Władze Ukrainy, Rosji i Białorusi wydały oświadczenia w sprawie amerykańskiej operacji wojskowej w Caracas, która odsunęła od władzy prezydenta Wenezueli.
Operacja amerykańskich sił specjalnych mająca na celu pojmanie prezydenta Wenezueli wywołała mieszane reakcje w przestrzeni postsowieckiej. Podczas gdy demokratyczne rządy wyrażają poparcie dla narodu wenezuelskiego , który otrzymał szansę na zmianę władzy i postępową transformację, autorytarne reżimy potępiają "agresję przeciwko niepodległemu państwu".
Tym samym Kijów "opowiada się za dalszym rozwojem wydarzeń zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego oraz priorytetami demokracji, praw człowieka i interesów Wenezuelczyków".
"Ukraina konsekwentnie broni prawa narodów do swobodnego życia, bez dyktatury, ucisku i łamania praw człowieka. Reżim Maduro naruszył wszystkie te zasady we wszystkich aspektach" - powiedział ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha.
Kraje demokratyczne i organizacje praw człowieka na całym świecie od dawna odnotowują masowe zbrodnie reżimu Maduro, przemoc, tortury, ucisk, łamanie wszystkich podstawowych wolności, sfałszowane wybory oraz niszczenie demokracji i praworządności, przypomniało ukraińskie MSZ.
"Mieszkańcy Wenezueli muszą mieć szansę na normalne życie, bezpieczeństwo, dobrobyt i ludzką godność" - powiedział Sybiha w oświadczeniu. - Będziemy nadal wspierać ich prawo do takiej normalności, szacunku i wolności. Opowiadamy się za dalszym rozwojem sytuacji zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego oraz priorytetami demokracji, praw człowieka i interesów Wenezuelczyków".
"Agresja przeciwko niepodległemu państwu"
Całkowicie przeciwne do kijowskiej oceny wydarzeń za oceanem były głosy w Mińsku i Moskwie, których Maduro uważał za przyjaciela i partnera podczas swoich rządów.
Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka kategorycznie potępia akt amerykańskiej agresji na Wenezuelę, powiedziała jego sekretarz prasowa Natalia Eismont.
Dla samego Łukaszenki, jak i dla wielu innych przywódców, wydarzenia w Caracas wydają się być zaskoczeniem. Nie tak dawno w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji "Newsmax" powiedział o swoim zamiarze współpracy z Waszyngtonem "w interesie narodu wenezuelskiego, aby żył w pokoju, a Amerykanie nie umierali na obcej ziemi za ropę, złoto, metale ziem rzadkich lub w walce z narkotykami itp.".
Białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zadeklarowało "niezachwiane poparcie dla legalnego rządu Wenezueli" i przyłączyło się do "apelu o pilne zwołanie Rady Bezpieczeństwa ONZ, która ponosi główną odpowiedzialność za utrzymanie pokoju".
W podobnym tonie rosyjskie MSZ wyraziło "zaniepokojenie i potępienie" z powodu schwytania Maduro.
"Dziś rano Stany Zjednoczone dopuściły się aktu zbrojnej agresji przeciwko Wenezueli", powiedziało rosyjskie ministerstwo w oświadczeniu. - " Powoduje to głębokie zaniepokojenie i potępienie. Preteksty podane w celu usprawiedliwienia takich działań są nie do utrzymania. Zideologizowana wrogość wzięła górę nad pragmatyzmem biznesowym, gotowością do budowania relacji opartych na zaufaniu i przewidywalności".
"Tego rodzaju działania, jeśli faktycznie miały miejsce, stanowią niedopuszczalne naruszenie suwerenności niepodległego państwa, którego poszanowanie jest kluczową zasadą prawa międzynarodowego" - dodało rosyjskie MSZ.
Moskwa oświadczyła, że jest "niezwykle zaniepokojona doniesieniami, że prezydent Wenezueli N. Maduro i jego żona zostali siłą usunięci z kraju podczas dzisiejszych agresywnych działań Stanów Zjednoczonych" i "wezwała do natychmiastowego wyjaśnienia tej sytuacji".
Tymczasem Stany Zjednoczone oskarżyły Maduro i jego żonę o "narko-terroryzm". Według amerykańskiej prokurator generalnej Pam Bondi, prezydent Wenezueli jest "oskarżony o spisek w celu popełnienia narko-terroryzmu, spisek w celu importu kokainy, posiadanie broni i urządzeń niszczących przeciwko Stanom Zjednoczonym".