Premier Węgier Peter Magyar składa pierwszą wizytę w Berlinie. Niemcy oczekują, że Budapeszt nie będzie wkrótce sprawiał politycznych kłopotów na unijnych spotkaniach.
Kiedy Péter Magyar w marcu 2026 roku wygrał wybory parlamentarne na Węgrzech i zakończył w ten sposób 16-letnie rządy Viktora Orbána, w wielu europejskich stolicach zapanowała ulga. Teraz jego wizyta inauguracyjna u kanclerza federalnego Friedricha Merza (CDU) w Berlinie będzie kolejną ważną próbą dla nowego rządu.
Po tym politycznym oddechu pojawiają się konkretne oczekiwania. Napięte relacje między Niemcami, Unią Europejską i Węgrami mają zostać odbudowane. Jednocześnie Berlin i Budapeszt muszą ustalić, jak ściśle chcą w przyszłości współpracować w kluczowych sprawach europejskich – od wsparcia dla Ukrainy po reformę UE.
"Oczekiwania kanclerza Merza wobec premiera Magyara są raczej proste: Węgry powinny w możliwym do przewidzenia czasie nie przysparzać politycznych bólów głowy" – powiedział Daniel Hegedüs, zastępca dyrektora Instytutu Polityki Europejskiej (IEP), w rozmowie z Euronews.
Koniec ery Orbána: Czego Berlin oczekuje od Budapesztu?
"Polityczne bóle głowy", o których mówi Hegedüs, mogą pojawić się zwłaszcza przy strategicznych decyzjach w ramach UE – „przede wszystkim w odniesieniu do Ukrainy oraz kolejnych wieloletnich ram finansowych (WRF)”.
Niemcy liczą przede wszystkim na normalizację węgierskiej polityki europejskiej i zagranicznej. Podczas gdy Orbán wielokrotnie blokował decyzje w UE i NATO, a także utrzymywał bliskie relacje z Rosją i Chinami, Węgry pod rządami Magyara mają znów stać się przewidywalnym partnerem.
"Niemcy oczekują normalizacji węgierskiej polityki europejskiej i zagranicznej oraz przywrócenia Węgier jako wiarygodnego i konstruktywnego partnera na arenie europejskiej i międzynarodowej" – powiedział Hegedüs.
Jego zdaniem relacje niemiecko‑węgierskie w ostatnich latach poważnie obciążała "polityka blokad i wet, którą Budapeszt stosował w UE i NATO". Dodatkowo postępowała autokratyzacja kraju, pojawiały się braki w zakresie praworządności i walki z korupcją, a także narastała presja na niemieckich inwestorów spoza sektora motoryzacyjnego.
Berlin oczekuje zmian także w wymiarze gospodarczym i instytucjonalnym. "Wyraźna poprawa warunków inwestowania dla niemieckich firm oraz postępy we wzmacnianiu praworządności na Węgrzech byłyby w Berlinie z pewnością mile widzianym dodatkowym efektem" – dodał Hegedüs.
Sam Merz ocenił marcowe zwycięstwo Magyara jako pozytywny sygnał. Na platformie X napisał wówczas, że cieszy się "na współpracę na rzecz silnej, bezpiecznej, a przede wszystkim zjednoczonej Europy". Wynik wyborów nazwał dowodem siły europejskich demokracji i sprzeciwem wobec prawicowego populizmu na całym świecie.
A czego Magyar oczekuje od Niemiec?
Oczekiwania nie są jednak jednostronne. Również Budapeszt przyjeżdża do Berlina z jasno sformułowanymi postulatami.
W centrum uwagi stoi odblokowanie kolejnych środków z UE, które w czasie rządów Orbána zostały zamrożone z powodu naruszeń zasad praworządności. Magyar liczy na wsparcie Niemiec i Europejskiej Partii Ludowej dla stopniowego znoszenia nałożonych na Węgry mechanizmów warunkowości.
"Oczekiwania Magyara wobec Merza koncentrują się na zapewnieniu silnego poparcia Niemiec i Europejskiej Partii Ludowej dla stopniowego znoszenia nałożonych na Węgry unijnych sankcji, czyli mechanizmów warunkowości" – wyjaśnił Hegedüs.
Nowemu rządowi udało się już osiągnąć pierwsze sukcesy. W piątek uwolniono 16,4 mld euro wcześniej zablokowanych środków UE dla Węgier. Kwota obejmuje pieniądze z Funduszu Odbudowy, funduszy spójności oraz innych, powiązanych z reformami, instrumentów.
W zamian Budapeszt musi jednak przeprowadzić szerokie reformy w obszarze praworządności, walki z korupcją i kontroli instytucjonalnej, a część z nich jeszcze dokończyć. Według Hegedüsa około połowa wstrzymanych dotąd środków z funduszy spójności, czyli unijnej pomocy finansowej, wciąż pozostaje zamrożona.
Jednocześnie Magyar stoi pod dużą presją wewnętrzną. Jego rząd próbuje przebudować liczne struktury pozostawione po erze Orbána, a równocześnie utrzymać stabilność gospodarczą.
"Główne cele polityki europejskiej rządu to odblokowanie zamrożonych środków UE dla Węgier, zapewnienie korzystnej pozycji w negocjacjach nad kolejnymi wieloletnimi ramami finansowymi oraz przystąpienie do strefy euro do 2030 roku" – powiedział Hegedüs. Dla węgierskiego rządu szczególne znaczenie mają fundusze spójności i fundusze rolne.
Zdaniem Hegedüsa te cele pokazują, że Węgry chcą wrócić do głównego nurtu integracji europejskiej. Nie widać natomiast ambicji, by na poziomie strategicznym w decydujący sposób kształtować politykę bezpieczeństwa UE czy globalną rolę Unii.
Ukraina testem dla nowego kursu Węgier w UE
To, czy polityczna zmiana kursu na Węgrzech faktycznie się powiedzie, okaże się przede wszystkim w polityce wobec Ukrainy. Jak podkreśla Hegedüs, wyzwanie tkwi tu w szczegółach.
Rząd Magyara zrezygnował już z blokowania wart pakietu 90 mld euro unijnego wsparcia finansowego dla Ukrainy. Jednocześnie Budapeszt nadal sprzeciwia się rozpoczęciu negocjacji akcesyjnych UE z Kijowem.
W tle jest spór o prawa węgierskiej mniejszości w zachodnioukraińskim regionie Zakarpacia. Od tego, czy Węgry będą w przyszłości konstruktywnym partnerem czy znów państwem‑hamulcowym, zależą trwające negocjacje między Budapesztem a Kijowem.
"To, czy jeszcze przed posiedzeniem Rady Europejskiej w czerwcu uda się osiągnąć kompromis satysfakcjonujący obie strony, czy też Budapeszt ponownie pozostanie w roli państwa‑hamulcowego, będzie w dużej mierze zależeć od powodzenia toczących się bilateralnych rozmów między Węgrami a Ukrainą" – ocenił Hegedüs.
Według niego zmiana władzy w Budapeszcie już ma skutki wykraczające poza same Węgry. Na Słowacji i w Czechach coraz bardziej widoczne są stanowiska przyjazne Ukrainie. Krótkoterminowo może to przynieść okres względnego odprężenia w ramach UE i NATO. Czy przełoży się to na prawdziwą jedność, dopiero się okaże.
Warunkiem jest jednak to, by spór między Węgrami a Ukrainą o prawa mniejszości nie eskalował dalej.
Ekspert: Znaczenie zmiany władzy na Węgrzech leży gdzie indziej
Dla Hegedüsa główna waga zmiany rządu nie tkwi w pojedynczych decyzjach politycznych, lecz w jej symbolicznym znaczeniu dla Europy. "Kraj ma za sobą szesnaście lat nieliberalnych, radykalnie prawicowych rządów i towarzyszącą im autokratyzację" – wyjaśnia Hegedüs.
"W świetle tych doświadczeń węgierskie wyborczynie i wyborcy jednoznacznie odrzucili ten kurs i wyrazili swoje pragnienie liberalnej demokracji, praworządności i integracji europejskiej" – podkreśla politolog.
Zmiana rządu na Węgrzech jest, jego zdaniem, także lekcją na czas, "w którym miliony wyborczyń i wyborców – od Francji po niemieckie kraje związkowe – rozważają powierzenie odpowiedzialności za rządzenie siłom nieliberalnym i radykalnie prawicowym" – mówi Hegedüs w rozmowie z Euronews.
"Przykład Węgier powinien pokazać, dokąd może prowadzić taka linia rządzenia – oraz jak oceniają ją ci, którzy znają jej konsekwencje z własnego doświadczenia" – dodaje Hegedüs.
We wtorek kanclerz federalny Friedrich Merz powita węgierskiego premiera z wojskowymi honorami. Podczas późniejszej rozmowy mają zostać omówione relacje między oboma krajami, a także stosunki z UE. W centrum znajdzie się również dalsze wsparcie dla Ukrainy oraz bezpieczeństwo euroatlantyckie. W środę Magyar uda się następnie do prezydenta Francji Emmanuela Macrona.