Kontrowersje są pokłosiem gruntownej restrukturyzacji amerykańskich struktur TikToka.
TikTok podał, że bada, dlaczego użytkownikom rzekomo uniemożliwiano używanie słowa „Epstein” w wiadomościach prywatnych.
Wcześniej kilka znanych osób, w tym gubernator Kalifornii, Gavin Newsom, oraz artyści tacy jak Billie Eilish, oskarżyło TikToka o cenzurowanie nagrań krytykujących administrację Trumpa i jej zaostrzenie kursu wobec imigracji.
Kontrowersje pojawiły się po dużej restrukturyzacji amerykańskich operacji TikToka. ByteDance, chińska spółka-matka TikToka, została zmuszona do sprzedaży większościowego pakietu udziałów w jego działalności w USA. Oddzielny podmiot TikTok w USA jest teraz kontrolowany przez większościowo amerykański zarząd, złożony głównie z inwestorów ze Stanów Zjednoczonych.
Algorytm rekomendacji treści platformy został udostępniony na licencji firmie Oracle, spółce technologicznej kierowanej przez sojusznika Trumpa, Larry’ego Ellisona.
„Nie mamy zakazów dotyczących używania nazwiska „Epstein” w wiadomościach prywatnych i badamy, dlaczego część użytkowników doświadcza problemów” — przekazał we wtorek w oświadczeniu dla NPR rzecznik amerykańskiej części TikToka.
Od ubiegłotygodniowego przejęcia użytkownicy TikToka twierdzą też, że cenzurowano filmy o akcjach amerykańskiej agencji Immigration and Customs Enforcement (ICE) oraz o protestach w Minneapolis.
TikTok poinformował w poniedziałek wieczorem w oświadczeniu, że mierzy się z „poważną awarią infrastruktury wywołaną przerwą w dostawie prądu” w jednym z amerykańskich centrów danych i zasugerował, że to powoduje „liczne błędy” u użytkowników.
„Twórcy mogą tymczasowo widzieć „0” wyświetleń lub polubień pod filmami, a wasze zarobki mogą wyglądać, jakby zniknęły. To błąd wyświetlania spowodowany przekroczeniem czasu odpowiedzi serwerów” — dodano.
Gubernator Kalifornii, Gavin Newsom, zapowiedział w poniedziałek, że sprawdzi, czy TikTok narusza prawo stanowe poprzez cenzurowanie treści.
„Czas to zbadać” — napisał w poniedziałek wieczorem na X. „Uruchamiam przegląd, który ustali, czy TikTok narusza prawo stanowe, cenzurując treści krytyczne wobec Trumpa”.
Biuro prasowe Newsoma przekazało też w oświadczeniu: „Po sprzedaży TikToka grupie biznesowej związanej z Trumpem nasze biuro otrzymało zgłoszenia i niezależnie potwierdziło przypadki tłumienia treści krytycznych wobec prezydenta Trumpa”.
Euronews Next zwrócił się do TikToka o komentarz, jednak do chwili publikacji nie otrzymał odpowiedzi.