Loader
Śledź nas
Reklama

Okupacja czy kolonialna spuścizna: brytyjskie bazy na Cyprze

ARCHIWUM: Pies siedzi przy głównej bramie brytyjskiej bazy lotniczej RAF Akrotiri koło Limassol na Cyprze, 2 marca 2026 r.
ARCHIWUM: Pies siedzi przy głównej bramie brytyjskiej bazy lotniczej RAF Akrotiri koło Limassol na Cyprze, 2 marca 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo/Petros Karadjias
Prawo autorskie AP Photo/Petros Karadjias
Przez James Thomas
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Eksperci uważają, że określanie brytyjskich terytoriów zamorskich Akrotiri i Dhekelia na Cyprze mianem „okupacji” jest zbyt emocjonalne. To raczej pozostałości kolonialne, które przynoszą obu stronom zarówno korzyści, jak i straty.

Brytyjskie terytoria zamorskie Akrotiri i Dhekelia na Cyprze w ostatnich dniach wywołały poruszenie w internecie, po tym jak francuska polityczka w mediach społecznościowych napisała, że Wielka Brytania „okupuje” Cypr.

REKLAMA
REKLAMA

Wpis na platformie X autorstwa francuskiej europosłanki Manon Aubry z skrajnie lewicowej partii France Insoumise został pierwotnie opublikowany w lutym, ale wrócił do obiegu po tym, jak w ubiegłym tygodniu użytkownicy zaczęli go ponownie udostępniać i cytować.

We wpisie Aubry zamieszczono nagranie wideo z jej wizyty w Akrotiri — oficjalnie nazywanej Suwerennym Obszarem Bazowym Akrotiri — w którym twierdzi, że obecność tej bazy na Cyprze, a także bazy w Dhekelii, oznacza, iż część kraju wciąż jest „okupowana przez brytyjską armię”.

Dodaje, że z baz korzysta się, by przekazywać Izraelowi informacje wywiadowcze dotyczące Strefy Gazy, a jako bazy NATO podlegają one ostatecznie dowództwu prezydenta USA Donalda Trumpa.

„Stop kolonializmowi!” – napisała Aubry na X.

W odpowiedzi użytkownicy mediów społecznościowych dodali do wpisu notatkę społeczności, wyjaśniając, że Akrotiri i Dhekelia podlegają traktatowi z 1960 roku, który Cypr podpisał, aby uzyskać niepodległość od Wielkiej Brytanii.

Zaznaczono też, że sytuacja ta różni się od północy wyspy, którą zdecydowana większość społeczności międzynarodowej uważa za obszar tureckiej okupacji wojskowej, znanej jako „problem cypryjski”.

Turcja dokonała inwazji na Cypr w 1974 roku, dzieląc ostatecznie wyspę. Tureckie siły do dziś kontrolują północ, około 36 proc. terytorium. Samozwańczy „Północny Cypr” jest uznawany wyłącznie przez Turcję.

Zespół programu ds. weryfikacji faktów Euronews The Cube, poprosił ekspertów o wyjaśnienie zawiłości związanych z brytyjskimi bazami na Cyprze. Chodziło o to, czy można je w jakikolwiek sposób porównać do tureckiej okupacji oraz na ile twierdzenia Aubry mają podstawy.

Mapa Cypru pokazująca położenie brytyjskich baz.
Mapa Cypru pokazująca położenie brytyjskich baz. Euronews

Kolonialna pozostałość

Jak podkreślają badacze, kwestia statusu tych baz jest złożona.

Ich zdaniem z punktu widzenia prawa międzynarodowego Wielka Brytania nie „okupuje” Cypru, ponieważ obszary baz są uznawane w świetle tego prawa, także przez sam Cypr.

„Możemy odwołać się do definicji okupacji, która obejmuje obecność sił zbrojnych bez zgody danego terytorium” – powiedział Peter Clegg, profesor politologii i stosunków międzynarodowych specjalizujący się w brytyjskich terytoriach zamorskich na University of the West of England.

„W tym przypadku taka zgoda istnieje” – dodał. „Rząd Cypru zgodził się na funkcjonowanie baz”.

Clegg zwrócił uwagę na liczne elementy cywilnej codzienności na terenie baz, nad którymi pieczę sprawuje rząd Cypru, takie jak edukacja czy opieka społeczna. Podkreślił też, że władze Cypru od czasu podpisania traktatu o niepodległości nie kwestionowały jego legalności.

Zgodnie z postanowieniami umowy Wielka Brytania zobowiązuje się „nie rozwijać Suwerennych Obszarów Bazowych w celach innych niż wojskowe” oraz „nie tworzyć i nie administrować tam tzw. «koloniami»”.

Traktat stanowi również, że Cypryjczycy mają pełny dostęp do terenów otaczających bazy, ich prawa mają być w pełni chronione, a przepisy obowiązujące cypryjską ludność mieszkającą w tych strefach „będą w miarę możliwości takie same jak prawo Republiki [Cypryjskiej red.]”.

Na znaczenie zgody zwrócił uwagę także Costas M. Constantinou, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Cypryjskim, choć podkreślił, że sytuacja nie jest jednoznaczna.

„Nie nazwałbym tego okupacją, raczej pomysłowym rozwinięciem kolonializmu” – powiedział w rozmowie z The Cube. „Główna różnica w stosunku do okupacji polega na tym, że Cypryjczycy formalnie się na to zgodzili, podpisując w 1960 roku Traktat Ustanowienia, który przewidywał także powstanie baz”.

„W praktyce jednak zostali do tego zmuszeni, ponieważ dekolonizacja wyspy została uzależniona od zaakceptowania «suwerennych baz»” – dodał. „To budzi dziś pytania o legalność samych baz”.

Neophytos Loizides, profesor analizy konfliktów międzynarodowych na Uniwersytecie Warwick, zwrócił uwagę, że społeczeństwo Cypru nie było konsultowane, gdy Akrotiri i Dhekelia pozostawiono pod brytyjską kontrolą w ramach porozumienia o niepodległości, a Wielka Brytania jako mocarstwo kolonialne wykorzystała swoją pozycję, by utrzymać te terytoria.

„Porozumienie podpisano pod presją” – stwierdził. „Cypryjscy przywódcy nie mieli takiej siły jak Wielka Brytania, więc Londyn mógł narzucić swoją wolę”.

ARCHIWUM: Brytyjski żołnierz stoi na warcie przy głównej bramie brytyjskiej bazy RAF Akrotiri w pobliżu Limassol na Cyprze, 5 marca 2026 r.
ARCHIWUM: Brytyjski żołnierz stoi na warcie przy głównej bramie brytyjskiej bazy RAF Akrotiri w pobliżu Limassol na Cyprze, 5 marca 2026 r. Petros Karadjias/Copyright 2026 The AP. All rights reserved

Odnosząc się wprost do sformułowań użytych przez Manon Aubry, stwierdził, że trafniej jest określać te bazy jako „kolonialną pozostałość” niż „okupację”, która jest „emocjonalnie nacechowanym określeniem”.

„To coś innego niż okupacja na północy Cypru” – zaznaczył. „Przeciętny Cypryjczyk raczej nie powie, że Brytyjczycy są okupantami, ale niekoniecznie uzna też, że ich obecność jest całkowicie uprawniona”.

Dla Constantinou kluczowym pojęciem jest „ambiwalencja”.

„Greccy Cypryjczycy – a z pewnością rząd Cypru – nie traktują baz jako zjawiska porównywalnego z turecką okupacją na północy” – wyjaśnił. „Cypryjczycy mieszkający na terenie baz, którzy mogą postrzegać je jako kolonialną pozostałość, nie zawsze oceniają je jednoznacznie negatywnie. Wielu czerpie korzyści ekonomiczne z pracy w bazach, a część uważa też, że armia brytyjska zapewnia bezpieczeństwo w relacji do armii tureckiej, na przykład w miejscowości Achna Forest na terenie bazy Dhekelia”.

Odnosząc się do twierdzeń Aubry, że Wielka Brytania wykorzystuje bazy na Cyprze, by pomagać Izraelowi, Clegg stwierdził, że są one nieprawdziwe.

„Wykonywano pewne loty rozpoznawcze nad Gazą i wokół niej, ale Wielka Brytania wyraźnie podkreśla – i najpewniej jest to prawda – że maszyny nie były uzbrojone i służyły do ustalania miejsca przetrzymywania zakładników po atakach z 7 października” – powiedział.

Dodał, że przekazywanie informacji Izraelowi lub Stanom Zjednoczonym było ograniczone albo w ogóle nie miało miejsca, natomiast z baz startowały loty niosące pomoc humanitarną do Gazy.

„Można dyskutować o tym, w jaki sposób wykorzystywane są bazy, ale nie sądzę, aby wszystkie zarzuty wobec nich były w pełni zgodne z prawdą i sprawiedliwe” – powiedział The Cube. „Rzeczywistość najpewniej leży gdzieś pośrodku”.

Rząd Wielkiej Brytanii utrzymuje, że loty zwiadowcze nad Gazą miały wyłącznie na celu odnalezienie zakładników, że ściśle kontrolował wszelkie zebrane informacje i przekazywał Izraelowi tylko dane bezpośrednio dotyczące miejsca pobytu zakładników.

Niektóre redakcje zajmujące się dziennikarstwem śledczym podają jednak w wątpliwość, czy wymiana informacji nie obejmowała także szerszych operacji militarnych Izraela. Oskarżają rząd o brak przejrzystości, ponieważ odmawia ujawnienia, jakie dokładnie dane przekazano oraz czy mógł w ten sposób współuczestniczyć w działaniach wojennych Izraela.

Co dalej z bazami?

Akrotiri i Dhekelia znalazły się na początku roku w centrum uwagi mediów, gdy w marcu dron uderzył w pierwszą z baz podczas szerszego konfliktu między Iranem a Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Kolejne drony wystrzelone w następnych dniach zostały przechwycone.

Ataki ponownie rozbudziły debatę o przyszłości brytyjskich baz na Cyprze, który – w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii – nie należy do NATO. Demonstranci przekonywali, że w razie jakiegokolwiek incydentu to zwykli mieszkańcy wyspy zapłacą najwyższą cenę, a prezydent Cypru Nikos Christodoulidis zażądał rozmów z Londynem o przyszłości „kolonialnych” baz wojskowych.

Zamiast bezpośrednio kwestionować brytyjską suwerenność nad bazami, Nikozja skłania się jednak ku stopniowemu, technicznemu podejściu. Proponuje powołanie wspólnych komitetów do spraw współpracy obu stron i rozpoczęcie dialogu dyplomatycznego na wysokim szczeblu.

„Z cypryjskiego punktu widzenia zwrot terytorium byłby mile widziany, ale ważne jest też, aby poprawić praktyczne relacje” – ocenił Loizides. „Brytyjskie bazy nie mogą w nieskończoność narażać na ryzyko cypryjskiej ludności na wyspie”.

„W przyszłości możliwe jest, że Brytyjczycy utrzymają bazy, ale w ramach uzgodnionego systemu ochrony, tak aby Cypr czerpał z tego korzyści, a kolonialny status przekształcił się w nowocześniejsze ramy bezpieczeństwa” – dodał, zaznaczając, że relacje między obiema stronami „dramatycznie się poprawiły” w ostatnich dekadach.

Tego typu zmiany raczej nie nastąpią szybko – uważa Clegg. Ostatnie wypowiedzi z Nikozji określił jako „autentyczny niepokój, ale bardziej retorykę niż realną próbę doprowadzenia do zmian”.

W czasie tureckiej inwazji w latach 70. Wielka Brytania krótko rozważała, czy utrzymywanie baz nadal jej się opłaca, jednak presja ze strony Stanów Zjednoczonych skłoniła Londyn do zachowania status quo.

„Bazy są brytyjskie, istnieje ścisła współpraca z Cyprem, ale swoje interesy mają też Stany Zjednoczone. To trójkąt zależności” – wyjaśnił Clegg. „Taki układ leży u podstaw sposobu zarządzania bazami”.

ARCHIWUM: Mężczyzna spaceruje z psem po plaży o zachodzie słońca w Dhekelii, w pobliżu Larnaki na Cyprze, 31 grudnia 2024 r.
ARCHIWUM: Mężczyzna spaceruje z psem po plaży o zachodzie słońca w Dhekelii, w pobliżu Larnaki na Cyprze, 31 grudnia 2024 r. Petros Karadjias/Copyright 2024 The AP. All rights reserved

Zdaniem Loizidesa zmiana statusu baz mogłaby nastąpić w ramach szerszego porozumienia pokojowego dotyczącego problemu cypryjskiego. Wyjaśnił, że brytyjskie bazy mogłyby stać się jednym z elementów regionalnych ram bezpieczeństwa.

„Gdyby problem cypryjski został rozwiązany, pojawiłaby się szansa na dalszy rozwój europejskich mechanizmów obronnych na Bliskim Wschodzie i we wschodniej części Morza Śródziemnego” – ocenił Loizides. „Cały region mógłby korzystać z brytyjskich baz: zapewniałyby bezpieczeństwo Cyprowi i Unii Europejskiej, więc istnieją podstawy do dobrego porozumienia także z perspektywy Brytyjczyków”.

Przyszłość baz trafiła pod lupę prawników po tym, jak Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w opinii doradczej z 2019 roku stwierdził, że wyłączenie Wysp Chagos spod władzy Mauritiusa podczas dekolonizacji w latach 60. naruszyło prawo do samostanowienia i integralności terytorialnej.

Część cypryjskich urzędników i ekspertów prawa twierdzi, że sytuacja jest podobna do sposobu, w jaki Wielka Brytania wydzieliła Akrotiri i Dhekelę podczas przechodzenia Cypru do niepodległości. Inni analitycy podkreślają jednak różnice: ludność autochtoniczna Wysp Chagos została wypędzona, natomiast brytyjskie bazy na Cyprze zostały wpisane w traktat z 1960 roku i formalnie uznane przez nową republikę.

Od tego czasu Londyn zgodził się przekazać suwerenność nad Wyspami Chagos Mauritiuszowi, lecz prace nad odpowiednimi przepisami utknęły w martwym punkcie po sprzeciwie Trumpa.

Mimo to w przypadku Cypru Wielka Brytania konsekwentnie podkreśla swoje zobowiązania i suwerenność nad Akrotiri i Dhekelą wynikające z porozumienia z 1960 roku. Były minister sił zbrojnych, Al Carns, powiedział w kwietniu „The Telegraph”, że status prawny baz jest „niepodlegający negocjacjom”, odrzucając wszelkie sugestie przekazania nad nimi kontroli.

Rząd Cypru do chwili publikacji tego artykułu nie odpowiedział na prośbę o komentarz.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

15 mln euro za willę na Sycylii? Fałszywe doniesienia o Édouardzie Philippe

Sfałszowane wideo Euronews o wymyślonej śmiertelnej strzelaninie na ćwiczeniach NATO

99 proc. wzrostu ludności Irlandii to zasługa cudzoziemców: prawda czy fałsz?