Karol Nawrocki powiedział, że Polska powinna stanąć na czele obozu reformującego Unię Europejską, krytykując jej politykę. Jednocześnie stwierdził, że państwa negujące obecny kształt Wspólnoty nie powinny być zaliczane do grona eurosceptyków.
Podczas czwartkowego spotkania z Korpusem Dyplomatycznym Karol Nawrocki ponownie skrytykował politykę Unii Europejskiej, negatywnie oceniając m.in. Zielony Ład, Mercosur, tendencje centralistyczne oraz politykę migracyjną. Powiedział też, że wspólnota przypomina „gasnącą gwiazdę”, ale zależy mu na integracji europejskiej. Jak zaznaczył, „chce silnej Polski w zdrowej UE”.
„Uważam, że Polska powinna stanąć na czele obozu reformy Unii Europejskiej, otwartego na wszystkie państwa, które nie zgadzają się na kontynuację dotychczasowych polityk, a jednocześnie nie chcą być zaliczone do grona przeciwników samej idei Zjednoczonej Europy”, mówił.
Jak stwierdził, chce zachęcić do takiego podejścia rząd Rzeczypospolitej.
Karol Nawrocki krytykuje Unię Europejską
Karol Nawrocki jest znany z krytyki obecnej polityki Unii Europejskiej oraz Ukrainy. Kilka miesięcy temu o Zielonym Ładzie mówił, że „niszczy polskie rolnictwo”. Przed wyborami prezydenckimi podpisał natomiast ośmiopunktową deklarację Sławomira Mentzena ze skrajnie prawicowej koalicji Konfederacja Wolność i Niepodległość, w której zapewnił m.in., że będzie sprzeciwiał się wejściu Ukrainy do NATO oraz nie pozwoli na wysyłanie polskich żołnierzy do tego kraju. Stwierdził też, że ustawa o mowie nienawiści „powinna trafić do śmietnika”. Już jako prezydent, podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim, zarzucił mu brak wdzięczności wobec Polski.
Podczas czwartkowego spotkania z Korpusem Dyplomatycznym Nawrocki mówił jednak o „rosyjskim imperializmie”, podkreślając, że jednym z celów Rosji, oprócz prześladowania własnych obywateli „ jest ekspansja terytorialna, masowe mordy i ataki na cele cywilne, w tym na szpitale i na szkoły”. Jak zaznaczył, „Polska, granicząca z Rosją od stuleci, jak mało kto zdaje sobie sprawę z zagrożenia ze strony Moskwy”.
Powiedział też, że wraz z zakończeniem wojny w Ukrainie, Rosja nie porzuci dalszej ekspansji.
„Tylko zwiększenie zdolności obronnych wszystkich sojuszników i nasza jedność mogą powstrzymać i odstraszyć Rosję” - mówił.
Donald Tusk: „przedmiot nieustannych kłótni”
Donald Tusk odniósł się do relacji z prezydentem podczas czwartkowej konferencji prasowej, mówiąc, że są one trudne, choć nie z jego winy. Wskazał, że kością niezgody są przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa, w tym energetycznego, oraz sprawy polskiej dyplomacji i polityki zagranicznej.
Jak stwierdził, nie powinna być ona „przedmiotem nieustannych kłótni czy robienia sobie na złość”.
Dodał też, że również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas spotkania z prezydentem będzie starał się po raz kolejny „wytłumaczyć mu”, na czym polegają reguły konstytucyjne. „Mam nadzieję, że te argumenty wreszcie zrobią jakieś wrażenie i że dojdzie do oczekiwanych długo przez polskich dyplomatów nominacji na pełne funkcje ambasadorskie” - powiedział Tusk. Do spotkania szefa MSZ z prezydentem ma dojść 26 stycznia.