Jeszcze raz temperatura rzędu 30 stopni, potem nagle jesień: Niemcy przed gwałtowną zmianą pogody.
Najpierw jeszcze około 30 st. C, potem już tylko 14–18 stopni – Niemcy czeka wyraźna zmiana pogody. Miejsce letniego wyżu zajmuje teraz chłodne, wilgotne powietrze znad morza. W Alpach zapowiada się nawet pierwszy śnieg.
Czy to oznacza, że lato definitywnie się skończyło? Dyplomowany meteorolog Dominik Jung wyjaśnia, co stoi za tą zmianą pogody i dlaczego we wrześniu w ciągu zaledwie kilku dni przechodzimy od pełni lata wprost do jesieni.
„Nad Skandynawią zalega wyż, który jednak traci połączenie z ciepłym obszarem śródziemnomorskim. Z Atlantyku napływają zatoki niżowe, przepływ powietrza obraca się na zachodni i wtłacza do nas chłodne, wilgotne powietrze znad oceanu – «lato zostaje po prostu wymiecione»” – mówi Jung w rozmowie z Euronews.
O 20 stopni mniej – to już czuć
Taki spadek temperatury w ciągu kilku dni brzmi na początku dramatycznie. Z punktu widzenia meteorologii nie jest to jednak nic niezwykłego.
„Brzmi to dramatyczniej, niż jest w rzeczywistości” – podkreśla Jung. Taki spadek na początku września to zupełnie normalna wymiana mas powietrza. „O tej porze roku letnie ciepłe i jesiennie chłodne masy powietrza dzieli często zaledwie kilkaset kilometrów. Gdy sytuacja baryczna się odwraca, temperatura szybko leci w dół.”
Nie mówi więc o skrajnym incydencie chłodu, lecz raczej o sezonowym przejściu.
Na południu kontrast będzie szczególnie wyraźny
Zmiana pogody obejmie całe Niemcy. Najbardziej odczują ją jednak regiony, gdzie wcześniej było najgoręcej – przede wszystkim południe i południowy zachód kraju. W Alpach i pasmach średnich gór oprócz spadku temperatury pojawi się też dużo deszczu. W wyższych partiach Alp może nawet spaść śnieg.
Na północy różnica będzie z kolei mniejsza, bo tam już wcześniej było wyraźnie chłodniej.
Od 30 stopni do przymrozków przy gruncie
Fakt, że na początku września możliwe są jeszcze letnie temperatury, a kilka dni później grożą już przymrozki przy gruncie, nie jest sprzecznością. Wrzesień jest w meteorologii klasycznym miesiącem przejściowym.
„W ciągu dnia słońce stoi jeszcze na tyle wysoko, że przy panowaniu wyżu zapewnia wysokie, ciepłe wartości. Jednocześnie noce są już zdecydowanie dłuższe” – wyjaśnia Jung. Jeśli do tego trafi się chłodne powietrze, bezchmurne niebo i słaby wiatr, powierzchnia ziemi może nocą mocno się wychłodzić.
Przymrozki przy gruncie w obecnej sytuacji dotyczyć będą jednak głównie wyżej położonych terenów i osłoniętych dolin alpejskich – „nie obejmą one całego nizinnego obszaru kraju”.
Czy czeka nas jeszcze złote babie lato?
Mimo zbliżającego się załamania pogody nie oznacza to, że lato na pewno już się skończyło. Pod koniec września całkiem możliwe jest jeszcze tak zwane złote babie lato.
„Jak najbardziej realne, choć jeszcze niepewne” – mówi Jung. Z danych statystycznych wynika, że szczególnie w ostatniej dekadzie września często tworzy się stabilna strefa wysokiego ciśnienia. Po obecnym napływie chłodu wyż może więc ponownie się umocnić.
Gwarancji jednak nie ma: „Poważnie obiecywać tego na razie nie można, wszystko zależy od dalszego rozwoju sytuacji barycznej”.
Czy pojawią się jeszcze epizody upału?
Na razie jest za wcześnie, by to przesądzać. Najprawdopodobniej największe fale upałów mamy już za sobą, ale kolejny późnoletni wzrost temperatury we wrześniu jest wciąż możliwy.
„We wrześniu, przy sprzyjającym wyżu, możliwy jest jeszcze późnoletni skok temperatury do około 30 stopni – pojedyncze takie wyskoki zdarzały się nawet w październiku. Dlatego mówienie, że wszystko już «minęło», byłoby przedwczesne.”
Pierwszy śnieg w Alpach
Na nizinach wciąż mówi się o późnoletnich temperaturach, tymczasem w Alpach może już zrobić się biało. „Powyżej około 2000 metrów w Alpach może padać śnieg praktycznie w każdym miesiącu, a we wrześniu to typowy element przejścia między porami roku.” Zazwyczaj jest to tylko cienka warstwa śniegu, która szybko znika.
„Nie jest to zatem atak zimy, lecz wyraźny sygnał, że lato naprawdę mamy już za sobą.”
Na co powinni teraz uważać turyści w Alpach
Do początku przyszłego tygodnia urlop w górach wciąż ma sens – jest tam ciepło i idealnie na wędrówki. Od połowy tygodnia obowiązuje jednak zasada: przed wyjazdem koniecznie sprawdzić aktualną prognozę górską i ogólną, nastawić się na warunki od jesiennych po niemal zimowe i odpowiednio się spakować – podkreśla Jung: „Ochrona przed deszczem, ciepłe warstwy ubrań, solidny ekwipunek. Na wysokości może być mokro, ślisko i miejscami biało, do tego nocą mocno się wychładza, a zmrok zapada wcześniej. Kto może elastycznie planować, ten wymagające trasy lepiej przełoży na ciepłe dni przed załamaniem pogody.”