Policja pojawiła się przed Trybunałem Konstytucyjnym po ostrzeżeniach o możliwym zagrożeniu bezpieczeństwa. W tym samym czasie zarządzono przerwę w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i jego zastępcy. W związku z zajściem prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu.
W piątek, 30 października, przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego przy alei Szucha w Warszawie pojawiły się znaczne siły policji. Funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji prowadzą czynności związane z zapewnieniem bezpieczeństwa na terenie siedziby TK.
Interwencja zbiegła się w czasie z publikacją komunikatu na oficjalnej stronie Trybunału. Poinformowano w nim o zarządzeniu przerwy w wykonywaniu czynności służbowych przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Decyzję miała podjąć sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która obecnie zastępuje prezesa i kieruje pracami Trybunału.
Publikacja wywołała natychmiastową reakcję związaną ze sporem o to, kto ma prawo kierować Trybunałem. Na oficjalnym profilu TK na platformie X pojawiło się oświadczenie, w którym stwierdzono, że doszło do „bezprawnego przejęcia strony internetowej” instytucji. Autorzy wpisu podkreślili, że prezesem Trybunału pozostaje Bogdan Święczkowski, a wiceprezesem Bartłomiej Sochański. Zakwestionalowali również status Anny Korwin-Piotrowskiej, twierdząc, że nie jest ona sędzią TK. Osoby uczestniczące w tych działaniach oskarżono o popełnienie przestępstwa zamachu stanu.
Kolejny komunikat opublikował prokurator generalny Waldemar Żurek. Poinformował, że przekazał do Trybunału pięć wniosków o uchylenie immunitetów. Cztery dotyczą zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej pełniącego obowiązki prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, a piąty – wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Jak podał Żurek, dokumenty liczą łącznie 224 strony, a dołączono do nich 50 tomów akt. Wszystkie materiały przekazano sędzi TK o najdłuższym stażu.
Policja reaguje na pisma Prokuratora Generalnego i sędzi TK
Polska Policja wyjaśniła w piątkowym wpisie na platformie X, że do Komendy Głównej Policji wpłynęła korespondencja Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. Zawierała ona prośbę o zwrócenie szczególnej uwagi na bezpieczeństwo Trybunału Konstytucyjnego ze względu na protesty odbywające się w jego sąsiedztwie.
Tego samego dnia do Komendy Głównej trafiło również pismo sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej. Poinformowała ona komendanta o możliwych zagrożeniach dla życia i zdrowia sędziów oraz pracowników Trybunału w związku z planowanymi na jego terenie czynnościami. Wskazała także na ryzyko zakłócenia porządku publicznego.
Sędzia zwróciła się do policji o podjęcie działań, które miałyby zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym w instytucji. Jak przekazała policja, ze względu na konieczność realizacji ustawowych obowiązków związanych z ochroną porządku publicznego informacja została przekazana Komendzie Stołecznej Policji wraz z poleceniem podjęcia stosownych działań.
Warszawska policja zapewniła, że funkcjonariusze wykonują swoje obowiązki z poszanowaniem niezależności Trybunału Konstytucyjnego i w granicach przyznanych im kompetencji.
Korwin-Piotrowska w wypowiedzi dla PAP powiedziała, że "z obawy o życie i zdrowie osób w TK i wokół niego nie wyrażam zgody na wjazd kogokolwiek na teren TK; z Prezydentem RP możemy spotkać się w Pałacu Prezydenckim".
Premier Donald Tusk na X: "Przywracanie rządów prawa jest naszym obowiązkiem. Po latach pisowskiego bezprawia to proces trudny, czasem bolesny i wymaga zdecydowanego działania. Innej drogi nie ma".
Przerwa w czynnościach kierownictwa TK. Reakcje Nawrockiego i Kaczyńskiego
Informacja o przerwie w czynnościach prezesa i wiceprezesa pojawiła się w momencie działań policji przed siedzibą instytucji. "Fakt" zwraca uwagę, że nie było jasne, kto zamieścił komunikat na stronie Trybunału ani jakie dokładnie konsekwencje wiążą się z zarządzeniami.
Wydarzenia w Warszawie skomentował również prezydent Karol Nawrocki, który przebywał w samolocie w drodze do Dakaru. Poinformował na platformie X, że przerywa podróż i wraca do kraju. „W takim momencie Prezydent musi być w Polsce. Przerywam lot do Senegalu. Wracam” – napisał.
Prezydent wylądował w Warszawie ok. godz. 21.40.
Znacznie ostrzej działania służb ocenił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. W swoim wpisie nazwał je „zamachem na Trybunał Konstytucyjny” i oskarżył służby podległe rządowi Donalda Tuska o próbę siłowego wejścia do instytucji. Stwierdził również, że Polska staje się państwem policyjnym, a dalszym etapem może być autorytaryzm i totalitaryzm.
Lider Konfederacji napisał na X, że "wszystko, co Tusk robi z Trybunałem Konstytucyjnym, jest oczywistym bezprawiem i prawdopodobnie po prostu zamachem stanu".
Jak dodał: "Gdy już obalimy ten bandycki rząd Tuska, trzeba będzie zrobić reset i postawić TK na nowo. Ani Tusk, ani Kaczyński nie powinni mieć już nigdy żadnego wpływu na sądy i trybunały!"
Święczkowski, który dotarł po godz. 20 przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego, zarzucił Korwin-Piotrowskiej, że „uzurpuje sobie możliwość kierowania Trybunałem”.
Zapowiedział także, że spotka się z Karolem Nawrockim po jego powrocie do Polski. Jak przekazał mediom, podczas spotkania „zdecydujemy, jakie działania podejmiemy”.
Święczkowski stanowczo zakwestionował również legalność decyzji podejmowanych przez osoby, które określił mianem uzurpatorów, stwierdzając: „Wszelkie decyzje podejmowane przez tych uzurpatorów są bezprawne od początku do końca”.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński wyraził "najwyższe oburzenie i stanowczy sprzeciw" wobec działań podjętych w piątek w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
Jego zdaniem zdarzenia te mają charakter bezprecedensowy w demokratycznym państwie prawnym i budzą zasadnicze zastrzeżenia co do ich zgodności z zasadami ustroju RP.
W opublikowanym na stronie Sądu Najwyższego oświadczeniu Kapiński wskazał, że w Polsce granice działania organów władzy wyznaczają Konstytucja i ustawy, "nie zaś doraźne decyzje polityczne, rozkazy służbowe czy demonstracja siły".
"Milczenie wobec działań podważających niezależność organów konstytucyjnych oznacza przyzwolenie na praktyki zagrażające fundamentom porządku ustrojowego Rzeczypospolitej Polskiej. Dziś przedmiotem takich działań jest Trybunał Konstytucyjny" - dodał pierwszy prezes Sądu Najwyższego.
Spór o skład Trybunału trwa od lat
Trybunał Konstytucyjny kontroluje zgodność prawa z Konstytucją. Zgodnie z ustawą zasadniczą tworzy go 15 sędziów wybieranych przez Sejm na dziewięcioletnie kadencje. W ostatnich latach status części sędziów i sposób obsadzania stanowisk stały się jednak przedmiotem poważnego sporu politycznego i prawnego, który nie zakończył się wraz ze zmianą większości parlamentarnej.
Kolejna odsłona konfliktu nastąpiła w marcu 2026 roku, gdy Sejm wybrał sześć osób na wakujące stanowiska sędziowskie. Dwie z nich złożyły ślubowanie przed prezydentem Karolem Nawrockim i rozpoczęły pracę w Trybunale. Pozostała czwórka nie otrzymała zaproszenia do Pałacu Prezydenckiego. Sędziowie złożyli więc ślubowanie w Sejmie i domagali się dopuszczenia do orzekania. Sejm stał na stanowisku, że to on wybiera sędziów, a rolą prezydenta jest odebranie od nich ślubowania. Kancelaria Prezydenta kwestionowała natomiast prawidłowość procedury dotyczącej części kandydatów.
Spór przeniósł się również na forum samego Trybunału. Prezes Bogdan Święczkowski nie dopuścił czworga nowych sędziów do orzekania, podważając ich status. Sędziowie zwrócili się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który wydał zabezpieczenie nakazujące powstrzymanie się od działań utrudniających im wykonywanie obowiązków. Nie zakończyło to jednak konfliktu. W rezultacie spór dotyczy nie tylko prawidłowości wyboru sędziów, lecz także kompetencji poszczególnych organów państwa i prawa do decydowania o tym, kto może orzekać w Trybunale.