Antyrządowe protesty w Iranie trwają już 14. noc z rzędu. Jednak od wczorajszego wieczoru tylko ograniczona liczba zdjęć i filmów przedostała się do globalnej publiczności.
Od ponad dwóch dni w Iranie panuje niemal całkowity brak dostępu do Internetu, co drastycznie ogranicza możliwość komunikowania się Irańczyków ze światem zewnętrznym i sprawia, że wiele z tego, co dzieje się wewnątrz kraju, pozostaje owiane niepewnością.
"Istoty ludzkie są członkami całości, stworzonej z jednej istoty i duszy. Jeśli jeden członek jest dotknięty bólem, inni członkowie pozostaną niespokojni. Jeśli nie masz współczucia dla ludzkiego bólu, nie możesz zachować miana człowieka" - twierdził Saadi Shirazi, XIII-wieczny perski poeta.
Od wczorajszego wieczoru tylko ograniczona liczba zdjęć i filmów przedostała się do globalnej społeczności. Jednak te fragmenty sugerują, że pomimo zamknięcia kraju, determinacja protestujących pozostaje. Co więcej, obserwatorzy twierdzą, że brak prądu spotęgował poczucie pilności, a także zwiększył ryzyko w terenie.
W kilku filmach, które krążyły przed odcięciem łączności, jedno hasło pojawiało się raz po raz: "Już się nie boimy. Będziemy walczyć".
Wielu Irańczyków podkreśla, że sentyment do walki nie pojawił się z dnia na dzień, ale jest wynikiem 47 lat represji, upokorzeń, trudności gospodarczych i uciszania sprzeciwu. Zwolennicy protestów twierdzą, że jest to głos pokolenia, które przez długi czas było uciszane, a teraz domaga się odzyskania godności i prawa do przyszłości, a świat powinien go wysłuchać.
Protesty w Iranie. Dlaczego czas ma znaczenie
Analitycy zauważają, że momenty takie jak te, kiedy komunikacja zostaje przerwana, historycznie należą do najbardziej niebezpiecznych. Kiedy znikają obrazy, zeznania na żywo i niezależna weryfikacja, władze stają w obliczu mniejszej kontroli publicznej.
To, co wydarzy się w nadchodzących godzinach, może zadecydować o tym:
- czy protesty będą się nadal rozprzestrzeniać, czy też zostaną brutalnie stłumione,
- czy siły bezpieczeństwa powstrzymają się, czy też w pełni się zmobilizują,
- czy międzynarodowa uwaga będzie działała hamująco, czy też jej brak umożliwi eskalację.
Obserwatorzy twierdzą, że nie należy skupiać się na przewidywaniu, jak zakończą się wydarzenia, ale na rozpoznaniu krytycznych punktów zwrotnych. Wcześniejsze doświadczenia w Iranie sugerują, że okresy wymuszonej ciszy często szły w parze z gwałtownymi eskalacjami przemocy.
Kreatywność jako forma oporu i sprzeciwu
Niezależnie od zaciemnienia, Irańczycy wykorzystywali twórczą ekspresję jako formę oporu wobec ucisku i cenzury.
Symboliczne akty oporu obejmują
- użycie białego gołębia jako symbolu wolności Iranu,
- usunięcie godła Republiki Islamskiej z irańskiej flagi i zastąpienie go starszym symbolem Lwa i Słońca,
- oraz potężne wizualne hołdy zainspirowane przez mężczyznę, który pierwszego dnia protestów siedział bez broni na ziemi naprzeciw sił bezpieczeństwa.
Szczególnie jeden obraz wywołał głęboki oddźwięk. Z innego kąta kamery widać tłum siedzący za nim - a następnie, niemal niewiarygodne, funkcjonariusze sił bezpieczeństwa również siadają, obniżając się do tego samego poziomu.
Obraz ten może wydawać się surrealistyczny, zwłaszcza w świetle oficjalnego oświadczenia wydanego przez armię, potwierdzającego lojalność wojska wobec Najwyższego Przywódcy. Ale podobnie było z wieloma wydarzeniami ostatnich dni.
Jeszcze niedawno to, co dzieje się teraz, brzmiałoby niewyobrażalnie. A jednak stało się rzeczywistością.
Siły bezpieczeństwa: pozostaną spójne czy się rozpadną?
Kluczowym pytaniem, które pozostaje, jest to, czy trwające protesty mogą stworzyć podziały w siłach bezpieczeństwa, powodując, że niektórzy żołnierze staną po stronie społeczeństwa.
Komentarze prezydenta USA Donalda Trumpa chwalące protestujących w miastach takich jak Maszhad, miejsce narodzin Najwyższego Przywódcy Iranu, wraz z twierdzeniami o wycofywaniu się sił bezpieczeństwa, podsyciły spekulacje. Niezależne potwierdzenie pozostaje ograniczone, ale analitycy zauważają, że trudności ekonomiczne dotykają żołnierzy i ich rodziny w takim samym stopniu, jak cywilów.
Jednocześnie inni ostrzegają przed wyciąganiem przedwczesnych wniosków. Niektórzy uważają, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) może zdecydować, że tylko interwencja na pełną skalę może przywrócić kontrolę, nawet ryzykując głębsze napięcia wewnętrzne.
"Nie ma jeszcze wyraźnych oznak decydującej zmiany w równowadze sił" - powiedział regionalny analityk. "System może wybrać przedłużające się represje zamiast upadku, nawet jeśli doprowadzi to do długotrwałej niestabilności".
Co więcej, niezweryfikowane doniesienia ujawniły zaangażowanie sił proxy Iranu, w tym członków Irackich Sił Mobilizacji Ludowej (Hashd al-Shaabi), w wysiłki mające na celu stłumienie protestów.
Podczas gdy takie twierdzenia są trudne do zweryfikowania w warunkach blokady informacyjnej, analitycy zauważają, że wykorzystanie sił spoza kraju ma historyczny precedens. Jest ono często wykorzystywane jako sposób na zmniejszenie wahań, gdy władze niechętnie nakazują obywatelom strzelać do własnych obywateli.
Iran. Reza Pahlawi i "zmiana strategii"
Innym kluczowym czynnikiem kształtującym obecną rzeczywistość Iranu jest bezprecedensowa reakcja opinii publicznej na wezwanie wydane przez Rezę Pahlawiego, księcia koronnego i syna ostatniego monarchy Iranu.
W następstwie masowych demonstracji wezwał on Irańczyków do pozostania na ulicach, wyraźnie określając cel jako przejęcie i utrzymanie kontroli nad centrami miast.
Jednocześnie zaapelował do Trumpa o gotowość do podjęcia działań wspierających Irańczyków. Zaapelował również do kluczowych sektorów gospodarki, w szczególności ropy naftowej i energii, o udział w ogólnokrajowych strajkach, co jest echem strategii stosowanej w ostatnich miesiącach rządów jego ojca w 1979 roku.
Dla wielu Irańczyków strategia ta ma głęboki oddźwięk historyczny. W latach 1978-79 strajki w strategicznych branżach odegrały kluczową rolę w osłabieniu państwa. To, czy podobne podejście może odnieść sukces w dzisiejszych warunkach bezpieczeństwa, pozostaje niejasne, ale analitycy twierdzą, że samo wezwanie sygnalizuje przekonanie, że sytuacja osiągnęła decydującą fazę.
Milczenie jako akt polityczny
W dzisiejszej kulturze politycznej wielu aktywistów twierdzi, że milczenie nie jest neutralne. Jest ono często interpretowane jako milcząca akceptacja status quo, a co za tym idzie, represji.
Z tego powodu protestujący podkreślają znaczenie międzynarodowych reakcji i podkreślają, że nie mogą one ograniczać się do wyrażania zaniepokojenia. Zamiast tego twierdzą, że najważniejsza jest widoczność, presja i konkretne środki.
Ostrzegają, że to, co dzieje się w Iranie, nie pozostanie ograniczone do jego granic. Wpłynie to na stabilność regionalną, wzorce migracji, globalne rynki energii i wiarygodność wartości, na których straży stoi wiele zachodnich rządów. Jak pisał wieki temu poeta Saadi, ludzkie cierpienie jest niepodzielne.