Loader
Śledź nas
Reklama

Rosja zmienia taktykę: całodobowe naloty na Kijów paraliżują codzienne życie

Strażak przechodzi wśród gruzów zniszczonego magazynu farmaceutycznego po rosyjskich atakach dronów na obrzeżach Kijowa, 3 września 2026 r.
Strażak idzie wśród gruzów zniszczonego magazynu farmaceutycznego po rosyjskim ataku dronów na obrzeżach Kijowa, 3 września 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Gavin Blackburn
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w czwartek wieczorem, że liczy na przyjęcie wkrótce w Kijowie wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa, by wznowić wysiłki na rzecz zakończenia wojny.

Przez większą część wojny rosyjskie ataki dronów i rakiet na ukraińską stolicę, Kijów, miały swój rytm: prawie zawsze następowały nocą.

REKLAMA
REKLAMA

Alarmy zaczynały się późnym wieczorem na kanałach monitorujących w serwisie Telegram. Informowały o dronach lecących na południe, odpalonych rakietach, pracy obrony przeciwlotniczej.

Mieszkańcy Ukrainy oceniali, czy lepiej zostać w domu, czy schować się w schronie w metrze, w zależności od skali zagrożenia.

Teraz Rosja zmieniła taktykę, używając szybkich dronów odrzutowych, a przekonanie, że dzień oznacza powrót do normalności, runęło.

Od ubiegłego tygodnia ataki trwają przez całą dobę. Do grozy nocnych ostrzałów dochodzi teraz zmęczenie nieustannymi zakłóceniami dnia.

W Kijowie powracające wycie syren alarmu przeciwlotniczego stało się elementem codzienności. Przerywa dojazdy do pracy, zakupy i zajęcia w szkołach, wdziera się w najważniejsze chwile życia, od ślubów po pogrzeby i – jak zawsze w takich atakach – zabiera ludzkie życie.

Niekończące się alarmy wyczerpują mieszkańców. Coraz więcej osób zastanawia się, jak długo jeszcze tu wytrzyma.

Strażacy pracują przy budynku mieszkalnym po ataku rosyjskiego drona w dzielnicy Hołosijiw w Kijowie, 3 września 2026
Strażacy pracują przy budynku mieszkalnym po ataku rosyjskiego drona w dzielnicy Hołosijiw w Kijowie, 3 września 2026 AP Photo

Część codzienności

Rozlega się alarm. Ludzie spoglądają na telefony albo w niebo. Chwilę później w oddali słychać znajome odgłosy obrony przeciwlotniczej zestrzeliwującej drony.

W oddali często widać unoszące się słupy dymu. W mediach społecznościowych na Telegramie błyskawicznie krążą zdjęcia pokazujące miejsca zniszczeń.

Godzinę lub dwie później znów rozlega się syrena.

W centrach handlowych, bankach i innych firmach procedury na wypadek nalotu nakazują klientom i pracownikom wyjście za każdym razem, gdy włącza się alarm. Rozmowa w banku może zostać przerwana w połowie, a zwykłe zakupy zamieniają się w niekończący się cykl wchodzenia do sklepu, ewakuacji, powrotu i ponownej ewakuacji.

Zakupy stały się koszmarem dla Wołodymyra Bowsunowskiego. Opowiada o niedawnej rodzinnej wyprawie do centrum handlowego po ubrania dla prawie czteroletniej córki.

Byli w środku około 20 minut, kiedy włączył się alarm. Wybiegli na zewnątrz i zobaczyli w pobliżu unoszący się dym. Ubrań nie zdążyli kupić.

Ludzie oglądają uszkodzony budynek mieszkalny po ataku rosyjskiego drona w Kijowie, 3 września 2026
Ludzie oglądają uszkodzony budynek mieszkalny po ataku rosyjskiego drona w Kijowie, 3 września 2026 AP Photo

„W ciągu ostatnich siedmiu dni wiele się zmieniło” – mówi. Jak wielu mieszkańców ma nadzieję, że ataki osłabną. Na razie jednak tak się nie stało, a Ukraina wciąż szuka skutecznego sposobu, by je powstrzymać.

Podróże pociągiem, które zwykle trwały kilka godzin, znacznie się wydłużyły. Zdarzało się, że pasażerowie po zatrzymaniu składów na torach szli godzinami przez łąki, niosąc swoje rzeczy, podczas gdy jeden alarm przeciwlotniczy następował po drugim.

Podobna niepewność dotyczy poruszania się po mieście.

Gdy zakłóca się sygnał GPS, by utrudnić lot dronów, korzystanie z aplikacji taksówkowych staje się uciążliwe. Samochód, który wydaje się być tuż obok, nagle „przeskakuje” na drugi koniec świata.

Auto, które miało przyjechać za chwilę, nagle ma w aplikacji przewidywany czas przyjazdu liczony w tysiącach minut.

Myślą o wyjeździe

Iwan Daciw, informatyk, był w swoim mieszkaniu w kijowskiej dzielnicy Podil, kiedy we wtorek rosyjski dron przebił strop, zwęglił sufity i ściany oraz całkowicie zniszczył sąsiednie mieszkanie.

Daciw próbuje żartować, że i tak zamierzał odmalować ściany.

Alarmy są tak częste, że nie widzi już sensu ciągłego schodzenia do schronu. W takim tempie – mówi – jedynym wyjściem byłoby zamieszkać w piwnicy.

„Alarmy słychać bez przerwy” – mówi. – „Nie ma nawet czasu zejść i z powrotem wejść na górę. To tylko strata czasu na bieganie w tę i z powrotem”.

Zastanawia się nad wyjazdem z Kijowa. „Myślę o życiu w innym mieście, gdzieś spokojnym i bez takiego zagrożenia” – dodaje.

Strażacy próbują ugasić pożar w zniszczonym magazynie farmaceutycznym po atakach rosyjskich dronów na obrzeżach Kijowa, 3 września 2026
Strażacy próbują ugasić pożar w zniszczonym magazynie farmaceutycznym po atakach rosyjskich dronów na obrzeżach Kijowa, 3 września 2026 AP Photo

Z wybitego sąsiedniego mieszkania widać plac zabaw i boisko do koszykówki, na których dzieci wciąż się bawią.

Po chwili znów rozlega się syrena. Kilka minut później na niebie widać biały, poszarpany ślad po zestrzelonym dronie.

Bowsunowski również myśli o tym, by na jakiś czas wyjechać z miasta. Chce dać rodzinie, w tym ciężarnej żonie, szansę na odpoczynek.

Przedszkole, do którego chodzi jego córka, musi za każdym razem sprowadzać dzieci do schronu, gdy rozlega się alarm przeciwlotniczy. Alarmy są tak częste, że teraz po prostu odbiera ją w połowie dnia.

„Nie ma żadnej stabilności” – mówi.

Zakończenie wojny

Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w czwartek wieczorem, że liczy na przyjęcie w najbliższych dniach w Kijowie wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa, aby wznowić wysiłki na rzecz zakończenia wojny.

W ostatnich miesiącach ofensywa dyplomatyczna, której celem było zakończenie trwającej cztery i pół roku rosyjskiej inwazji, utknęła w martwym punkcie, ponieważ Stany Zjednoczone skupiły się na wojnie z Iranem.

„Spodziewamy się, że wysłannicy prezydenta USA przyjadą tutaj, do Kijowa. Mamy od nich potwierdzenie” – powiedział Zełenski w wieczornym wystąpieniu.

„Będą odbywać spotkania w Moskwie i w Kijowie. Liczymy na spotkanie w najbliższych dniach” – dodał.

Specjalni wysłannicy Trumpa, Steve Witkoff i zięć prezydenta, Jared Kushner, prowadzą dyplomację wahadłową między Rosją a Ukrainą i wielokrotnie jeździli już do Moskwy.

Do Kijowa nie przyjechali ani razu.

Zełenski powiedział, że „wstępnie ustalono terminy” pierwszej wizyty wysłanników w ukraińskiej stolicy, która w ostatnim tygodniu doświadcza nasilonych rosyjskich ataków dronów i rakiet.

Rosyjska inwazja na Ukrainę przerodziła się w największy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej. Zginęły w niej tysiące cywilów i setki tysięcy żołnierzy.

Dodatkowe źródła • AP, AFP

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Ukraina ostrzega: rosyjska przestrzeń powietrzna nie jest bezpieczna

Rosja nasila ataki na Ukrainę. Kijów tonie w dymie, zniszczono miliony podręczników

Rosja grozi zmasowanymi atakami na energetykę Ukrainy, w składzie pod Kijowem 38 zabitych