Rozradowani kibice reprezentacji Anglii w sobotę 12 lipca wypełnili ulice Londynu, śpiewając i skandując po zwycięstwie Trzech Lwów 2:1 nad Norwegią. Fani podkreślali decydujący wkład Jude'a Bellinghama i mówili, że ta wygrana wzmocniła ich przekonanie, iż Anglia wreszcie może przywieźć do domu trofeum mistrzostw świata.
Andreas Schjelderup dał Norwegii prowadzenie w 36. minucie, jednak Bellingham wyrównał jeszcze przed przerwą, a w trzeciej minucie dogrywki ponownie trafił do siatki, przesądzając o zwycięstwie 2:1. Erling Haaland, który w turnieju zdobył siedem bramek, tym razem nie strzelił gola i w końcówce dogrywki został zmieniony przez Jorgena Stranda Larsena.
Anglia, mistrz świata z 1966 roku, po raz pierwszy od 2018 roku awansowała do półfinału i w środę w Atlancie zagra z Argentyną. Norwegia żegna się z turniejem po swoim pierwszym ćwierćfinale mistrzostw świata, a kibice zapamiętają ich efektowną celebrację „Viking row”, przypominającą wspólne wiosłowanie w łodzi wikingów.