W listopadzie Yad Vashem ogłosiło, że Światowe Centrum Pamięci o Holokauście ustaliło tożsamość pięciu z sześciu milionów Żydów zamordowanych podczas Holokaustu.
Podczas gdy świat obchodził w tym tygodniu Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, Dani Dayan, przewodniczący Yad Vashem, powiedział Euronews, że praca centrum nie jest "jednodniowa".
"Pamięć o Holokauście i lekcje z niego płynące powinny być pamiętane i wdrażane przez 365 dni w roku" - powiedział podczas wizyty w Brukseli, gdzie spotkał się z przewodniczącą Parlamentu Europejskiego Robertą Metsolą.
Dayan powiedział, że chociaż UE podejmuje wysiłki i współpracuje "owocnie" z Yad Vashem, to "nie może powiedzieć tego samego o krajobrazie w samej Europie, w samych państwach członkowskich".
"W wielu z nich widzimy szerzący się antysemityzm i wypaczanie Holokaustu".
Identyfikacja ofiar przywraca im godność
W tym tygodniu, na dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, w Strefie Gazy odnaleziono ciało ostatniego izraelskiego zakładnika.
Izraelscy żołnierze zlokalizowali ciało policjanta Rana Gvili na cmentarzu w Gazie i zwrócili je Izraelowi w poniedziałek po 843 dniach.
Oznaczało to, że po raz pierwszy od 2014 roku w Strefie Gazy nie ma izraelskich zakładników i otworzyło drogę do drugiej fazy zawieszenia broni między Izraelem a Hamasem.
Zwrot wszystkich pozostałych zakładników, żywych lub martwych, był kluczową częścią pierwszej fazy zawieszenia broni w Strefie Gazy.
"Pamiętam, że niedawno byłem w jednym z krajów europejskich i premier tego kraju powiedział mi, że miał ciężką pracę, aby wyjaśnić swoim kolegom, dlaczego mamy obsesję na punkcie zwrotu ciał naszych zakładników" - powiedział Dayan.
"Jest to podobne do naszego projektu w Yad Vashem, aby odzyskać nazwiska ofiar Holokaustu".
W listopadzie Yad Vashem ogłosiło, że Światowe Centrum Pamięci o Holokauście ustaliło tożsamość pięciu z sześciu milionów Żydów zamordowanych podczas Holokaustu.
"Dla nas było to bardzo ważne, ponieważ był to pierwszy krok w przywróceniu im godności, którą naziści próbowali im odebrać. To samo dotyczy ciał naszych zakładników. To pierwsza rzecz, która została im zwrócona, godność, która została im odebrana poprzez przewiezienie ich ciał do Gazy".
Jednak zdecydowanie odrzuca wszelkie próby dalszego porównywania tych wydarzeń do ataku Hamasu na południowy Izrael z 7 października 2023 r.
„7 października było okropne. Nie było to kontynuacją Holokaustu. 7 października nie jest Shoah 2.0” – powiedział Euronews.
„Były podobieństwa: sadyzm, okrucieństwo i intencje. Intencje były ludobójcze. Ale różnica jest zasadnicza. Porównanie, które zwykle się stosuje, nawet w Izraelu, między Holokaustem a 7 października, również działa na korzyść Hamasu”.
Stare kłamstwa, śmiertelna rzeczywistość
Z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola powiedziała: „Dzisiaj antysemityzm rozprzestrzenia się szybciej niż kiedykolwiek, wzmacniany przez internet i zamieniający stare kłamstwa w śmiertelną rzeczywistość”.
„Pamięć o Holokauście oznacza konfrontację z nienawiścią, gdziekolwiek się pojawia, zanim pozwoli się jej ponownie zakorzenić”.
Dayan nazywa to "starym wirusem", przyznając jednocześnie, że sytuacja pogorszyła się od czasu ataku Hamasu w 2023 r. i późniejszej operacji wojskowej Izraela w Strefie Gazy.
"Antysemityzm gwałtownie rośnie. To stary, tysiącletni wirus, który za każdym razem, gdy się zmienia, daje przerzuty na inne cechy. Ale to ta sama stara ciągłość nienawiści do Żydów".
Dodaje, że w dzisiejszych czasach została ona mocno upolityczniona.
"Uważam, że najbardziej niepokojącą cechą dzisiejszego antysemityzmu jest to, że stał się on jedynym wspólnym mianownikiem wszystkich ekstremistów. Prawicowi ekstremiści, lewicowi ekstremiści, islamscy ekstremiści nienawidzą się nawzajem, nie zgadzają się w niczym. W kwestii nienawiści do Żydów i nienawiści do państwa żydowskiego nie tylko się zgadzają, ale współpracują, tworzą synergię i to jest bardzo niepokojące, bardzo niepokojące".
Sposobem na zaprzyjaźnienie się z Żydami nie jest nienawiść do muzułmanów
Kilka europejskich partii prawicowych pozycjonuje się obecnie jako obrońcy Żydów i wielokrotnie wyraża swoje poparcie dla Izraela i społeczności żydowskiej.
Dayan mówi, że nie jest to wsparcie, którego on i Yad Vashem szukają.
"Widzimy w Europie partie, które mają wyraźne neonazistowskie korzenie i nie chcę ich wsparcia. Nie chcę ich przyjaźni, nie chcę z nimi współpracować. Nie mamy żadnych relacji w Yad Vashem, ani z AfD (Alternatywa dla Niemiec), ani z FPÖ (Wolnościowa Partia Austrii), ani z innymi".
"Są tacy, którzy uważają, że sposobem na zaprzyjaźnienie się z Żydami, okazanie im współczucia jest nienawiść do muzułmanów. Nie chcę tego rodzaju przyjaźni. Nie chcę, aby ktoś pokazywał mi, że mnie lubi, nienawidząc innych, nienawidząc muzułmanów. Nie, odrzucamy również islamofobię".
Yad Vashem i jego przewodniczący zdecydowanie odrzucają wszelkie formy rasizmu, nienawiści i ekstremizmu, nazywając je "zagrożeniem dla przyszłości demokracji".
"Antysemityzm jest jednym z tego odzwierciedleń. Ale nie jedynym".
Dayan przypomina, jak rok temu miliarder technologiczny Elon Musk wygłosił niespodziewane wirtualne przemówienie podczas inauguracji kampanii prawicowej niemieckiej partii AfD, nazywając ją "najlepszą nadzieją" Niemiec w nadchodzących wyborach powszechnych.
Dayan szczególnie wspomina, jak Musk powiedział tłumowi, że nadszedł czas, aby "odejść" od historycznej winy.
"Powiedział, że Niemcy powinni porzucić swoją kulturę pamięci o Holokauście. I iść dalej. Zapomnieć o przeszłości i iść naprzód".
Dayan powiedział Euronews, że "natychmiast" zajął się X, należącym do Muska, aby opublikować "naprawdę mocne oświadczenie".
"Jeśli Niemcy porzucą swoją kulturę pamięci i pójdą dalej, jak zalecił pan Musk, będzie to nie tylko zniewaga dla ofiar i ocalałych z Shoah oraz dla narodu żydowskiego. Będzie to również wyraźne i bezpośrednie zagrożenie dla przyszłości niemieckiej demokracji, które zachęci ekstremistów ze wszystkich stron i podkopie fundamenty niemieckiej demokracji. Jest to więc nie tylko kwestia żydowska, ale także europejska".
Dla Dayana pójście naprzód jest przeciwieństwem tego, co reprezentuje Yad Vashem. Przy około 80% zidentyfikowanych ofiar Holokaustu przyznaje, że badacze nigdy nie będą w stanie ustalić wszystkich 6 milionów nazwisk.
Jak wnuki ocalałych z Holokaustu utrzymują pamięć przy życiu?
Liczba ocalałych z Holokaustu maleje i wkrótce świat zostanie bez świadków z pierwszej ręki. Według najnowszego raportu, do 2040 r. przy życiu pozostanie tylko ułamek ocalałych z Holokaustu.
"Nikt nie wierzył, że osiągniemy liczbę 5 milionów nazwisk" - powiedział Dayan w wywiadzie dla Euronews, dodając, że kluczową rolę odgrywają rodziny ocalałych, a często także ich wnuki.
"Jest wiele rodzin ocalałych z Holokaustu, w których pierwsze pokolenie nie mówiło. Ofiary, sami ocaleni nie mówili, nie dzielili się, aby chronić swoje dzieci, chronić siebie. Dzieci nie pytały, bały się pytać. Potem przyszły wnuki i zaczęły pytać swoich dziadków, a potem dziadkowie zaczęli mówić".
Najmłodsi ocaleni z Holokaustu mają obecnie około 80 lat, powiedział Dayan, wyjaśniając, że byli tak młodzi, że niewiele pamiętają z tamtych czasów. Wielkie pytanie, przed którym stoi Yad Vashem i jego badacze, brzmi: "jak będziemy nadal edukować i pamiętać".
"Nie mam wątpliwości, że kiedy nie będzie już ocalałych, będzie to szczęśliwa godzina dla zaprzeczających, zniekształcających i odwracających Holokaust, którzy nagle uwierzą, że mają wolne pole do propagowania swoich kłamstw bez rzeczywistych świadków, którzy je obalą".