We wtorek rano w belgijskim Buggenhout doszło do tragicznego wypadku - pociąg uderzył w autobus szkolny. Zginęły cztery osoby, w tym dwoje dzieci.
Cztery osoby zginęły po tym, jak pociąg uderzył w minibus przewożący dzieci do szkoły - poinformował belgijski minister mobilności Jean-Luc Crucke w rozmowie z belgijską stacją RTL.
Wśród ofiar znalazło się dwoje dzieci oraz dwoje dorosłych. Według doniesień autobusem podróżowało łącznie siedem osób: pięcioro dzieci i dwoje opiekunów.
Belgijskie media opublikowały zdjęcia poważnie uszkodzonego minibusa, leżącego na boku przy drodze obok torów kolejowych. Wokół miejsca tragedii służby ratunkowe rozstawiły namioty zabezpieczające teren akcji.
Rzeczniczka policji przekazała mediom, że na pokładzie pojazdu znajdowało się siedmioro dzieci, opiekun oraz kierowca. Zapytana przez agencję AFP belgijska policja odmówiła jednak oficjalnego potwierdzenia liczby ofiar.
„Siła uderzenia była ogromna” – powiedział rzecznik Frederic Sacre, określając skutki wypadku jako „tragiczne”.
Jak wyjaśnił, do zdarzenia doszło około godziny 8:08 rano, gdy minibus został staranowany przez pociąg, który miał zatrzymać się na najbliższej stacji oddalonej o około kilometr.
Belgijski minister spraw wewnętrznych Bernard Quintin napisał na platformie X, że „myślami jest z ofiarami i ich bliskimi”.
„Życzę rannym dużo siły” – dodał.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyznała, że jest „zdruzgotana” wiadomością o katastrofie.
„Składam najszczersze kondolencje rodzinom ofiar i ich najbliższym. Dziś cała Europa opłakuje tę tragedię razem z Belgią” – napisała we wpisie w mediach społecznościowych.
Nasi dziennikarze nadal pracują nad tą sprawą i będą ją aktualizować, gdy tylko pojawią się nowe informacje.