Protestujący zebrali się w głównych europejskich miastach, aby wyrazić solidarność z trwającymi demonstracjami w Iranie. Protesty wybuchły w Teheranie i w całym Iranie dwa tygodnie temu z powodu tragicznych warunków gospodarczych i pogłębiającego się kryzysu cen żywności.
Protestujący zebrali się w sobotę w głównych miastach Europy, solidaryzując się z trwającymi w Islamskiej Republice Iranu protestami przeciwko pogarszającym się warunkom gospodarczym i wyniszczającemu kryzysowi cen żywności.
Ludzie zebrali się na Malieveld, dużym trawiastym boisku w Hadze, aby demonstrować przeciwko teokratycznemu rządowi Iranu, po tym jak zaledwie kilka dni po rozpoczęciu protestów pod koniec grudnia pojawiły się doniesienia, że siły bezpieczeństwa używają śmiercionośnej siły przeciwko demonstrantom.
Uczestnicy protestów są zaniepokojeni niepokojami w kraju oraz ich rodzinami i przyjaciółmi, z którymi trudno się skontaktować po tym, jak kraj ogarnęła przerwa w komunikacji.
"Jestem tu dla Irańczyków, którzy wychodzą teraz na ulice Iranu. Tak, ja też chcę wnieść swój wkład. Aby ludzie zobaczyli, że my również tutaj demonstrujemy. Możemy być daleko, ale nasze serca są z Iranem" - powiedziała jedna z uczestniczek wiecu.
"Mieszkam tutaj, ale cała moja rodzina i przyjaciele mieszkają w Iranie. Nie mają absolutnie żadnej wolności; nie mogą nic powiedzieć, nie mają wolności, nie mają wolności słowa. I nie mają pieniędzy, inflacja jest niewiarygodnie wysoka" - powiedział inny protestujący.
Protestujący, z których wielu to Irańczycy mieszkający za granicą lub osoby pochodzenia irańskiego, twierdzą, że mają obowiązek demonstrować i okazywać swoje wsparcie z daleka, ponieważ Irańczycy w kraju, w każdym wieku i z różnych środowisk, nadal wychodzą na ulice, aby walczyć o swoją wolność.
"Prawie wszyscy, których znam (protestują). Nawet mój ojciec. Ma sześćdziesiąt lat, ale też brał udział w protestach. Ale nie mam z nimi żadnego kontaktu, więc nie wiem, czy jeszcze żyją".
Kolejna demonstracja odbyła się również w stolicy Niemiec, Berlinie, aby wesprzeć dwutygodniowe protesty, które według nich stały się jednym z największych wyzwań dla władz Iranu od czasu rewolucji islamskiej w 1979 roku.
"Jestem tu już od 10 lat i wciąż widzę, że sytuacja w Iranie staje się coraz gorsza i myślę, że tym razem ludzie są u kresu wytrzymałości" - powiedziała protestująca Azadeh.
"Nie wiem, często słyszałam, że tym razem jest po prostu inaczej, nie tak jak wcześniej. Ludzie są bardziej wściekli i nie obchodzi ich, czy zostaną zastrzeleni. Chcą tylko odzyskać wolność, prawa i swój kraj" - dodała.
Protestujący w Berlinie mówią, że mają nadzieję, że ich aktywizm skłoni Europę i Stany Zjednoczone do pomocy Irańczykom w ich walce o obalenie reżimu.
"Jesteśmy tu dzisiaj, aby pokazać naszą solidarność z narodem irańskim i z powodu masowych morderstw dokonywanych przez irański rząd od kilku dni" - powiedział Farshad Doustipour.
"Mam nadzieję, że (Europejczycy i Amerykanie) zdadzą sobie sprawę, że ten reżim i tak zostanie zniszczony przez ludzi, a w tym celu potrzebujemy pomocy od (Europejczyków i Amerykanów)" - kontynuował.
Prezydent USA Donald Trump był jednym z pierwszych światowych przywódców, którzy skomentowali protesty, grożąc irańskiemu rządowi zaprzestaniem stosowania śmiercionośnej siły wobec protestujących lub militarną odpowiedzią ze strony Waszyngtonu.
W sobotę Trump zabrał głos na swojej własnej platformie mediów społecznościowych, Truth Social, gdzie poparł optymistyczne stanowisko w sprawie postępów protestów, bez dodawania dalszych szczegółów, i zaoferował pomoc swojego kraju.
"Iran patrzy na WOLNOŚĆ, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy!!! Prezydent DONALD J. TRUMP" - napisał amerykański prezydent.