Szef polskiego rządu uczestniczył w obchodach Dnia Wyzwolenia. Wraz z premierem Holandii brał udział w wiecu w miejscowości Wageningen, kiedy doszło do groźnego incydentu. Ochrona błyskawicznie zareagowała.
Szef polskiego rządu poleciał w poniedziałek do Holandii, by wspólnie z tamtejszymi władzami świętować Dzień Wyzwolenia. Przemawiając z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej Tusk nawiązywał do współczesnej sytuacji na naszym kontynencie.
"Żyjemy w czasie i miejscu, w którym kwestia obronności oraz sprawności armii, nabrały kluczowej roli. Podobnie jak osiemdziesiąt lat temu. Wobec zagrożeń, które przestały być abstrakcyjne, wspólnota Zachodu — w kwestii bezpieczeństwa i współpracy wojskowej — jest dziś najważniejsza" - mówił Tusk.
Premier odebrał także defiladę, w której uczestniczyli polscy żołnierze z 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej im. Króla Jana III Sobieskiego i 6 Brygady Powietrznodesantowej im. gen. Stanisława Sosabowskiego z Krakowa.
Kiedy Tusk i premier Holandii wraz z innymi politykami pojawili się na scenie w Wageningen, w pewnym momencie w kierunku polskiego premiera poleciała raca. Szef rządu cofnął się a ochrona błyskawicznie wyprowadziła go ze sceny. Nikomu nic się nie stało. Holenderskie media podają, że sprawca został błyskawicznie zatrzymany.
Chwilę przed incydentem obaj szefowie rządów wspólnie zapalili Płomień Wyzwolenia, by w ten sposób uczcić osiemdziesiątą rocznicę zakończenia II wojny światowej.