Ilja Jaszin ledwie został oficjalnie szefem rosyjskiej opozycji na emigracji, a już ma bunt we własnych szeregach. Współpracownik mówi Euronews, że boi się, iż Jaszin stanie się „mini-Putinem”. Czy nowa partia przetrwa pierwszą próbę.
Delegaci nowej rosyjskiej partii opozycyjnej „Pokojowa Rosja” spotkali się 12 i 13 czerwca na zjeździe w Berlinie, by przyjąć program partii. Łącznie na obrady zaproszono 126 delegatów.
Burzliwe dyskusje wywołała kwestia, kto ma zostać nowym przewodniczącym. Rosyjski opozycjonista i były więzień polityczny Ilja Jaszyn został wybrany na szefa ugrupowania, zdobywając około 60 proc. głosów – relacjonuje w rozmowie z Euronews Igor Kaczetkow, obrońca praw człowieka i członek komitetu organizacyjnego delegacji.
Jak mówi Kaczetkow, piątkowe posiedzenie partii trwało w sumie około dwanaście godzin. W jego trakcie nazwę ugrupowania zmieniono z „Pokojowe Siły Rosji” na „Pokojowa Rosja”. Słowo „siły” celowo usunięto, by nie budzić skojarzeń z represjami w Rosji i przemocą na Ukrainie.
Delegat: „Najważniejsza jest umiejętność inspirowania ludzi”
Wielu wiąże z Jaszynem duże nadzieje i liczy na jego zdolność jednoczenia ludzi wokół siebie.
„Ilja jest doświadczonym politykiem. Ma talent oratorski. To bardzo ważne, bo polityk, który nie potrafi mówić, nie będzie w stanie współpracować z innymi politykami” – wyjaśnia w rozmowie z Euronews Alexander Archagow, delegat partii „Pokojowa Rosja”.
„Ma plan działania. Podobają mi się jego zasady ideowe. Ale najważniejsza jest umiejętność inspirowania ludzi – zarówno w Rosji, jak i za granicą” – dodaje Archagow.
Pojawia się jednak pytanie, czy partia opozycyjna Jaszyna, działająca na emigracji, będzie w stanie wpływać na sytuację wewnętrzną w Rosji.
Jaszyn: „Nasza główna grupa odbiorców jest w Rosji”
„Podjęliśmy się tego zadania” – mówi Jaszyn w odpowiedzi na pytanie Euronews. „To bardzo trudne, bo faktycznie jesteśmy teraz w Europie. Planujemy jednak w przyszłości pracować w Rosji, a to bardzo ryzykowne” – dodaje opozycjonista.
„Będziemy zwracać się do rosyjskiego społeczeństwa i współpracować z ludźmi w sposób dyskretny. Jest oczywiste, że w Rosji nie mogą współpracować z nami bez ryzyka. Bierzemy to pod uwagę. Nasza główna grupa odbiorców jest jednak oczywiście w Rosji. Tam są miliony naszych zwolenników” – tłumaczy Jaszyn.
„Nasz program i nasza retoryka polityczna są więc przede wszystkim skierowane do ludzi w Rosji, którzy nie mają tam głosu. Chcemy być ich głosem.”
Jaszyn ma świadomość, że jego partia nie może działać w Rosji legalnie. Przypomina jednak, że historia zna wiele przykładów ugrupowań opozycyjnych, które powstawały na emigracji, a później dochodziły do władzy w Rosji.
W historii Rosji najsłynniejszym przykładem ruchu politycznego działającego z emigracji jest partia bolszewików skupiona wokół Włodzimierza Lenina. Wielu jej czołowych działaczy przed rewolucją rosyjską 1917 roku mieszkało czasowo za granicą i stamtąd organizowało swoją działalność polityczną.
Po rewolucji październikowej bolszewicy stali się partią rządzącą przyszłego Związku Radzieckiego. Za Lenina, a zwłaszcza za jego następcy Józefa Stalina, przekształciła się ona w autorytarny system jednopartyjny, który na dziesięciolecia zdefiniował oblicze kraju.
Prawdziwych demokratycznych partii opozycyjnych, które wróciły z emigracji i następnie rządziły Rosją, historia tego kraju jednak dotąd nie zna.
Czy partia Jaszyna będzie pierwszą demokratyczną partią, której uda się zdobyć wpływy w Rosji, pozostaje na razie sprawą otwartą. Jaszyn dopiero co został wybrany na nowego szefa ugrupowania, a w partii już pojawiają się napięcia. Wewnątrz są poważne różnice zdań – mówi Euronews delegat Maksim Reznik.
Reznik należy do najbardziej znanych liberalnych polityków opozycyjnych w Rosji. Pochodzący z Petersburga działacz przez kilka lat był deputowanym Zgromadzenia Ustawodawczego Petersburga i zasłynął jako ostry krytyk Kremla. Z powodu swojej postawy opozycyjnej wielokrotnie znajdował się pod presją rosyjskich władz. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę opuścił kraj i dziś żyje na emigracji.
Reznik: „Nie chcę, żeby Jaszyn zamienił się w mini-Putina”
Reznik od lat współpracuje z Jaszynem. Łączy ich długi wspólny bój z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Teraz jednak Reznik obawia się, że partia może powielać błędy z przeszłości.
„Nie chcę, żeby Jaszyn zamienił się w mini-Putina. Niestety widzę, że moja nadzieja, iż nie okaże się egocentrycznym moskiewskim panem na włościach, gaśnie. Opozycja ma już takich ludzi aż nadto” – mówi Reznik w rozmowie z Euronews.
„Potrzebujemy kogoś, kto potrafi łączyć różne osoby z różnych regionów. Kogoś, kto traktuje ich po partnersku. Tego na razie u niego nie widzę.”
„Uważam, że Ilja wybrał złą formułę. W gruncie rzeczy próbuje ponownie zbudować partię na wzór Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego (KPZR)” – ocenia Reznik. „Nie powinniśmy wciąż popełniać tych samych błędów.”
Rosyjska opozycja uchodzi za bardzo rozdrobnioną. Zdaniem profesora Andreasa Heinemann-Grüdera z Uniwersytetu w Bonn ma ona problem z akceptacją przywództwa. Rywalizacja i osobiste ambicje już w przeszłości utrudniały stworzenie zjednoczonego frontu opozycji – wskazuje ekspert od Rosji.
Dzisiejszym zadaniem rosyjskiej opozycji jest, jego zdaniem, wyciągnięcie wniosków z doświadczeń partii „Jabłoko” (oficjalnie: Rosyjska Zjednoczona Partia Demokratyczna „Jabłoko”, założona w 1993 roku lewicowo-liberalna, pozasystemowa partia opozycyjna w Rosji).
Aby odnieść sukces, nowe ugrupowanie musi działać w sposób zdecentralizowany, brać pod uwagę wieloetniczny charakter Rosji i reprezentować także diasporę w różnych krajach UE. Możliwości oddziaływania na sytuację w Rosji z emigracji są bowiem bardzo ograniczone – podkreśla ekspert od Rosji w wywiadzie dla Euronews.