Po wyraźnym zwycięstwie wyborczym w Saksonii-Anhalcie szefowa AfD Alice Weidel mówi o mandacie do rządzenia w całym kraju i ostro atakuje Friedricha Merza oraz CDU.
AfD jeszcze nigdy nie była tak silna. Zwycięstwo skrajnie prawicowej partii w Saksonii-Anhalt współprzewodnicząca AfD Alice Weidel nazwała dziś przed dziennikarzami „historycznym”. To jej zdaniem „wymarzony wynik”, do którego w największym stopniu przyczyniła się wyjątkowo duża mobilizacja osób, które wcześniej nie głosowały.
„To wszystko jest dobre dla demokracji w Niemczech i w Saksonii-Anhalt” – stwierdziła Weidel. Dla CDU rezultat jest „klęską”. Ludzie stracili zaufanie. Zgodnie z aktualnymi szacunkami AfD ma obecnie 43,8 procent i w niedzielnych wyborach do landtagu w Saksonii-Anhalt stała się z wyraźną przewagą najsilniejszą siłą polityczną. CDU zdobyła 17,2 procent, czyli mniej więcej połowę tego, co pięć lat temu.
"Przed wyborami coś się obiecuje, a po wyborach robi się coś zupełnie innego" – mówi szefowa AfD. „Żaden kanclerz wcześniej nie był tak niepopularny jak Friedrich Merz”. Jej zdaniem jest on „obciążeniem” dla „pomyślnego rozwoju” Niemiec. Później Weidel oświadczyła: „Niemcy są de facto bankrutem”. Kraj jest jej zdaniem „spłukany”.
Merz po marcowych wyborach w 2025 roku, jeszcze ze starym Bundestagiem, przeforsował historyczny pakiet finansowy i inwestycyjny o łącznej wartości 500 mld euro. Przy relacji długu publicznego do produktu krajowego brutto (PKB) na poziomie 62,8 procent Niemcy pozostają w UE poniżej średniej 83,4 procent. W strefie euro średnia wynosi 90 procent – informuje Federalne Ministerstwo Finansów. W 2021 roku wskaźnik zadłużenia Niemiec sięgał jeszcze 68,1 procent.
AfD: mandat do rządzenia w całych Niemczech
Weidel przekonuje, że wszystkie partie poza AfD prowadzą politykę wymierzoną w obywateli. AfD traktuje swój mandat do rządzenia poważnie „nie tylko w Saksonii-Anhalt”, lecz także we wszystkich pozostałych krajach związkowych oraz w perspektywie następnych wyborów do Bundestagu.
„CDU/CSU nigdy już nie zdoła wygrać wyborów do Bundestagu”, jak twierdzi Weidel. Weidel chce dalej powiększać przewagę rzędu około 10 punktów procentowych. Celem ma być, by AfD w skali kraju osiągnęła 40 procent poparcia.
W skali całych Niemiec AfD ma obecnie 27 procent poparcia, jak wynika z reprezentatywnego badania instytutu sondażowego „Infratest dimap”. CDU/CSU z wynikiem 21 procent zajmuje drugie miejsce, a Zieloni z 15 procent są na trzeciej pozycji.
Współprzewodniczący AfD Tino Chrupalla również ostro atakuje CDU. Kanclerz federalny Friedrich Merz (CDU) był, jego zdaniem, „najlepszym sprzymierzeńcem AfD w kampanii wyborczej”. Jeśli chadecy będą dalej podążać obecną drogą, na wschodzie kraju wkrótce nie będzie już CDU.
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie za dwa tygodnie odbędą się wybory, CDU ma już tylko 8 procent poparcia – wynika z sondażu „Infratest dimap”. AfD prowadzi tam z 35 procentami, za nią SPD z 32 procent, a Lewica z 11 procent.
AfD szuka poparcia
Przed głosowaniem AfD zapowiadała, że chce rządzić samodzielnie i z bezwzględną większością. Koalicję z CDU wykluczała. Teraz działacze wycofują się z tych deklaracji. Chrupalla przekonuje, że CDU pochopnie odrzuciła wyciągniętą dłoń, a kordon sanitarny wokół AfD został przez wyborców „odwołany”.
Możliwy nowy premier Saksonii-Anhalt, Ulrich Siegmund, również zapowiada, że najpierw chce „podać rękę każdemu aktorowi w landtagu”. AfD zamierza szukać frakcji lub pojedynczych posłów, którzy poparliby rząd AfD. Dopiero wtedy Siegmund chce poddać się wyborowi na nowego szefa rządu landu. „To bardzo wyraźny mandat do rządzenia” – podkreśla.
Według obecnego stanu rzeczy Siegmund mógłby zostać wybrany na premiera landu dopiero w trzecim głosowaniu. Do bezwzględnej większości, wymaganej w dwóch pierwszych turach, brakuje mu na razie poparcia. W trzecim głosowaniu wystarczy jednak zwykła większość.
Siegmund: przedsiębiorstwa chcą AfD
Po zwycięstwie w Saksonii-Anhalt AfD uważa, że droga do przejęcia władzy w całych Niemczech została utorowana. Siegmund podkreśla, że potrzebuje w Berlinie „kanclerz federalnej Alice Weidel”, aby „ramię w ramię” pisać wspólnie historię. Zapowiada, że w najbliższych tygodniach i miesiącach będzie wspierał ten plan – obok „ratowania Saksonii-Anhalt”.
Przed wyborami ekonomiści, w tym Monika Schnitzer, ostrzegali przed skutkami gospodarczymi ewentualnego rządu AfD w Saksonii-Anhalt. Schnitzer jest przewodniczącą Rady ekspertów gospodarczych, oficjalnego zespołu doradczego ds. oceny ogólnego rozwoju gospodarki.
„Biorąc pod uwagę program wyborczy, można oczekiwać, że w razie przejęcia władzy przez AfD kraj związkowy jako miejsce dla specjalistów i przedsiębiorstw wyraźnie straciłby na atrakcyjności” – powiedziała Schnitzer dziennikowi „Kölner Stadt-Anzeiger”.
Przeciwko rządowi AfD opowiedzieli się także szef Deutsche Banku Christian Sewing, prezes Bundesbanku Joachim Nagel oraz szef firmy Bahlsen Alexander Kühnen.
Siegmund jest jednak optymistą: jego zdaniem kraj związkowy może doświadczyć dokładnie odwrotnego scenariusza niż ten, który rozgrywa się obecnie w Republice Federalnej, jak tłumaczy kandydat AfD. Twierdzi, że część przedsiębiorstw, z którymi jest w kontakcie, wręcz życzy sobie rządu AfD.