Loader
Śledź nas
Reklama

Rosja: Debata wyborcza bez kandydatów, nikt nie pojawił się w studiu

Zrzut ekranu nagrania ze studia w obwodzie riazańskim
Zrzut ekranu nagrania ze studia w obwodzie riazańskim Prawo autorskie  AP Photo/Alexander Zemlianichenko
Prawo autorskie AP Photo/Alexander Zemlianichenko
Przez Irina Sheludkova
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Puste studia, nieobsadzone mównice i kandydaci unikający konfrontacji. Przed wyborami do Dumy rosyjskie debaty coraz częściej przypominają spektakl bez aktorów. To nie przypadek, lecz kolejny element systemu, w którym polityczna rywalizacja jest jedynie fasadą.

Puste studio telewizyjne i samotna prowadząca, oczekująca na uczestników zapowiadanych debat przedwyborczych, stały się wymowną metaforą kampanii wyborczej w Rosji w 2026 roku. Nie ma w niej miejsca na żywe dyskusje, krytykę władz ani apele o powstrzymanie rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

REKLAMA
REKLAMA

Wybory do Dumy odbędą się od 18 do 20 września. Pod koniec sierpnia rozpoczął się intensywny etap telewizyjnych debat przedwyborczych. Na antenie państwowego kanału „Rossija 1” pojawili się przedstawiciele partii rządzącej „Jedna Rosja” oraz ugrupowań należących do tak zwanej opozycji systemowej, takich jak KPRF, „Rodina” i „Nowi Ludzie”.

Jednocześnie w wielu regionach Rosji masowym zjawiskiem stała się sytuacja, w której kandydaci w ogóle nie pojawiają się na zapowiadanych debatach.

Zgodnie z prawem regionalne państwowe kanały telewizyjne mają obowiązek udostępniać uczestnikom wyborów bezpłatny - a więc finansowany z podatków - czas antenowy na dyskusje. Nie mogą zastępować go innymi treściami ani reklamami. Udział samych kandydatów pozostaje jednak dobrowolny, a więc nie jest prawnie wymagany.

Najbardziej wymowny przypadek miał miejsce pod koniec sierpnia w obwodzie riazańskim. Przez dwa kolejne dni do studia GTRK „Oka”, emitującego programy na antenie „Rossija 1”, nie stawili się kandydaci z dwóch okręgów wyborczych. Na tle pustych mównic prowadząca odczytała oficjalny komunikat: „Wspólne wystąpienie agitacyjne nie doszło do skutku z powodu nieobecności uczestników”.

Komisja wyborcza obwodu riazańskiego zignorowała ten incydent. Dwóch deputowanych przedstawiło wyjaśnienia: jeden stwierdził, że „podupadł na zdrowiu”, drugi poinformował, że „wycofał się z wyborów”. Pozostali kandydaci nie odpowiadają na pytania dziennikarzy.

Im bliżej wyborów, tym częściej studia telewizyjne świecą pustkami również podczas debat organizowanych w innych regionach kraju, co wskazuje, że mamy do czynienia z tendencją ogólnokrajową.

W poniedziałek, 7 września, podobna sytuacja powtórzyła się w obwodzie włodzimierskim. Na kilku lokalnych kanałach kandydaci nie stawili się na zapowiadane debaty. Na antenie GTRK „Władimir” nie pojawili się rywale kandydujący w okręgu jednomandatowym. Do studia kanału „Rossija 24” przyszedł natomiast tylko jeden przedstawiciel LDPR, który przez pełne 20 minut opowiadał o swojej partii. Również na debatę emitowaną przez regionalną stację „Gubernija 33” stawił się tylko jeden kandydat - reprezentant partii „Sprawiedliwa Rosja”.

Podobne „debaty” mogli oglądać również wyborcy w Udmurcji, Jakucji i Buriacji. W tej ostatniej próba zorganizowania rzeczywistej dyskusji zakończyła się szczególnie wymownie. Kandydat KPRF, Bair Cyrienow, wezwał nieobecnego przedstawiciela „Jednej Rosji” do udziału w debacie. Chwilę później został jednak natychmiast odłączony od anteny.

Architekt rosyjskiego systemu władzy, prezydent Władimir Putin, przez całą swoją wyjątkowo długą karierę polityczną ani razu nie wziął udziału w debacie politycznej. Kreml tłumaczył jego nieobecność „napiętym grafikiem pracy”, a sam Putin już na początku lat 2000. określił debaty mianem „bezwstydnej sprawy”.

Nieobecność kandydatów podczas debat stała się z czasem jednym z charakterystycznych elementów rosyjskiego systemu wyborczego. Zdaniem politologów pełni ona kilka istotnych funkcji: osłabia zainteresowanie wyborami i samym procesem głosowania wśród wyborców poszukujących niezależnych kandydatów, utrwala status quo i uprzywilejowaną pozycję przedstawicieli partii władzy, a także zapewnia milczenie tak zwanej opozycji systemowej. Putin wielokrotnie w poprzednich latach wzywał ją, by „nie kołysała łodzią”.

Debaty trafiające do ogólnokrajowego eteru jedynie sprawiają wrażenie politycznej rywalizacji. Nie porusza się podczas nich tematów objętych zakazem w warunkach ścisłej cenzury, a brak niezależnych kandydatów dodatkowo ogranicza możliwość rzeczywistej dyskusji. Role uczestników są przy tym w dużej mierze rozdzielone z góry.

W wielu wcześniejszych cyklach wyborczych w Rosji kandydaci na gubernatorów i merów również nie pojawiali się na debatach organizowanych przez regionalne stacje telewizyjne. Urzędujący mer Moskwy, Siergiej Sobianin, konsekwentnie odmawiał udziału w dyskusjach ze swoimi konkurentami.

W 2024 roku urzędujący gubernator Petersburga przeprowadził nawet debatę „sam ze sobą”, ponieważ pozostali kandydaci nie stawili się w studiu. Co znamienne, podczas wcześniejszych rund debat nie pojawiał się natomiast sam Biegłow. Podobną strategię przyjmowali praktycznie wszyscy urzędujący rosyjscy gubernatorzy, którzy również unikali bezpośrednich debat z rywalami.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Rosja i Korea Północna otwierają pierwszy most drogowy na granicy

Rosja zmienia taktykę: całodobowe naloty na Kijów paraliżują codzienne życie

Europe Today: Rosja grozi Europie, kryzys w Ceucie, AfD prowadzi na wschodzie Niemiec