Prawdopodobnie podpalenie spowodowało od soboty rozległe przerwy w dostawie prądu w Berlinie. Pojawił się list od lewicowej grupy ekstremistycznej, która przyznaje się do winy. Władze uważają to za prawdopodobne - podczas gdy wielu poszkodowanych nadal pozostaje bez prądu w niedzielę.
Według policji, powszechna przerwa w dostawie prądu w Berlinie może być w rzeczywistości wynikiem podpalenia.
W liście uzyskanym przez rbb, anarchistyczna "grupa wulkaniczna" przyznała się do pożaru w pobliżu elektrowni w południowo-zachodniej części stolicy.
Tekst opisuje szczegóły tego, jak doszło do pożaru. Obecnie nie jest jednak jasne, czy informacje te są prawdziwe. Autentyczność listu nie została jeszcze potwierdzona, powiedziała berlińska policja w sobotę wieczorem w odpowiedzi na zapytanie rbb.
Według eksperta ds. terroryzmu ARD Michaela Götschenberga, list jest jednak uważany za wiarygodny w kręgach bezpieczeństwa. Według Götschenberga opisana procedura jest zgodna z wcześniejszymi atakami na elektrownie.
Co wiadomo o "grupie wulkanicznej"?
Władze bezpieczeństwa od lat posiadają informacje na temat "grupy wulkanicznej". Według krajowych służb wywiadowczych grupa została założona w 2011 roku. Berliński Urząd Ochrony Konstytucji zajmował się nią od tego czasu kilka razy, w tym w 2011, 2013, 2018, 2019 i 2024 roku.
"Grupa należy do lewicowego spektrum ekstremistycznego", powiedział ekspert ds. bezpieczeństwa Felix Neumann z Fundacji Konrada Adenauera w wywiadzie dla magazynu stern. Analiza poprzednich listów przyznania się do winy przez krajową agencję wywiadowczą wykazała, że grupa ma charakter anarchistyczny. Pod względem treści zajmuje się głównie kwestiami związanymi ze zmianami klimatu i kryzysem klimatycznym.
Nie jest jasne, ile osób należy do "grupy wulkanicznej". Według Neumanna nie ma wiarygodnych informacji na temat liczby członków lub struktur wewnętrznych. Według władz jest to jednak raczej niewielka grupa. Do tej pory działała głównie w Berlinie i Brandenburgii. Poprzednie cele obejmowały kanały kablowe, instalacje radiowe i pylony elektryczne.
W marcu 2018 r. grupa dokonała podpalenia linii energetycznych w Berlinie-Charlottenburgu. W 2020 r. podpalono również szyb kablowy w Berlinie. W obu przypadkach pojawiły się później listy przyznania się do winy od "grupy Vulkan".
Jednak najbardziej znany przypadek miał miejsce w 2024 r., kiedy grupa przyznała się do podpalenia pylonu elektrycznego w pobliżu fabryki Tesla Gigafactory w Grünheide w Brandenburgii w dniu 5 marca pod nazwą "Vulkangruppe Tesla abschalten". Spowodowało to przerwanie zasilania fabryki i tymczasowe wstrzymanie produkcji.
Fakt, że infrastruktura może teraz ponownie stać się celem ataku, pasuje do schematu: zgodnie z raportem o ochronie konstytucyjnej Berlina z 2019 r. "Grupa Vulkan" chce wykorzystać operacje sabotażowe, aby zidentyfikować słabe punkty w infrastrukturze miasta i spowodować znaczne szkody materialne.
Wiele osób w południowo-zachodnim Berlinie nadal pozostaje bez prądu
Podczas gdy policja kontynuuje dochodzenie, wiele osób w południowo-zachodnim Berlinie nadal pozostaje bez prądu. Dla poszkodowanych utworzono już pierwsze schronisko. Według rzecznika straży pożarnej, w centrum sportowym przy Hüttenweg w dzielnicy Zehlendorf dostępny jest punkt opieki. Są tam również łóżka dla osób, których mieszkania stały się zbyt zimne. Mają powstać kolejne schroniska.
Okręg wezwał mieszkańców do pozostania z rodziną, przyjaciółmi lub znajomymi, jeśli to możliwe. Policja ogłosiła również wzmożone patrole w dotkniętych obszarach. Rozmieszczono około 300 dodatkowych funkcjonariuszy policji. Niektóre obszary będą oświetlone, szczególnie wieczorem i w nocy. Osoby szukające pomocy mogą w każdej chwili skontaktować się z lokalnymi służbami ratunkowymi.
Podobny atak na sieć energetyczną w zeszłym roku
To nie pierwszy raz, kiedy część Berlina została dotknięta przerwą w dostawie prądu na dużą skalę w wyniku podpalenia. We wrześniu ubiegłego roku atak na słup energetyczny w dzielnicy Treptow-Köpenick spowodował znaczne przerwy w dostawie prądu. W tym czasie około 50 000 gospodarstw domowych i firm było tymczasowo pozbawionych prądu. Zasilanie zostało w pełni przywrócone dopiero po około 60 godzinach.
Według władz konsekwencje obecnej przerwy w dostawie prądu są jednak znacznie poważniejsze niż w przypadku zeszłorocznego incydentu. Około 2000 gospodarstw domowych w dzielnicy Lichterfelde odzyskało zasilanie w niedzielę wieczorem. Jednak wielu mieszkańców Nikolassee, Zehlendorf i Wannsee prawdopodobnie będzie musiało poczekać do czwartku, zanim zasilanie zostanie w pełni przywrócone.