Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Międzynarodowy Dzień Herbaty: słodki rytuał herbaty w Azerbejdżanie

Konfitury i herbata w Azerbejdżanie
Konfitury i herbata w Azerbejdżanie Prawo autorskie  Oktay Namazov
Prawo autorskie Oktay Namazov
Przez Nadira Tudor
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Z okazji Międzynarodowego Dnia Herbaty Nadira Tudor zatrzymała się na filiżankę w Azerbejdżanie, gdzie jej picie kształtuje wyjątkowy duet smaków i tradycji.

Herbata pojawia się na stole jako pierwsza.

REKLAMA
REKLAMA

W Azerbejdżanie czaj nie jest poczęstunkiem na ugaszenie pragnienia, lecz podstawą całego rytuału.

Miejscowi mówią, że herbata towarzyszy niemal każdemu ważnemu wydarzeniu. Poprzedza rozmowę, nadaje ton negocjacjom, łagodzi żałobę i podtrzymuje pogawędki długo w noc. Usiąść przy stole bez herbaty to rzadkość.

Herbatę nalewa się ze smukłego czajniczka armudu do charakterystycznej, gruszkowatej szklanki.

Wąska „talia” i zaokrąglone dno nie są ozdobą, lecz rozwiązaniem praktycznym. Taki kształt sprawia, że herbata dłużej pozostaje gorąca: ciepło gromadzi się na dole, a przy brzegu napar lekko stygnie, dzięki czemu można spokojnie popijać. Szklanka wygodnie leży między palcami.

A potem dochodzi jeszcze konfitura.

Podane w małych, często kryształowych miseczkach konfitury lśnią jak witraże, a sposób, w jaki owoce są krojone i formowane, bywa zadziwiająco misterny.

Truskawki, gruszki, morele czy orzechy włoskie zachowują kształt, nie rozpadają się – co dla osób nieznających takiej konfitury bywa prawdziwym zaskoczeniem.

W Azerbejdżanie konfitura stoi osobno, nie trafia do filiżanki. Najpierw się jej próbuje, potem dopiero pije się herbatę
W Azerbejdżanie konfitura stoi osobno, nie trafia do filiżanki. Najpierw się jej próbuje, potem dopiero pije się herbatę Oktay Namazov

To jednak nie jest dżem do smarowania pieczywa. W Azerbejdżanie nie miesza się go z herbatą ani nie rozsmarowuje na chlebie. Najpierw zjada się małą łyżeczkę konfitury, a zaraz potem bierze łyk gorącego czaju. Słodycz spotyka się z goryczą i ta równowaga jest w pełni zamierzona.

Kurban Said to rodzinna restauracja, w której część konfitur wciąż powstaje w domu.

Jej właścicielka, Sabina Ulukhanowa, mówi, że przepisy prawie się nie zmieniły: owoce przygotowuje się z namysłem, cukier odmierza bardziej instynktownie niż na wadze, a czas gotowania wyznacza doświadczenie, nie stoper.

„Mój tata też lubi to robić w wolnym czasie” – opowiada Ulukhanowa.

„Na przykład z oliwek. Konfitura z oliwek wymaga więcej czasu niż ta z truskawek. To… proces. Bardzo ciekawy proces” – dodaje.

„Trzeba mieć na to czas. Dziś mało kto może sobie na to pozwolić, chyba że jest już na emeryturze.”

„Robi się to w dwóch, trzech etapach… najpierw pierwsza faza, potem kolejny krok następnego dnia. Zanim osiągnie się taki efekt, mijają trzy dni” – wyjaśnia Ulukhanowa, pytana, ile trwa przygotowanie truskawkowej konfitury.

Konfitura i herbata
Konfitura i herbata Oktay Namazov

W regionie, gdzie tradycje kulinarne łatwo przekraczają granice, słodka herbata nie jest niczym wyjątkowym. W Iranie między łykami powoli rozpuszczają się kostki cukru. W Turcji herbata trafia na stół obok słodkich wypieków i śniadaniowych przystawek. W części Rosji owocowe przetwory – warienje – towarzyszą długim rozmowom.

Ale w Azerbejdżanie kolejność jest ściśle ustalona. Konfitura stoi osobno, nie miesza się jej z naparem. Najpierw próbuje się jej samej, potem dopiero popija herbatą. Różnica wydaje się subtelna, ale zmienia całe doświadczenie. Słodycz jest tu kontrolowana, a nie rozpuszczona do końca.

Tu herbatę podaje się przed posiłkiem i po nim, przy rozmowach biznesowych i towarzyskich, na weselach i pogrzebach. Ta sama szklanka, ten sam rytm, który przenosi się przez pokolenia, młodszych i starszych.

„To trochę jak medytacja po długim dniu: wraca się do domu albo spotyka z przyjaciółmi w kawiarni czy herbaciarni i ma się chwilę tylko dla siebie, z herbatą i konfiturą” – tłumaczy Ulukhanowa.

„Nie potrzeba żadnego ciasta ani dodatkowych deserów – wystarczy herbata, konfitury i obecność przyjaciół czy rodziny. I wszystko od razu staje się prostsze” – dodaje.

„To po prostu bardzo kojące uczucie. Kiedy pijesz herbatę z konfiturą – dla nas to po prostu tradycja. Lubię to, bo od razu mam wrażenie, że wszystko będzie dobrze.”

Samo przygotowanie konfitur wymaga ciężkiej, cierpliwej pracy. Konfitura z orzechów włoskich w szczególności potrzebuje czasu i uwagi, bo owoce wielokrotnie się obrabia, zanim nabiorą charakterystycznej konsystencji i smaku.

Urok tych przetworów tkwi także w ich wyglądzie. W przeciwieństwie do sklepowych kremów owocowych owoce pozostają w całości. Liczy się kształt truskawki, zachowana linia gruszki.

W wielu kulturach herbata od dawna jest symbolem gościnności i porządku społecznego. Tutaj jednak, przy tym stole, w tej szklance, słodycz nigdy nie jest przypadkowa ani rozmyta. Odmierza się ją, kosztuje, a dopiero potem zapija gorącym naparem.

To truskawkowa konfitura i herbata – nie tylko smak, lecz integralny element azerskiej tożsamości.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Pinta czy dzbanek? Po raz pierwszy we Francji piwo wyprzedza wino

Gruzja: odcisk pszenicy sprzed 8 tys. lat zmienia obraz pochodzenia pszenicy chlebowej

Kradniesz frytki z cudzych talerzy? Badanie: naprawdę smakują wtedy lepiej