W trwających od grudnia protestach w Iranie zginęło co najmniej 2 571 osób, w tym protestujący cywile. Demonstracje wybuchły w związku z kryzysem gospodarczym i gwałtownym spadkiem wartości riala.
Co najmniej 2 571 osób zginęło w trwających w Iranie protestach - podała amerykańska organizacja zajmująca się prawami człowieka.
Informacja pojawiła się po tym, jak władze częściowo przywróciły komunikację po kilku dniach przerwy w dostępie do Internetu i prądu.
Agencja Human Rights Activists News Agency podała, że wśród ofiar jest 2 403 protestujących oraz 147 osób powiązanych z władzami.
Zginęło również dwanaścioro dzieci i dziewięcioro cywilów niezwiązanych z demonstracjami. W ciągu ostatnich tygodni zatrzymano ponad 18 100 osób.
Eksperci zaznaczają, że liczba ofiar przewyższa dotychczasowe dane dotyczące irańskich protestów od dziesięcioleci i przypomina chaos związany z rewolucją islamską z 1979 roku.
Irańska telewizja państwowa po raz pierwszy przyznała się do ofiar śmiertelnych we wtorek, cytując urzędnika, który określił ofiary mianem "męczenników".
Prezydent USA Donald Trump wezwał we wtorek demonstrantów do kontynuowania protestów.
"Irańscy patrioci, protestujcie dalej - przejmijcie swoje instytucje" - napisał Trump na Truth Social.
"Odwołałem wszystkie spotkania z irańskimi urzędnikami, dopóki bezsensowne zabijanie protestujących nie ustanie. Pomoc jest w drodze"- dodał.
Trump powiedział, że administracja czeka na dokładne dane dotyczące ofiar, zanim podejmie "odpowiednie działania".
Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Larijani, obwinił Trumpa i premiera Izraela Benjamina Netanjahu za śmierć protestujących.
"Ogłaszamy nazwiska głównych zabójców narodu irańskiego: Trump i Netanjahu"- powiedział Larijani.
Skylar Thompson z Human Rights Activists News Agency zaznaczył, że liczba ofiar w ciągu dwóch tygodni jest czterokrotnie wyższa niż podczas protestów po śmierci Mahsy Amini w 2022 roku.
Ostrzegł jednocześnie, że bilans ofiar prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.
Problem z relacjonowaniem informacji
Monitorowanie demonstracji z zagranicy było utrudnione przez blokadę Internetu nałożoną przez władze.
Świadkowie w Teheranie relacjonowali silną obecność służb bezpieczeństwa, spalone budynki rządowe i zniszczone bankomaty.
Kilku mieszkańców kontaktowało się z biurem AP w Dubaju, ale agencja nie mogła oddzwonić.
Wiadomości tekstowe pozostały wyłączone, a internauci mogli korzystać wyłącznie z zatwierdzonych przez rząd stron lokalnych, bez dostępu do zagranicznych serwisów.
Aktywiści poinformowali, że Starlink oferuje bezpłatny dostęp do Internetu w Iranie.
Protesty rozpoczęły się pod koniec grudnia 2024 roku, wywołane kryzysem gospodarczym po gwałtownym spadku wartości irańskiego riala, którego kurs osiągnął ponad 1,4 miliona za dolara.
Z czasem demonstracje przekształciły się w szerokie wyzwanie dla systemu teokratycznego.
Iran doświadczał powtarzających się fal niepokojów w ostatnich latach.
W 2022 roku protesty wybuchły po śmierci Mahsy Amini, 22-letniej kobiety, która zmarła w areszcie po zatrzymaniu za rzekome naruszenie zasad hidżabu.
Demonstracje trwały miesiącami i doprowadziły do setek ofiar śmiertelnych.