Premier Izraela Benjamin Netanjahu ogłosił, że izraelskie ataki na Iran doprowadziły do wstrzymania irańskich działań odwetowych i chwilowego uspokojenia sytuacji. Jednocześnie ostrzegł Teheran przed wznowieniem ataków, zapowiadając „pełną siłę” odpowiedzi.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w poniedziałek, że niedawne izraelskie ataki na Iran skutecznie powstrzymały Teheran przed dalszymi działaniami zbrojnymi, co doprowadziło do zawieszenia walk między obiema stronami.
„W tej chwili sytuacja na tym froncie jest opanowana. Po tym, jak uderzyliśmy w terrorystyczny reżim w Teheranie, przestał on nas atakować” – powiedział Netanjahu w telewizyjnym wystąpieniu.
Jednocześnie izraelski premier ostrzegł, że jeśli Iran wznowi ataki, Izrael odpowie z pełną siłą. „Jeśli Iran popełni błąd i ponownie zaatakuje, nasza odpowiedź będzie zdecydowana i bezwzględna” – podkreślił.
W tym samym czasie prezydent USA Donald Trump zaapelował o natychmiastowe wstrzymanie działań zbrojnych. W serwisie Truth Social napisał: „Izrael i Iran muszą natychmiast przestać do siebie strzelać”.
Apel Trumpa
Wcześniej Iran obarczył Stany Zjednoczone odpowiedzialnością za wznowienie walk z Izraelem. Rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei stwierdził podczas konferencji prasowej w Teheranie, że działania Izraela są nierozerwalnie związane z polityką Waszyngtonu.
„Nie ma wątpliwości, że działania syjonistycznego reżimu w regionie nie mogą być oddzielone od polityki Stanów Zjednoczonych” – powiedział Baghaei. Dodał również, że „nikt nie wierzy, iż Izrael podejmuje tego rodzaju operacje bez wcześniejszej koordynacji i współpracy z USA”.
Tymczasem izraelska armia poinformowała, że przygotowuje się do przechwycenia kolejnej fali irańskich pocisków rakietowych. Według świadków cytowanych przez agencję AFP nad Jerozolimą słychać było co najmniej osiem eksplozji podczas prób neutralizacji nadlatujących rakiet.
W odpowiedzi na ostrzał rakietowy przeprowadzony przez Iran Izrael rozpoczął w poniedziałek nad ranem naloty na cele wojskowe w centralnej i zachodniej części kraju. Był to pierwszy tak poważny ostrzał od czasu zawarcia kwietniowego zawieszenia broni.
Izraelskie Siły Obronne (IDF) poinformowały, że dziesiątki myśliwców, działając na podstawie danych wywiadowczych, przeprowadziły szeroko zakrojoną operację wymierzoną w strategiczne systemy obronne Iranu. Według armii ataki miały zwiększyć swobodę działania izraelskiego lotnictwa w irańskiej przestrzeni powietrznej.
Irańskie media państwowe donosiły o eksplozjach słyszanych m.in. w Isfahanie, Karadżu, Tebrizie i Teheranie. Po izraelskich nalotach Iran zamknął przestrzeń powietrzną wokół międzynarodowego lotniska im. Imama Chomeiniego w Teheranie.
Do eskalacji napięcia doszło po wcześniejszych izraelskich atakach na południowe przedmieścia Bejrutu. Irańska Gwardia Rewolucyjna określiła swój ostrzał Izraela jako „ostrzeżenie”, zapowiadając możliwość dalszych działań w przypadku kolejnych izraelskich operacji.
Według izraelskiej armii Iran wystrzelił 11 rakiet, które zostały przechwycone przez systemy obrony powietrznej. Nie odnotowano ofiar. Szef izraelskiego sztabu generalnego, generał Ejal Zamir, zapowiedział jednak, że wojsko jest gotowe do natychmiastowego i zdecydowanego uderzenia po otrzymaniu odpowiednich rozkazów.
Iran utrzymuje, że wszelkie porozumienie prowadzące do trwałego zakończenia wojny musi obejmować również zakończenie równoległego konfliktu w Libanie. Teheran ostrzegł, że dalsze ataki na Bejrut mogą doprowadzić do „pełnoskalowego wznowienia działań wojennych”.
Według irańskich władz Izrael, rozszerzając operacje wojskowe w Libanie i atakując Bejrut, przekroczył „wszystkie czerwone linie”. Teheran zagroził, że w przypadku dalszej eskalacji odpowie jeszcze bardziej dotkliwymi uderzeniami.
Doniesienia medialne wskazują również, że prezydent Donald Trump miał kontaktować się telefonicznie z Benjaminem Netanjahu, namawiając go do powstrzymania się od odwetu. Jak podawał portal Axios, Trump miał powiedzieć: „Izrael przeprowadził swój atak, Iran przeprowadził swój. Nie potrzebujemy kolejnego”.
Od kilku dni negocjacje między Iranem a Stanami Zjednoczonymi dotyczące utrzymania kruchego zawieszenia broni pozostają w impasie. Jedną z głównych przeszkód jest trwający konflikt między Izraelem a wspieranym przez Iran libańskim Hezbollahem, który budzi obawy przed dalszym rozszerzeniem wojny w regionie.