Ceny mieszkań w Europie rosną. Komisja Europejska chce jasno określić, kiedy państwa mogą ograniczać najem krótkoterminowy w najbardziej obciążonych regionach.
Komisja Europejska zaproponuje nowe zasady dotyczące mieszkalnictwa, które mają dać władzom krajowym i lokalnym jaśniejsze podstawy do ograniczania krótkoterminowego wynajmu turystycznego oraz zakupu domów i gruntów niewykorzystywanych jako czyjeś główne miejsce zamieszkania – wynika z dokumentu, do którego dotarł Euronews.
Perspektywa ostrzejszych działań pojawia się w sytuacji, gdy ceny w większości europejskich stolic rosną znacznie szybciej niż lokalne dochody. Według danych UE między 2015 a 2025 rokiem ceny mieszkań wzrosły o 64,9 proc., a czynsze o 21,8 proc.
Nawet osoby, których nie stać na zakup, mierzą się z rosnącymi czynszami, pochłaniającymi 40 proc. dochodu gospodarstwa domowego. Coraz częściej dotyczy to także rodzin z klasy średniej, które nie są w stanie ani kupić mieszkania, ani wynająć go na rynku, a jednocześnie nie kwalifikują się do mieszkań socjalnych.
Wielu mieszkańców miast takich jak Lizbona, Barcelona i Praga skarży się, że platformy krótkoterminowego wynajmu, takie jak Airbnb, wycofały mieszkania z rynku i podbiły ceny, często zmuszając ich do przeprowadzki. Dane UE z 2024 roku pokazują, że prawie 10% mieszkańców miast Unii przeznacza na mieszkanie ponad 40 proc. dochodu do dyspozycji.
Krótkoterminowe wynajmy stanowią tylko 1,2 proc. całych zasobów mieszkaniowych w UE, ale w niektórych turystycznych hotspotach ich udział sięga 20 proc. Ponieważ w miejscach o największym popycie powstaje zbyt mało nowych domów, Bruksela szacuje, że aby rozwiązać problem, potrzeba co roku ponad 2 mln nowych mieszkań.
Planowane przez Komisję ograniczenia miałyby jednak obowiązywać tylko na obszarach, gdzie istnieją jednoznaczne dowody poważnej presji na rynek mieszkaniowy.
W przypadku wynajmów w stylu Airbnb Unia obawia się przede wszystkim komercyjnych operatorów, którzy prowadzą kilka nieruchomości jako domy wakacyjne, a nie osób, które od czasu do czasu wynajmują własne mieszkanie. Zgodnie z propozycją miasta mogłyby kierować środki przeciwko profesjonalnym operatorom mającym wiele lokali, przy jednoczesnej ochronie prawa osób prywatnych do wynajmowania swojego głównego miejsca zamieszkania.
„Aby ograniczyć negatywny wpływ na rynek wewnętrzny wszelkich środków utrudniających dostęp do usług krótkoterminowego wynajmu zakwaterowania lub ich świadczenie bądź ograniczających nabywanie i użytkowanie gruntów oraz nieruchomości mieszkalnych, środki takie powinny być ograniczone do obszarów, gdzie silna presja na dostępność i przystępność cenową mieszkań uzasadnia działania mające na celu ochronę przystępności cenowej i dostępności nieruchomości mieszkalnych” – czytamy w dokumencie.
Komisja przyznaje jednak, że same ograniczenia krótkoterminowych wynajmów i liczby „drugich domów” nie rozwiążą strukturalnego deficytu mieszkań w Europie. Problemem pozostają także wysokie koszty budowy, drogie grunty, ograniczenia planistyczne i długotrwałe procedury wydawania pozwoleń.
Według organizacji Housing Europe, brukselskiej Europejskiej Federacji Mieszkalnictwa Publicznego, Spółdzielczego i Socjalnego, potrzeby mieszkaniowe znacznie przewyższają podaż. Najnowsze dane wskazują, że Francja potrzebuje co roku 518 tys. mieszkań (w tym 198 tys. socjalnych), Niemcy 400 tys. (140 tys. socjalnych), Niderlandy prawie 1 mln nowych lokali do 2031 roku, a Szwecja ponad 500 tys. do 2033 roku. Nowa podaż konsekwentnie jednak nie nadąża za potrzebami, często nawet o 50 proc.
Komisja pracuje nad „Pakietem na rzecz uproszczenia zasad budownictwa mieszkaniowego”, który ma ograniczyć bariery administracyjne spowalniające budowę. Pakiet ma być gotowy w 2027 roku.
Mieszkania stały się też atrakcyjnym aktywem inwestycyjnym, co dodatkowo utrudnia zakup młodszym pokoleniom i gospodarstwom o średnich dochodach.
Europosłanka Leïla Chaibi (Lewica/Francja) powiedziała komisarzowi ds. mieszkalnictwa Danowi Jørgensenowi 2 września, że finansjalizacja i powszechne traktowanie mieszkań jako aktywa inwestycyjnego należą do głównych czynników braku lokali w przystępnej cenie w miastach UE.
„Nadszedł czas, aby Unia podjęła działania. Wiemy, że krótkoterminowe wynajmy mają wpływ na kryzys mieszkaniowy – w centrach naszych miast, w naszych dzielnicach, a dziś także na obszarach wiejskich w całej Europie” – powiedziała Chaibi.
Komisja rozważa również zachęcenie rządów krajowych do interwencji w sytuacji, gdy w danym regionie ceny mieszkań są co najmniej ośmiokrotnością dochodów, rosły w poprzedniej dekadzie, a w najbliższych trzech latach nie widać szans na poprawę.
Polityka mieszkaniowa należy do kompetencji państw i samorządów, dlatego Komisja nie może nakazać krajom członkowskim ani miastom budowy większej liczby mieszkań. Bruksela stara się zamiast tego wpływać na rynek za pomocą funduszy unijnych, zasad pomocy publicznej, inwestycji i przepisów.
Odnosząc się do badania S&D z 2025 roku na temat krótkoterminowych wynajmów, europosłanka Gaby Bischoff (S&D/Niemcy), wiceprzewodnicząca odpowiedzialna za Zrównoważoną Gospodarkę i Społeczną Europę, ostrzegła, że zbyt wielu Europejczyków mierzy się z eksmisjami lub jest wręcz zagrożonych bezdomnością. Kryzys przypisała narastającym nierównościom społeczno-gospodarczym i niesprawnym systemom mieszkaniowym, które «stawiają zysk ponad człowieka».
Według Europejskiej Federacji Krajowych Stowarzyszeń na rzecz Osób Bezdomnych (Feantsa) każdej nocy w Unii Europejskiej od 1,2 do 1,3 mln osób doświadcza bezdomności. W dużej mierze wynika to z pogłębiającego się kryzysu mieszkaniowego i rosnących kosztów życia.
Komisja ma przedstawić swój plan dotyczący mieszkalnictwa 9 września.