Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Kradniesz frytki z cudzych talerzy? Badanie: naprawdę smakują wtedy lepiej

Nowe badania potwierdzają, że kradzione frytki naprawdę lepiej smakują.
Nowe badania potwierdzają, że kradzione frytki naprawdę lepiej smakują. Prawo autorskie  Canva
Prawo autorskie Canva
Przez Amber Louise Bryce
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Nowe badanie wyjaśnia, dlaczego: kradzione jedzenie podobno smakuje lepiej – niezależnie od tego, czy podbierasz chipsy, czy ktoś podbiera je tobie.

Niektórzy powiedzą, że frytki to uniwersalny język miłości. Prawie każdy je uwielbia. To jedzenie, które w radosny sposób zbliża ludzi nad miską złocistego tłuszczyku. No chyba że trafi się złodziej frytek.

REKLAMA
REKLAMA

Każdy to przerabiał: zamawiasz sobie dużą porcję frytek, a osoba naprzeciwko zapewnia z całą powagą, że absolutnie nie ma na nie ochoty – wystarczy jej sałatka.

Dopytujesz, czy na pewno.

Słyszysz, że na pewno.

Ale kiedy tylko pojawiają się frytki, aureola nagle znika.

Najpierw nieśmiała prośba o „tylko jedną”. Potem jeszcze o dwie, trzy. Wracasz z łazienki, a miska prawie pusta – zostało parę smętnych, rozmokniętych sztuk.

Badacze z Rosyjskiej Akademii Medycznej postanowili sprawdzić, skąd bierze się ta nieodparta pokusa podjadania cudzych frytek i czy „moralne wykroczenie może wzmocnić przyjemność smakową”.

W badaniu, opisanym w czasopiśmie „Food Quality and Preference”, każdy z 120 uczestników dostał taką samą porcję frytek – najpierw podaną wprost, a potem otrzymaną od innej osoby.

Na końcu poproszono ich, by po kryjomu podkradali frytki współuczestnikom. Raz w sytuacji dużego ryzyka przyłapania, a raz niewielkiego.

Następnie mieli ocenić smakowitość frytek w skali od jednego do dziewięciu, przy czym najwyżej wypadły te, które zostały skradzione.

Co ciekawe, im większe było ryzyko przyłapania, tym większa „euforia po frytkach”. Kradzione frytki w sytuacji wysokiego ryzyka oceniono pod względem smaku, chrupkości i słoności o 40 proc. wyżej niż te podane wprost.

Uczestnicy tłumaczyli, że dreszczyk emocji połączony z poczuciem winy za podjadanie zakazanych frytek sprawiał, że jedzenie ich było po prostu ciekawsze.

Wyniki mogą mieć też związek z tak zwanym myśleniem niedoboru. Chodzi o to, że gdy czegoś brakuje, nasz mózg staje się bardziej niespokojny i lękliwy, a my reagujemy bardziej rywalizacyjnie i impulsywnie.

Podobnie jest z tym, co zakazane. To tak zwany efekt zakazanego owocu: gdy słyszymy, że czegoś nie wolno, natychmiast wydaje się cenniejsze i bardziej pociągające.

Wcześniejsze badania pokazały też, że myślenie niedoboru może osłabiać naszą zdolność współodczuwania bólu innych ludzi – w tym wypadku ich irytacji.

Autorzy pracy podkreślają, że ich odkrycia poszerzają „nasze rozumienie tego, w jaki sposób codzienne wykroczenia uruchamiają układy nagrody w mózgu” i dają nowe spojrzenie na psychologię zachowań oraz procesy myślowe, które stoją za naszymi nawykami żywieniowymi.

A choć raczej nie powstrzyma to nikogo przed podkradaniem ci frytek, winowajcy zyskali przynajmniej dobre, naukowe wytłumaczenie.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

„Brała garści ziemi i jadła”: artystka zachęca ludzi do jedzenia gleby

Kradniesz frytki z cudzych talerzy? Badanie: naprawdę smakują wtedy lepiej

Najlepsza belgijska czekolada na Wielkanoc: przewodnik dla koneserów