Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Estonia ostrzega przed osłabieniem presji na Kreml

Minister spraw zagranicznych Estonii - Margus Tsahkna.
Minister spraw zagranicznych Estonii - Margus Tsahkna. Prawo autorskie  Virginia Mayo/Copyright 2025 The AP. All rights reserved.
Prawo autorskie Virginia Mayo/Copyright 2025 The AP. All rights reserved.
Przez Jorge Liboreiro
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Państwa UE są podzielone w sprawie ewentualnych rozmów z Rosją o zakończeniu wojny w Ukrainie. Część stolic ostrzega, że dialog może osłabić presję na Kreml.

Pytanie, czy Unia Europejska powinna rozpocząć bezpośrednie rozmowy z Rosją w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie, pozostaje jednym z głównych punktów spornych między państwami członkowskimi.

REKLAMA
REKLAMA

Estonia ostrzega, że taki scenariusz mógłby zmienić rolę UE w konflikcie i sprowadzić ją do funkcji "neutralnego mediatora", co w praktyce oznaczałoby presję na ustępstwa wobec Moskwy i rozluźnienie sankcji.

Dotychczas w procesach negocjacyjnych dominowały Stany Zjednoczone, które równolegle ograniczyły część wsparcia finansowego i wojskowego dla Ukrainy oraz złagodziły wybrane sankcje dotyczące rosyjskiej ropy.

Estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna podkreślił, że Europa nie powinna przyjmować roli pośrednika narzucanej przez Moskwę.

"Wiemy, że Rosja desperacko stara się wciągnąć Europę do rozmów, bo Putin potrzebuje czasu, a jego celem jest ustawienie Europy w neutralnej roli mediatora" - powiedział w Brukseli.

Jak dodał, UE nie jest stroną neutralną. "Nie jesteśmy mediatorami. Wspieramy Ukrainę i rozmawiamy nie tylko o części terytorium Ukrainy, lecz także o europejskiej architekturze bezpieczeństwa".

W jego ocenie priorytetem powinna pozostać presja na Rosję, a nie szybkie otwieranie nowych kanałów dyplomatycznych.

"Zamiast iść i rozmawiać z Putinem, który nie chce niczego negocjować, tylko wysuwa kolejne żądania, powinniśmy skupić się na zwiększaniu presji na Rosję. To nie jest właściwy moment, by spieszyć się z jakimikolwiek rozmowami" - podkreślił.

Tsahkna zwrócił także uwagę na brak gotowości Kremla do zawieszenia broni i kontynuację ataków na ukraińskie miasta.

W weekend Rosja przeprowadziła zmasowany ostrzał dronami i rakietami, uderzając w infrastrukturę cywilną i energetyczną.

"Musimy zachować strategiczną cierpliwość i zwiększać presję na Rosję, aby Putin w końcu przystąpił do prawdziwych negocjacji" - dodał.

Za i przeciw

Dyskusja w Unii Europejskiej dotyczy obecnie tego, czy należy utrzymać politykę izolacji Rosji, czy też rozpocząć bezpośrednie rozmowy.

Estonia i część państw regionu ostrzegają przed zbyt szybkim zwrotem w stronę dialogu.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaapelował do państw UE o większą jedność i wspólną reprezentację w ewentualnych rozmowach z Moskwą. Jak podkreślił, Unia powinna mówić jednym głosem.

Część krajów, w tym Francja, Włochy, Austria i Belgia, opowiada się za powołaniem specjalnego wysłannika do kontaktów z Rosją.

Inne państwa, w tym Niemcy, Polska oraz kraje bałtyckie i nordyckie, pozostają sceptyczne i wskazują na konieczność dalszego wywierania presji sankcyjnej.

Wśród potencjalnych kandydatów do roli wysłannika pojawiają się nazwiska znanych europejskich polityków, w tym Alexander Stubb, António Costa, Mario Draghiego oraz Angeli Merkel.

"Nie ma teraz sensu dyskutować o tym, kto będzie reprezentował Europę, bo to prawdopodobnie jeszcze bardziej ją podzieli" - ocenił Tsahkna.

Podobne stanowisko przedstawiła minister spraw zagranicznych Rumunii Oana Țoiu.

"Zanim zaczniemy rozmawiać o nazwiskach czy wysłannikach, musimy przede wszystkim zadbać o spójność naszych działań polegających na zwiększaniu presji sankcyjnej i, tam gdzie to możliwe, koordynować te sankcje ze Stanami Zjednoczonymi" - powiedziała.

Równie ostrożna pozostaje Komisja Europejska. Instytucja przyznaje, że warunki do rozmów z Rosją wciąż nie są spełnione.

"Nie widzimy absolutnie żadnych sygnałów ze strony prezydenta Putina, że naprawdę chce pokoju" - powiedziała rzeczniczka Komisji Europejskej Paula Pinho.

"O wysłannikach warto będzie rozmawiać wtedy, gdy przyjdzie na to czas i gdy zobaczymy po stronie Rosji realną, naprawdę realną, gotowość do pokoju" - zaznaczyła.

Sprawa ma być omawiana podczas nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych UE na Cyprze.

Obradom przewodniczyć będzie Kaja Kallas, która konsekwentnie sprzeciwia się przedwczesnemu dialogowi z Moskwą.

Rosja, kierowana przez Władimir Putin, domaga się m.in. uznania aneksji Donbasu oraz akceptacji okupowanych terytoriów jako rosyjskich.

Dla Kijowa pozostaje to warunek nie do przyjęcia i jedna z głównych przeszkód w ewentualnym procesie pokojowym.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Wysłannik UE do rozmów z Rosją. Stanowisko wysokiego ryzyka i trudne zadanie

Kaja Kallas: UE nie powinna się "poniżać", dążąc do bezpośrednich rozmów z Rosją

Ursula von der Leyen: wtargnięcia dronów do przestrzeni powietrznej UE nie są incydentami