przekroczyła pakistańska rodzina, która odbyła długą i wyczerpującą podróż ze stolicy Iranu do południowego regionu Azerbejdżanu.
Rodzina zabrała ze sobą wszystkie niezbędne rzeczy, ciągnąc walizki przez całą trasę.
"Mieszkaliśmy w Iranie. Dojechaliśmy do przygranicznego regionu, a stamtąd przeszliśmy granicę" - opowiada młoda Pakistanka podróżująca z rodzicami i bratem o imieniu Rameeza.
"Droga była trudna, ale udało nam się dotrzeć. To było jak eksplozja emocji" - dodała.
Dokładna liczba osób, które ewakuowały się od czasu otwarcia przejścia, pozostaje nieznana.
Szacuje się jednak, że od soboty bezpiecznie przekroczyło granicę co najmniej 370-400 osób.
Wśród ewakuowanych znajduje się ponad 100 obywateli Azerbejdżanu.
Pozostali to emigranci z niemal 20 krajów, w tym Francji, Włoch, Polski, Rosji, Chin, Pakistanu, Indii, Bangladeszu i Nepalu.
Ojciec Rameezy Sadullah Khan, wyraził ulgę, że udało mu się dotrzeć z rodziną do bezpiecznego miejsca.
"Jestem bardzo szczęśliwy, że tu jesteśmy"- mówił Euronews.
Opowiadał o dramatycznych doświadczeniach w Teheranie, gdzie nasiliły się bombardowania prowadzone przez prezydenta USA Donalda Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu.
"Dwa dni temu opuściliśmy Teheran i przyjechaliśmy do Astary. Teraz czuję ulgę, bo jesteśmy bezpieczni" - dodał.