Według wcześniejszych doniesień, sprawa Erfana Soltaniego toczyła się zaledwie kilka dni oraz bez uczciwego procesu. Od momentu aresztowania do wydania wyroku odmówiono mu dostępu do wybranego przez niego prawnika i innych praw.
Irańczyk aresztowany podczas protestów, któremu aktywiści grozili nieuchronną egzekucją, nie został skazany na śmierć i nie ciążą na nim zarzuty, za które grozi kara śmierci - poinformował w czwartek wymiar sprawiedliwości.
Erfan Soltani jest więziony w Karaj pod Teheranem. Po aresztowaniu postawiono mu zarzuty propagandy przeciwko irańskiemu systemowi islamskiemu i działania przeciwko bezpieczeństwu narodowemu, jak podał wymiar sprawiedliwości w oświadczeniu przekazanym przez państwową telewizję.
"Nie został skazany na śmierć", a jeśli zostanie skazany, "karą, zgodnie z prawem, będzie pozbawienie wolności, ponieważ kara śmierci nie istnieje w przypadku takich zarzutów" - dodano.
Ogłoszenie było sprzeczne z wcześniejszymi doniesieniami, że 26-letni Soltani zostanie stracony w środę, niecały tydzień po aresztowaniu 8 stycznia w swoim domu w Fardis.
Organizacja praw człowieka Hengau podała, że władze sądowe poinformowały rodzinę Soltaniego cztery dni po jego aresztowaniu, że wyrok śmierci został wydany i potwierdzony.
Władze nakazały rodzinie odwiedzić więzienie Qazl-Hisar w Karaj we wtorek, aby się z nim spotkać, budząc obawy, że będzie to ostatnie spotkanie przed egzekucją.
Według doniesień, sprawa Soltaniego toczyła się z naruszeniem minimalnych standardów sprawiedliwego procesu. Soltaniemu odmówiono dostępu do wybranego przez niego prawnika i innych praw od momentu aresztowania do skazania.
Źródło bliskie rodzinie poinformowało Hengau, że siostra Soltaniego, adwokatka, złożyła wniosek o reprezentowanie brata i zbadanie jego sprawy, ale władze uniemożliwiły jej dostęp do akt. Rodzina nie była świadoma szczegółów zarzutów ani procesu sądowego.
Organizacje praw człowieka wyraziły poważne zaniepokojenie możliwym ustanowieniem "sądów polowych" i wykorzystaniem kary śmierci do tłumienia protestów. Grupy te wezwały organy międzynarodowe do interwencji.
Szef irańskiego sądownictwa Gholamhossein Mohseni-Ejei zasugerował we wtorkowym wideo szybkie procesy i egzekucje osób zatrzymanych podczas ogólnokrajowych protestów, pomimo ostrzeżenia prezydenta USA Donalda Trumpa, że "podejmie bardzo zdecydowane działania", jeśli dojdzie do egzekucji.
Według aktywistów do tej pory w wyniku represji zginęły co najmniej 2572 osoby, a ich liczba wzrosła do poziomu niespotykanego od dziesięcioleci.
Osoby wtajemniczone w Iranie powiedziały w rozmowie z Euronews, że liczba ofiar śmiertelnych jest znacznie wyższa, a nawet 15 tysięcy Irańczyków obawia się śmierci, ponieważ reżim w Teheranie podobno nasilił brutalne tłumienie demonstracji w ostatnich dniach.
Trump ostrzegł wcześniej przywódców Iranu, że kończy wszelkie negocjacje i "podejmie odpowiednie działania".
Szczegóły represji zaczęły pojawiać się we wtorek, gdy Irańczycy dzwonili za granicę po raz pierwszy od wielu dni po tym, jak władze przerwały komunikację w całym kraju, gdy wybuchły protesty, a aktywiści ostrzegali, że wkrótce może dojść do powieszenia zatrzymanych.
Trump poinformował w środę, że powiedziano mu "z dobrej woli", że plany egzekucji zostały wstrzymane, nawet jeśli Teheran wskazał, że egzekucje miały nadejść podczas tłumienia protestów.
"Powiedziano nam, że zabijanie w Iranie ustało" - powiedział Trump w Białym Domu. - "I nie ma planu egzekucji" - dodał.