Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Ostatnia droga wieloryba „Timmy’ego”: co stanie się z jego szczątkami?

Po sekcji szczątki wieloryba „Timmiego” trafią na ląd, a potem zostaną przerobione w duńskiej fabryce.
Szczątki walenia znanego jako „Timmy” po sekcji trafią na ląd, a następnie zostaną przerobione w duńskiej fabryce. Prawo autorskie  (c) Copyright 2026, dpa (www.dpa.de). Alle Rechte vorbehalten
Prawo autorskie (c) Copyright 2026, dpa (www.dpa.de). Alle Rechte vorbehalten
Przez Maja Kunert
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Przez tygodnie uwięziony na mieliźnie humbak „Timmy” poruszał ludzi nad Bałtykiem. Po jego śmierci u wybrzeży Danii wiadomo już, co stanie się z jego szczątkami, choć wciąż pozostają pytania, na które nie ma odpowiedzi.

Tygodnie po śmierci humbaka „Timmy’ego” u wybrzeży duńskiej wyspy Anholt wiadomo już, co stało się z jego szczątkami. Trafiły one do zakładu firmy Daka Denmark w Randers, gdzie zostały przetworzone. Informację tę potwierdził rzecznik przedsiębiorstwa w rozmowach z mediami.

REKLAMA
REKLAMA

Trzy produkty z jednego walenia

Cały proces utylizacji przebiega według ściśle określonego schematu. Najpierw oczyszcza się wodę pochodzącą z ciała zwierzęcia, a następnie odprowadza ją do pobliskiego fiordu. Z kolei tłuszcz, pozyskiwany głównie z grubej warstwy sadła, przetwarzany jest na biodiesel.

Pozostałe elementy – takie jak kości, ścięgna i skóra – są rozdrabniane na drobną mączkę, która następnie trafia do spalenia jako biomasa w cementowni. Jak podaje dziennik „Tagesspiegel”, powołując się na agencję dpa, tak właśnie wygląda dalszy los szczątków.

Niewielka część „Timmy’ego” zostanie jednak zachowana na stałe. Wybrane kości, w tym elementy płetw i miednicy, trafią do kolekcji naukowej Muzeum Historii Naturalnej w Kopenhadze. Zostały one odebrane już w piątek, jeszcze przed wywiezieniem pozostałych szczątków z wyspy Anholt, jak informował Euronews.

Sekcja zwłok dała tylko częściowe odpowiedzi

Wielogodzinna sekcja zwłok przeprowadzona na plaży Anholt przyniosła pierwsze, choć jeszcze nieostateczne ustalenia. Jednoznacznie potwierdzono, że „Timmy” – wbrew męskiemu imieniu – była samicą.

Jak wyjaśniła po badaniu duńska biolog Charlotte Bie Thøstesen, ujawniono macicę zwierzęcia, jednak nie było ono w ostatnich miesiącach ciężarne.

W trakcie badań eksperci znaleźli również w jelitach fragment sieci rybackiej, który mógł przyczynić się do osłabienia i bezradnego stanu zwierzęcia. Jak dotąd zespół badawczy nie ustalił jednak jednoznacznej przyczyny śmierci.

W narządach stwierdzono co prawda obecność pasożytów, jednak – jak podają media, powołując się na agencję dpa – zdaniem ekspertów nie były one bezpośrednią przyczyną zgonu.

Duński badacz waleni Peter Teglberg Madsen już przed sekcją zwracał uwagę, że zaawansowany rozkład może uniemożliwić wykrycie takich śladów jak wewnętrzne krwotoki czy obecność wody w płucach. Na ostateczne wyniki badań laboratoryjnych trzeba będzie poczekać jeszcze kilka miesięcy.

Eksperci: śmierć była do przewidzenia

Biolog morski i ekspert ds. waleni Fabian Ritter podsumował sprawę w rozmowie z t-online w jednoznaczny sposób: „Trzeba spojrzeć na cały obraz. Przyczyną śmierci jest wielotygodniowa odyseja z pięciokrotnym samodzielnym osiadaniem na mieliźnie. Już przy pierwszym osiadaniu jej agonia się zaczęła”.

Krytycy już w trakcie prywatnie finansowanych akcji ratunkowych zwracali uwagę, że stan zdrowia zwierzęcia był zbyt poważny, by mogło ono zostać wypuszczone bez możliwości odpoczynku na piaszczystej mieliźnie.

Długa odyseja u wybrzeży Bałtyku

Historia „Timmy'ego” rozpoczęła się 23 marca, kiedy po raz pierwszy zauważono humbaka bezradnie leżącego na mieliźnie i uwolniono z sieci rybackich. W kolejnych tygodniach osłabione zwierzę kilkukrotnie ponownie osiadało na plażach niemieckiego wybrzeża Bałtyku, m.in. w Zatoce Lubeckiej oraz wyspy Poel.

Finansowana przez przedsiębiorców Karin Walter-Mommert oraz założyciela MediaMarkt Waltera Gunza prywatna inicjatywa przewiozła walenia pod koniec kwietnia specjalistycznym statkiem w kierunku Morza Północnego. 2 maja wypuszczono go na wolność, jednak trzynaście dni później martwe ciało dryfowało u wybrzeży Anholt.

Dane z nadajnika jeszcze nie w pełni przeanalizowane

Nadal nie wiadomo, co dokładnie wydarzyło się w ostatnich dniach życia „Timmy'ego”. Podczas sekcji zwłok odnaleziono nadajnik założony zwierzęciu przez inicjatywę ratunkową. Zgromadzone dane trafiły w całości do organizatorów akcji, natomiast do ministerstwa środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego dotarły jak dotąd jedynie częściowo.

Rzeczniczka ministerstwa przekazała agencji dpa: „Dane mają zostać możliwie szybko ostatecznie przeanalizowane. Gdy tylko to nastąpi, opinię publiczną poinformujemy o wynikających z nich ustaleniach”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Wieloryb Timmy. Sekcja wykazała sieć rybacką w jelitach humbaka

Dania bada śmierć humbaka, który fascynował Niemcy

Płetwal garbaty „Timmy” wyciągnięty na brzeg duńskiej wyspy