W poniedziałek w Białej Podlaskiej zastrzelono Roberta K., znanego jako Simon Skrepetski – artystę i satyryka krytykującego Władimira Putina. Choć prokuratura bada różne wersje, pojawiają się pytania, czy zabójstwo mogło mieć charakter egzekucji. W sprawie zatrzymano już dwóch Białorusinów.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godz. 9:45–9:50 na parkingu w pobliżu miejsca zamieszkania 44-latka. Jak przekazuje prokuratura, z dotychczasowych ustaleń wynika, że do Roberta K. podszedł nieznany mężczyzna i oddał w jego kierunku dwa strzały z broni palnej. Gdy postrzelony upadł na ziemię, sprawca oddał jeszcze trzy strzały, po czym pośpiesznie oddalił się z miejsca zdarzenia.
Choć śledczy badają różne wątki, podczas briefingu prasowego Prokuratury Okręgowej w Lublinie wprost pojawiły się pytania o możliwość mafijnej egzekucji. "Wnioski chciałbym pozostawić państwu", mówił Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie Marcin Kozak. Jak dodał w rozmowie z Euronews, "w sprawie dojdzie jeszcze do wielu zatrzymań".
Krytykował Putina i Kadyrowa. Kim był zastrzelony Simon Skrepetski?
Pytania o możliwy charakter egzekucji pojawiły się m.in. ze względu na groźby, o których sam artysta pisał na swoim kanale w serwisie Telegram. Robert K., występujący pod pseudonimem Simon Skrepetski, mieszkał w Polsce od 2021 roku. Z Rosji wyjechał, obawiając się represji. Jak donoszą media, kilka dni przed śmiercią uczestniczył w demonstracji pod ambasadą Rosji w Berlinie, gdzie prezentował antyputinowskie prace i performanse.
Skrepetski był satyrykiem i artystą politycznym, który w swoich karykaturach ośmieszał nie tylko Władimira Putina, ale także przywódcę Czeczenii Ramzana Kadyrowa i cały system polityczny Federacji Rosyjskiej. Jeszcze 15 czerwca na swoim kanale na Telegramie informował o kierowanych pod jego adresem groźbach. W jednym z wpisów napisał, że rosyjscy nacjonaliści i zwolennicy Kremla zapowiadają wobec niego odwet.
"Sztuczka z flagą była bardzo popularna wśród rosyjskich patriotów. Różni Bekowie obiecują, że sam Kadyrow, na rozkaz Putina, zgwałci mnie w Niebieskim Szpikulu".
Rzecznik Prokuratury: "W tej sprawie dojdzie jeszcze do wielu zatrzymań"
Jak przekazuje prokuratura, niedługo po zdarzeniu komendant miejski policji w Białej Podlaskiej ogłosił alarm dla całego stanu osobowego jednostki. W wyniku podjętych działań, w pobliżu Konsulatu Republiki Białorusi, zatrzymano dwóch obywateli Białorusi w wieku 37 i 33 lat. Mężczyźni są obecnie przesłuchiwani. Jak jednak zaznaczył w rozmowie z Euronews Marcin Kozak, sprawa ma charakter wielowątkowy, a żadnemu z zatrzymanych nie przedstawiono dotąd zarzutów.
"Badamy różne wersje, one są o różnym stopniu prawdopodobieństwa, ale nie możemy wykluczyć także tła obyczajowego, bo oczywiście jakkolwiek sensacyjnie to wygląda, to może się okazać, że to po prostu jest zwykła sprawa obyczajowa. Ale to są naprawdę moje dywagacje", mówił.
Jak wskazuje prokuratura, na miejscu zdarzenia zabezpieczono pięć łusek oraz jeden pocisk kalibru 9 mm Luger Geco. Marcin Kozak twierdzi, że zgromadzony materiał dowodowy jest obszerny i pozwala śledczym stopniowo odtwarzać coraz pełniejszy obraz wydarzeń.
"Chcę przekazać, że w tej sprawie dojdzie jeszcze do wielu zatrzymań, do przeszukań, do legitymowania, do zatrzymań pojazdów. Będziemy weryfikować każdy trop. Dzisiaj na konferencji poprosiliśmy tych wszystkich, którzy w momencie zdarzenia, w okolicy zdarzenia, mogli gdzieś zarejestrować jakichś ludzi przychodzących na miejsce zdarzenia, jakieś pojazdy podjeżdżające na miejsce zdarzenia, o kontakt".
"Wnioski nasuwają się same"
Jak przekazał na konferencji prasowej, prokuratura nie może na ten moment udzielać żadnych informacji o głównych motywach zabójstwa. Sugeruje jednak, że mimo, iż nie można niczego na ten moment wykluczyć, sprawa najprawdopodobniej była właśnie egzekucją.
"Wnioski chciałbym pozostawić państwu. Przedstawiłem fakty: do mężczyzny na chodniku podchodzi napastnik, oddaje trzy strzały z tyłu, a po upadku ofiary podchodzi i strzela kolejne dwa razy. Wnioski chyba nasuwają się same, ale ja jestem zobligowany do opierania się na faktach".
Śmierć Simona Skrepetskiego wpisuje się w szerszy kontekst losów rosyjskich artystów, aktywistów i opozycjonistów krytykujących Kreml. Jednym z najbardziej znanych symboli takiego sprzeciwu pozostaje grupa muzyczna Pussy Riot, której członkinie, więzione i ścigane za antyputinowskie protesty, 7 maja wykonały w Wenecji protest przeciwko obecności Rosji na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki (Biennale).
W ostatnich latach wielu przeciwników Władimira Putina zmuszonych było do emigracji, a część z nich doświadczała gróźb, represji lub postępowań karnych. Najgłośniejszym przypadkiem pozostaje Aleksiej Nawalny, który po otruciu i uwięzieniu zmarł w rosyjskiej kolonii karnej w 2024 roku.
Kreml zaprzecza zarzutom o zabójstwie opozycjonisty. Po jego śmierci Kreml oskarżył Zachód o wykorzystywanie sprawy przeciwko Rosji, a krytykę ze strony zachodnich przywódców uznał za „nieakceptowalną”.
W 2025 roku wdowa po opozycjoniście, Julia Nawalna, poinformowała jednak, że badania przeprowadzone przez zagraniczne laboratoria przy wsparciu rządów pięciu państw wykazały obecność epibatydyny - silnej neurotoksyny występującej w jadzie niektórych gatunków żab - w próbkach pobranych z ciała Aleksieja Nawalnego.