Źródło dostaw ropy naftowej z Wenezueli dramatycznie spadło i praktycznie ustało po tym, jak Stany Zjednoczone zwiększyły presję, w tym zajęły dwa tankowce i zablokowały transport. Kuba jest na to bardzo wrażliwa, ponieważ Wenezuela była wcześniej jej głównym dostawcą energii.
Kilka źródeł informacyjnych zgadza się, że pozostała rezerwa paliwa dostępna dla Kuby wynosi 5-6 dni, co jest priorytetem dla obrony. Rezerwa jest szacowana na 360 000 000 baryłek, czyli ilość, która z grubsza pokryłaby całe zapotrzebowanie Budapesztu na energię i paliwo na 3-4 dni, podczas gdy Kuba ma 10 milionów mieszkańców.
Na początku Hawana polegała na nadzwyczajnej pomocy ze strony rządu meksykańskiego, ale prezydent Claudia Sheinbaum dała jasno do zrozumienia, że nie będzie wysyłać więcej ropy niż wcześniej, ale będzie kontynuować dostawy w ramach istniejących umów. Dlatego też obecnie nikt nie jest w stanie ani nie chce zastąpić utraconej wenezuelskiej ropy.
Na tym, co Meksyk może jeszcze wysłać, kładą łapę kubańska armia, siły powietrzne i marynarka wojenna, zagrażając zaopatrzeniu ludności. Niedobór paliw kopalnych już teraz powoduje przerwy w dostawach prądu, napięcia gospodarcze i niezadowolenie społeczne.
Koniec naftowej hojności, z której korzystała Kuba
Ulice Hawany wciąż są walącym się wrakiem zimnej wojny: amerykańskie chromowane krążowniki szos z lat 50., Chevrolety, Fordy i Plymouthy, z połatanymi silnikami, częściami domowej roboty, często przerobionymi na olej napędowy lub mieszane paliwo, przepychają się obok siebie. Kanibalizacja samochodów, demontaż i handel częściami stały się powszechne. Części przemycane z regionu były sprzedawane na czarnym rynku po złotej cenie, co było tolerowane przez państwo.
Samochody te są ikonicznym symbolem kubańskiego przetrwania, ale są szczególnie nieekonomiczne z energetycznego punktu widzenia, ponieważ pierwotnie zostały zaprojektowane do jazdy na taniej benzynie. Często zużywają więc dwa razy więcej niż nowoczesny mały samochód.
Ale stały się nieodłączną częścią krajobrazu ulicznego, który spodobał się odwiedzającym zachodnim turystom, zwłaszcza tym, którzy nie jeżdżą już nigdzie na świecie.
Tło: "rewolucja naftowa" Castro i Cháveza
Po rewolucji kubańskiej (1959) Kuba przez długi czas polegała na wsparciu bloku socjalistycznego, zwłaszcza Związku Radzieckiego, w zakresie ropy naftowej i pomocy gospodarczej. Jednak po upadku Związku Radzieckiego w 1991 r. Kuba stanęła w obliczu poważnego kryzysu energetycznego, ponieważ nowi oligarchowie naftowi Borysa Jelcyna nie przejmowali się nimi zbytnio, a zwłaszcza nie za darmo.
Był to "szczególny okres", kiedy zaprzestanie dostaw ropy doprowadziło do poważnych przerw w dostawach prądu i spowolnienia gospodarczego, które poważnie zagroziło reżimowi Castro.
Kryzys został rozwiązany dzięki politycznej przyjaźni między skrajnie lewicowym prezydentem Wenezueli Hugo Chávezem i Fidelem Castro, kiedy to oba reżimy nawiązały bliskie stosunki energetyczne. W 2004 r. podpisali porozumienie ALBA, na mocy którego Wenezuela dostarczała Kubie tanią ropę w zamian za kubańską pomoc, w szczególności doradców wojskowych, radziecką broń, lekarzy i innych specjalistów.
Dzięki programowi Petrocaribe wenezuelska ropa docierała na Kubę z długimi terminami płatności i na korzystnych warunkach. Ta relacja działała przez ponad 20 lat, utrzymując dostawy energii i system społeczny Kuby, unikając w ten sposób niepokojów społecznych.
Poważna przerwa po schwytaniu Maduro
Po obaleniu prezydenta Wenezueli, obecna polityka Stanów Zjednoczonych koncentruje się w dużej mierze na izolowaniu i łamaniu kubańskiego rządu. Sekretarz stanu Marco Rubio dał tego wyraźny dowód, mówiąc, że "gdybym mieszkał w Hawanie i był częścią rządu, byłbym teraz przynajmniej trochę zaniepokojony". W ten sposób dał jasno do zrozumienia, że kubańscy przywódcy mogą ponieść poważne konsekwencje po tym, jak Stany Zjednoczone obaliły prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro i zaczęły wywierać presję w regionie.
Rubio nie rozwinął konkretnych kroków, ale podkreślił, że "są w poważnych tarapatach", że nie jest tajemnicą, iż Waszyngton nie jest fanem kubańskiego rządu i - wydał groźne ostrzeżenie dla Hawany, że reżim może stanąć w obliczu dalszej niestabilności i zwiększonej presji ze strony USA.
Wszystko to sugeruje, że Waszyngton nie myśli w kategoriach klasycznego scenariusza zmiany reżimu na Kubie. W przypadku Kuby nie ma emblematycznego przywódcy, który mógłby być celem ataku, ponieważ znaczenie polityczne prezydenta Díaza Canela w szerszym świecie jest niewielkie i przyćmiewa znaczenie braci Castro.
Co więcej, na Kubie nie ma znaczącej postaci lub grupy opozycyjnej, takiej jak laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Maria Corina Machado, na której można by oprzeć szybkie przekazanie władzy. Ci, którzy mogliby to zrobić, przebywają w więzieniach. Jedynym wartym wspomnienia jest José Daniel Ferrer García, założyciel organizacji pozarządowej Unión Patriótica de Cuba (Kubańska Unia Patriotyczna), który był wielokrotnie więziony przez rząd na przestrzeni wielu lat. Obecnie przebywa na emigracji w Stanach Zjednoczonych i może mieć szansę na utworzenie nowego rządu.
Wciąż jednak bardziej prawdopodobne jest, że środkiem nacisku będzie powolne wykrwawianie gospodarcze, takie jak ograniczenie dochodów z wymiany walut, zwiększenie niepewności szlaków transportowych i wstrzymanie importu o krytycznym znaczeniu. W tym sensie niedobór ropy nie jest odosobnionym kryzysem, ale pierwszym symptomem głębszej strategii. Kiedy dostawy energii stają się niestabilne, transport, logistyka żywności, wytwarzanie energii i ostatecznie odporność społeczna ulegają pogorszeniu.
Kuba może stać się nie do opanowania nie przez pojedyncze wydarzenie polityczne, ale przez powolną erozję jej codziennego funkcjonowania, a działania wojskowe przeciwko niej byłyby bezcelowe.
Co więcej, w Waszyngtonie jawna akcja militarna przeciwko Kubie jest nadal politycznym tabu: porażka w Playa Girón w 1961 roku - Zatoka Świń - stała się podręcznikowym przykładem w amerykańskiej pamięci strategicznej źle przygotowanej interwencji opartej na niezrozumieniu lokalnych warunków. Od tamtej pory ta trauma zakorzeniła się w amerykańskich odruchach politycznych.
Kuba nie jest areną, na której szybkie, spektakularne rozwiązania militarne są politycznie opłacalne, ale ciągła presja ekonomiczna może być przydatnym narzędziem dla USA.