Szef regionalnych służb kryzysowych Antonio Sanz nazwał te zgony „bezprecedensową tragedią".
Co najmniej 11 osób zginęło, gdy gwałtowny pożar lasu ogarnął prowincję Almería na południu Hiszpanii. Do tragedii doszło w czasie dusznej fali upałów, która objęła cały kraj.
Władze podniosły wcześniejszy bilans ofiar z sześciu do 11 „po potwierdzeniu sześciu kolejnych zgonów w rejonie pożaru”, jak poinformował w oświadczeniu rząd Andaluzji.
Niektóre ofiary w Bedar w prowincji Almería znaleziono w samochodach – poinformował rząd regionu.
Około 150 strażaków, wspieranych przez pięć wozów gaśniczych, walczyło z ogniem, który wybuchł, gdy temperatura zbliżała się do 40°C.
Zamknięto drogi, a mieszkańców ewakuowano, gdy żywioł się rozprzestrzeniał, a około 50 osób znalazło schronienie w ośrodku kultury.
W pożarze rannych zostało co najmniej sześć osób, w tym kobieta z poparzeniami oraz kolejna osoba z objawami zatrucia dymem; obie trafiły do szpitala.
Świadkowie przekazali władzom, że ogień mógł wybuchnąć po zerwaniu linii energetycznej, która zapaliła suchą roślinność, a następnie płomienie szybko rozprzestrzeniły się na okoliczne zalesione tereny. Przyczyny pożaru nie zostały jednak na razie potwierdzone.
Szef regionalnych służb ratunkowych, Antonio Sanz, nazwał te zgony „bezprecedensową tragedią”, dodając w oświadczeniu, że „ból jest ogromny”.
W ostatnich latach Hiszpania doświadcza coraz częstszych i dłuższych fal upałów. Temperatura często przekracza 40°C, co tworzy dogodne warunki do powstawania wielkich pożarów.