Loader
Śledź nas
Reklama

Francja: nowe działania przeciw przemocy seksualnej w szkołach

Nowe działania przeciw przemocy seksualnej we francuskich szkołach.
Nowe działania przeciw przemocy seksualnej we francuskich szkołach. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Estelle Nilsson-Julien
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Francja wprowadza do szkolnego kwestionariusza pytania o przemoc seksualną. Nowe narzędzie ma pomóc w wykrywaniu przypadków krzywdzenia dzieci.

We wtorek w całej Francji rozległ się dzwonek inaugurujący nowy rok szkolny.

REKLAMA
REKLAMA

W tym roku rząd wprowadził bezprecedensowe środki: zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych i średnich, a także nowe działania mające przeciwdziałać przemocy seksualnej.

Po raz pierwszy coroczny kwestionariusz dotyczący nękania w szkole, rozdawany uczniom od 2023 roku, będzie zawierał pytania o przemoc seksualną.

Uczniowie będą mogli zdecydować, czy chcą zachować anonimowość. Formularze mają zostać rozdane w listopadzie.

25 sierpnia zaproszony do programu BFMTV minister edukacji narodowej Édouard Geffray zapowiedział, że formularz wypełni około 10 mln uczniów - od przedszkola po liceum.

Dokument został opracowany wspólnie z personelem szkolnym, stowarzyszeniami rodziców uczniów oraz komitetem ekspertów, w którym znaleźli się m.in. psychiatrzy dziecięcy.

Zdaniem ministra wyniki mogą mieć wręcz "sejsmiczny" charakter.

Jeśli chodzi o funkcjonowanie systemu, formularze w pierwszej kolejności będą trafiać do nauczycieli.

Gdy odpowiedź ucznia zostanie uznana za niepokojącą, sprawę przejmie dyrekcja szkoły.

Może ona następnie zgłosić ją do właściwej Akademii lub wymiaru sprawiedliwości.

Inicjatywa jest odpowiedzią na liczne skandale, zwłaszcza w środowisku zajęć pozaszkolnych.

Tylko w Paryżu toczą się 203 postępowania karne dotyczące domniemanych aktów przemocy, w tym przemocy seksualnej, w szkołach i placówkach opieki pozaszkolnej. Wynika to z najnowszych oficjalnych danych z 26 sierpnia.

Mimo tych alarmujących liczb szkoła pozostaje jednym z głównych miejsc zgłaszania przypadków przemocy seksualnej wobec dzieci.

Jak podaje minister edukacji narodowej, co roku odnotowuje się tam około 80 tysięcy takich zgłoszeń.

Z danych CIIVISE, czyli Niezależnej Komisji ds. Kazirodztwa i Przemocy Seksualnej wobec Dzieci, wynika, że każdego roku we Francji 160 tysięcy dzieci pada ofiarą przemocy seksualnej.

W 77 procent przypadków dochodzi do niej w środowisku rodzinnym.

Oznacza to, że średnio co trzy minuty jedno dziecko doświadcza gwałtu lub napaści seksualnej.

Rodzice podzieleni: "szkoła musi być azylem"

Jak podkreśla minister edukacji, pytania dotyczące przemocy seksualnej będą dostosowane do wieku uczniów.

Mimo to część rodziców ma wobec tej inicjatywy mieszane odczucia.

"Uważam, że szkoła ma do odegrania rolę w opiece nad dziećmi i w zgłaszaniu możliwych przypadków przemocy, bo właśnie szkoła powinna być azylem, miejscem, w którym dzieci mogą czuć się na tyle pewnie, by mówić o tym, co może dziać się w domu" - powiedział w rozmowie z Euronews ojciec trzyletniego dziecka Samuel Bougnat.

"Moim zdaniem to pragmatyczne rozwiązanie, bo zakłada się, że wszystkie dzieci powinny chodzić do szkoły. Jeśli jest miejsce, w którym można wychwycić sytuacje problematyczne i niebezpieczne dla dzieci, to właśnie tam" - wyjaśnił ojciec dwojga małych dzieci, który chciał zachować anonimowość.

"Jako rodzic będę zwracał uwagę na to, jak zostanie to przeprowadzone, tak aby formularze były zrozumiałe, zwłaszcza dla najmłodszych" - dodał.

Inni rodzice, tacy jak matka czteroipółletniego chłopca Caroline Varas są mniej przekonani.

"Nie mam pewności, czy szkoła powinna brać za to odpowiedzialność. Uważam, że powinno to być wspólne działanie niezależnych stowarzyszeń rodziców, władz miejskich i szkoły".

"Jeśli zajmuje się tym wyłącznie szkoła, będzie się chronić i zabezpieczać. O przemocy - nie seksualnej, ale przemocy - w szkole mojego dziecka dowiedziałam się dopiero po fakcie. Brakuje ogniwa pośredniego między szkołą a rodzicami" - dodała.

Organizacje społeczne zgłaszają zastrzeżenia

Dyrektorka generalna stowarzyszenia L’Enfant Bleu Laura Morin-Baudet, które walczy z przemocą wobec dzieci, mówi, że "cieszy się", iż resort edukacji zajmuje się problemem przemocy seksualnej wobec najmłodszych.

Jednocześnie ma wątpliwości co do tego, w jaki sposób uczniowie będą wypełniać kwestionariusz.

"Wszystko zależy od warunków. Jeśli dziecko rzeczywiście czuje się bezpiecznie, ma poczucie, że kolega czy koleżanka obok niekoniecznie mogą zobaczyć jego odpowiedzi, to być może w końcu coś powie. Jeśli jednak ma choć cień wątpliwości, jeśli się boi, jeśli nie wie, gdzie trafią te dokumenty, to niestety wiemy, że niekoniecznie się zwierzy".

Zdaniem Laury Morin-Baudet równie ważne jest prowadzenie działań profilaktycznych i zwiększanie świadomości w szkołach.

Powinny one towarzyszyć tego typu inicjatywom.

"Wiemy, jak bardzo nauczyciele i specjaliści pracujący z dziećmi są niedostatecznie przeszkoleni. Nasze stowarzyszenie regularnie odbiera telefony od profesjonalistów, którzy mówią: zaobserwowałem takie i takie rzeczy, co mogę zrobić, jak mam reagować?. Wiemy więc, że taka potrzeba istnieje".

"Czasem nie chodzi o słowa, lecz o zachowanie. To może być dziecko, które nagle staje się bardzo pobudzone, choć wcześniej takie nie było. Albo przeciwnie - dziecko, które całkowicie się zamyka. I właśnie dorosły może to dostrzec, przeanalizować i zbudować więź zaufania".

Związki nauczycielskie zabierają głos

Według przewodniczącego Syndykatu Narodowego Szkół Średnich, Podstawowych i Wyższych (SNALC) Jean-Rémi Girarda "zdecydowana większość" nauczycieli popiera tę inicjatywę.

"Dla nas najważniejsze jest to, by szkoła była bezpiecznym miejscem dla naszych uczniów i w gruncie rzeczy dla wszystkich. Nie oznacza to, że to my będziemy wymierzać sprawiedliwość - to jasne. Mamy jednak możliwość rozmawiania z uczniami, przyglądania się temu, co się dzieje, i interesowania się warunkami, w jakich żyją dzieci. Możemy zbierać informacje po to, by później przekazać sprawę policji i wymiarowi sprawiedliwości".

"Często małe dzieci nie zdają sobie sprawy z powagi tego, co je spotkało. Dzięki formularzowi bardzo proste pytania mogą zwrócić naszą uwagę. Może nie pozwolą postawić diagnozy, ale przynajmniej uruchomią pierwszy sygnał ostrzegawczy".

Z kolei sekretarzyni związku UNSA Éducation Béatrice Laurent mówi o "dylemacie".

"Nie można sprzeciwiać się narzędziu, które daje dzieciom możliwość zgłaszania przemocy, jakiej mogły doznać. Z drugiej strony od razu pojawia się pytanie, czy pisemny kwestionariusz jest właściwym narzędziem?".

"Zastrzeżenia dotyczą też tego, co stanie się z tymi formularzami. Czy w systemie edukacji jest wystarczająco dużo personelu, który będzie mógł zająć się zgłoszeniami dzieci? Bo prawdziwą tragedią byłoby to, gdyby dzieci opisały to, co je spotkało, a potem nic by się nie wydarzyło".

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Zbyt ciężkie szkolne plecaki obciążają dzieci: jak je odciążyć

Które kraje Europy najwięcej wydają na edukację – i czy im się to opłaca?

Różne oblicza edukacji: co Europejczycy sądzą o kształceniu zawodowym?