NATO i Grenlandia planują wzmocnienie obrony wyspy w odpowiedzi na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa. Celem jest powstrzymanie ewentualnej próby aneksji terytorium.
NATO i rząd Grenlandii ogłosiły plany wzmocnienia obrony duńskiego terytorium autonomicznego. Celem jest powstrzymanie prezydenta USA Donalda Trumpa przed ewentualną aneksją wyspy.
W niedzielę Trump ponownie podgrzał atmosferę, stwierdzając, że Stany Zjednoczone mogą przejąć Grenlandię "w ten czy inny sposób". Skrytykował przy tym obronę wyspy, mówiąc, że ogranicza się ona do "dwóch psich zaprzęgów".
Grenlandzki premier Jens-Frederik Nielsen odwołał się do znaczenia NATO dla bezpieczeństwa regionu.
"Nasze bezpieczeństwo i obrona należą do NATO. To fundamentalna i zdecydowana linia" - napisał w mediach społecznościowych.
Zapowiedział, że rozwój obrony Grenlandii będzie prowadzony w ścisłej współpracy z sojuszem, w dialogu z państwami członkowskimi, w tym ze Stanami Zjednoczonymi, oraz z Danią.
Szef NATO Mark Rutte poinformował, że sojusz analizuje kolejne kroki w celu wzmocnienia bezpieczeństwa w Arktyce.
Dyplomaci podkreślają, że pomysły, w tym możliwość nowej misji w regionie, pozostają w fazie wstępnej i nie ma jeszcze konkretnych propozycji.
Grenlandia. Strategiczne znaczenie wyspy
Trump argumentował, że Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Premier Danii Mette Frederiksen ostrzegła, że wszelkie zbrojne działania Stanów Zjednoczonych wobec wyspy oznaczałyby koniec NATO.
Kopenhaga stara się jednak złagodzić napięcia, inwestując w bezpieczeństwo Grenlandii około 90 miliardów koron (11 miliardów euro) w 2025 roku.
Grenlandia, zamieszkana przez około 57 tys. osób, dysponuje znacznymi, w większości niewykorzystanymi zasobami mineralnymi i strategicznym położeniem.
W czasach II wojny światowej i zimnej wojny funkcjonowało tu kilka amerykańskich baz, dziś pozostaje tylko jedna. Według szefa NATO, Dania nie sprzeciwiałaby się zwiększonej obecności wojsk USA.
Traktat z 1951 roku, zaktualizowany w 2004 roku, umożliwia Amerykanom jedynie powiadomienie Danii o wysłaniu dodatkowych żołnierzy.
Grenlandia. Front dyplomatyczny Danii
Dania działa także na froncie dyplomatycznym. W tym tygodniu planowane jest spotkanie przedstawicieli Danii i Grenlandii z sekretarzem stanu USA Marco Rubio w Waszyngtonie.
Duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen opublikował zdjęcie ze spotkania z grenlandzką odpowiedniczką Vivian Motzfeldt, podkreślając jedność Danii i Grenlandii przed rozmowami z USA.
Media donoszą, że wcześniej odbyła się napięta wideokonferencja między ustawodawcami z obu terytoriów w sprawie negocjacji z Waszyngtonem.
W reakcji na groźby Trumpa Nielsen zaznaczył: "W pełni rozumiem, jeśli pojawia się niepokój".
Rząd w Nuuk oświadczył, że pod żadnym pozorem nie zaakceptuje przejęcia wyspy przez Stany Zjednoczone.
Grenlandia była kolonią Danii do 1953 roku. W 1979 roku uzyskała autonomię, a obecnie rozważa dalsze ograniczenie zależności od Kopenhagi.
Sondaże pokazują, że mieszkańcy zdecydowanie sprzeciwiają się przejęciu wyspy przez USA.
"Byliśmy kolonią przez tak wiele lat. Nie jesteśmy gotowi, by ponownie stać się kolonią" -mówił rybak Julius Nielsen agencji AFP.
Dodatkowo w tym tygodniu do Kopenhagi uda się dwupartyjna delegacja Kongresu USA, aby wzmocnić współpracę między Stanami Zjednoczonymi a Danią.
Podróży przewodniczyć będzie senator Chris Coons, a grupa co najmniej dziewięciu członków Kongresu odwiedzi stolicę Danii w piątek i sobotę, według źródeł kongresowych.