Dwóch członków personelu posła LFI Raphaëla Arnaulta jest podejrzanych o udział w aktach przemocy, które doprowadziły do śmierci działacza prawicowego. Z kolei RN stara się wykorzystać politycznie tę sprawę.
Na miesiąc przed wyborami samorządowymi i na rok przed wyborami prezydenckimi, krajobraz partyjny we Francji wydaje się ponownie układać wokół bezprecedensowego paradoksu: "kordon sanitarny" od dawna stosowany wobec skrajnej prawicy jest obecnie stosowany wobec lewicowej La France Insoumise (LFI).
Śmierć młodego nacjonalistycznego aktywisty Quentina Deranque'a, który został pobity i zabity w Lyonie, wywołała polityczny wstrząs.
Przewodniczący Rassemblement National (RN), Jordan Bardella, skorzystał z okazji, aby zaostrzyć swój ton: "Skrajna lewica zabiła", powiedział w CNews-Europe 1. Oskarżył Jean-Luca Mélenchona i jego ruch o bycie "ideologicznym inkubatorem ruchów przemocy", które "tworzą klimat napięcia i nieporządku na ulicach i w Zgromadzeniu Narodowym".
Lider RN wzywa teraz do odwrócenia dominującej logiki politycznej ostatnich lat: "Wzywam zatem do utworzenia prawdziwego kordonu sanitarnego, aby odizolować La France Insoumise i trzymać ją z dala od instytucji, czy to w Zgromadzeniu Narodowym, gdzie jej deputowani zasiadają w wielu organach, czy też w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi", oświadczył.
Dla RN, która od lat próbuje pozbyć się ksenofobicznej spuścizny Jean-Marie Le Pena, sekwencja ta stanowi strategiczną okazję: pojawienie się jako siła instytucjonalna w obliczu lewicy przedstawianej jako coraz bardziej zradykalizowana.
Dla Philippe'a Moreau-Chevroleta, eksperta w dziedzinie komunikacji politycznej i profesora w Sciences Po Paris, dynamika ta stopniowo narastała przez kilka lat.
"Od ostatnich wyborów parlamentarnych w 2024 r. obserwujemy normalizację RN, w dużej mierze w przeciwieństwie do agitacji LFI, więc tak naprawdę mamy dwie strategie, które praktycznie się wzajemnie zasilają" - wyjaśnił ekspert w wywiadzie dla Euronews.
Analityk uważa, że partia Marine Le Pen wkroczyła w nową fazę: "Dziś RN skręciła za róg: nie jesteśmy już w procesie de-demonizacji, ale raczej w procesie normalizacji, innymi słowy, w formie akceptacji RN jako francuskiej siły politycznej, która pozostanie tutaj, ze znaczącą obecnością, która jest częścią krajobrazu".
I odwrotnie, La France Insoumise zostałaby zamknięta w bardziej ryzykownej dynamice.
Pęknięta lewica
Sekwencja ta osłabia również równowagę na lewicy. Obraz zjednoczonego frontu wydaje się coraz bardziej odległy.
Raphaël Glucksmann, eurodeputowany z partii Place Publique, wyklucza jakąkolwiek dwuznaczność: "To nie do pomyślenia, mówię wam, nie do pomyślenia, że na lewicy nadal pielęgnujemy najmniejsze wątpliwości co do ewentualnego sojuszu wyborczego z La France Insoumise".
Były socjalistyczny prezydent, François Hollande, również wykluczył jakikolwiek miejski sojusz z LFI, oznaczający trwałe zerwanie ze strategią zjednoczenia.
Dla Philippe'a Marlière'a, politologa i profesora UCL, obecna sekwencja oznacza historyczną zmianę: "To absolutnie niespotykany zwrot. Kordon sanitarny przeciwko partii lewicowej byłby nie do pomyślenia jeszcze kilka lat temu".
Jego zdaniem to odwrócenie jest częścią szerszego kontekstu polaryzacji, który wykracza poza samą Francję: "Myślę, że istnieje dość ogólne i międzynarodowe zjawisko radykalizacji i polaryzacji" - powiedział Euronews.
Dla Arnauda Benedettiego, redaktora naczelnego Revue politique et parlementaire, sytuacja ta oznacza "pierwszy raz, kiedy presja w kwestii sojuszy będzie wywierana bardziej na lewicę niż na prawicę".
"Istnieje rodzaj moralnego zakazu, który jest wprowadzany w debacie publicznej i politycznej w kwestii sojuszu z LFI", uważa ekspert.
Wybory samorządowe pod dużym napięciem
Zdaniem Philippe'a Marlière'a, sprawa Quentina podsyca również "histeryzację debaty" i przyczynia się do coraz bardziej uproszczonej interpretacji odpowiedzialności. Zwraca on uwagę, że przemoc polityczna we Francji jest częścią dłuższej historii.
Według socjolog Isabelle Sommier, która współredagowała książkę Violences politiques en France. De 1986 à nos jours, z 53 morderstw motywowanych ideologicznie popełnionych w latach 1986-2021, prawie dziewięć na dziesięć zostało popełnionych przez skrajnie prawicowych bojowników.
Przemoc ta jest częścią historycznego kontinuum, naznaczonego w szczególności zabójstwem Ibrahima Alego w Marsylii w 1995 r. przez działacza Frontu Narodowego oraz zabójstwem Clémenta Mérica w Paryżu w 2013 r. przez członka neofaszystowskiej grupy Troisième Voie.
Na kilka tygodni przed wyborami, Arnaud Benedetti uważa, że wybory samorządowe będą kluczowym testem dla LFI i RN: "Będziemy mierzyć, ponieważ wybory samorządowe będą bardzo dobrym barometrem", powiedział Euronews.
Zdaniem Philippe'a Moreau-Chevroleta, La France insoumise musi szybko skorygować swoją strategię: "Będą musieli ponownie skoncentrować się i zmienić strategię (...), aby uniknąć trwałej marginalizacji".
Ale dla Arnauda Benedettiego skutki wyborów pozostają trudne do przewidzenia. "Trudno to zmierzyć, ale może to pójść w jedną lub drugą stronę. Będziemy musieli przyjrzeć się lokalnej sytuacji w różnych gminach, aby zmierzyć zyski i straty związane z sojuszem lub brakiem sojuszu z LFI" - wyjaśnił.
W terenie wzrost napięć spowodował już demonstracje, zniszczenia biur politycznych, a w szczególności zagrożenie bombowe dla biura krajowego LFI w środę.