Duńczycy liczą się teraz z długimi negocjacjami koalicyjnymi. Po wyborach w 2022 roku rozmowy trwały sześć tygodni.
Król Danii Frederik X powierzył ustępującej premier Mette Frederiksen prowadzenie rozmów w sprawie utworzenia nowego rządu w środę, po tym jak jej socjaldemokratyczna partia wygrała wybory powszechne bez uzyskania większości.
Duńczycy są przygotowani na wielotygodniowy proces budowania koalicji, ponieważ po wtorkowym głosowaniu Frederiksen stara się skonsolidować władzę w głęboko podzielonym parlamencie.
Lewicowy blok pięciu partii, w tym Socjaldemokraci Frederiksen, zdobył 84 mandaty, podczas gdy prawica i skrajna prawica zdobyły 77 mandatów.
Ponieważ żadna ze stron nie uzyskała większości, polityczny weteran w Danii Lars Løkke Rasmussen rozdaje karty. Mimo tego, że jego Umiarkowani zdobyli 14 mandatów, to on zdecyduje o tym, w którym kierunku przechyli się szala.
Po spotkaniu z liderami wszystkich partii, król Danii w środę "poprosił pełniącą obowiązki premier Mette Frederiksen o poprowadzenie negocjacji w sprawie utworzenia rządu z udziałem socjalistycznej Zielonej Lewicy i Duńskiej Partii Socjalliberalnej", jak podał dwór królewski w oświadczeniu.
Socjaldemokraci odnotowali najgorszy wynik wyborczy od 1903 roku, choć pozostali największą pojedynczą partią w Danii, z 38 mandatami w 179-osobowym parlamencie.
Frederiksen formalnie złożyła dymisję swojego rządu koalicyjnego na ręce króla Frederika w środę, mówiąc w telewizyjnej debacie liderów partii, że chce spróbować utworzyć centrolewicowy rząd.
Jak powiedziała, "najbardziej realistycznym scenariuszem" byłaby koalicja z pięcioma partiami lewicowymi i centroprawicowymi Umiarkowanymi.
Nie jest jednak pewne, czy Umiarkowani, na czele z ministrem spraw zagranicznych Løkke Rasmussenem, się na to zgodzą.
"Nie wierzę, że Dania potrzebuje polityki zgodnej z lewicowym Czerwono-Zielonym Sojuszem" - ocenił Rassmusen.
Mimo to profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Aarhus, Rune Stubager, powiedział dziennikarzom, że "spodziewa się, że Mette Frederiksen zostanie premierką".
"Ale nie wiem, z poparciem których partii, takich jak lewica czy prawica" - powiedział.
Zauważył, że Rasmussen, dwukrotny były premier, prawdopodobnie będzie ubiegał się o stanowisko szefa rządu, mimo że stanowczo zaprzeczył jakiemukolwiek zainteresowaniu tą posadą.
"Duńczycy chcą mnie, a nie innego premiera. Nadal mam poparcie, aby móc kontynuować swoją pracę w imieniu narodu duńskiego" - podkreśliła Frederiksen podczas debaty.
Frederiksen przez ostatnie cztery lata stała na czele bezprecedensowej lewicowo-prawicowej koalicji złożonej z Socjaldemokratów, Umiarkowanych i Liberałów.
Liberałowie odmówili pozostania w rządzie kierowanym przez socjaldemokratów.
"Zbyt trudno powiedzieć"
Duńczycy są teraz przygotowani na długie negocjacje. Po wyborach w 2022 roku rozmowy trwały sześć tygodni.
"Naprawdę trudno powiedzieć, kto będzie częścią koalicji" - przyznał Stubager.
Przy 12 partiach w parlamencie krajobraz polityczny jest poszarpany, choć Dania jest przyzwyczajona do rządów mniejszościowych.
"Do pewnego stopnia tak właśnie działa duńska polityka. W centrum mamy rząd mniejszościowy, który w niektórych kwestiach tworzy większość z lewicą, a w innych z prawicą" - wyjaśnił.
Oczekuje się, że negocjacje skupią się na kwestiach gospodarczych i emerytalnych, zanieczyszczeniu środowiska i imigracji.
Tradycyjna skrajnie prawicowa partia, Duńska Partia Ludowa, która od końca lat 90. miała duży wpływ na politykę, ale spadła w wyborach w 2022 roku, ponad trzykrotnie zwiększyła swój wynik do 9,1%.
Trzy grupy antyimigracyjne zdobyły łącznie 17%, co jest stabilnym wynikiem dla populistycznej prawicy w Danii w ciągu ostatnich dwóch dekad.
"Jeśli negocjacje odbędą się w bloku lewicowym z umiarkowanymi, wówczas większy nacisk zostanie położony na kwestie ekologiczne niż na imigrację" - powiedział Stubager.
"Ale jeśli zamiast tego Umiarkowani będą negocjować z partiami prawicowymi, wówczas główną kwestią będzie imigracja".
Cztery miejsca w duńskim parlamencie zajmują dwa terytoria autonomiczne: dwa dla Grenlandii i dwa dla Wysp Owczych.
Podczas gdy mieszkańcy Wysp Owczych odnowili mandaty dwóch ustępujących ustawodawców, po jednym dla każdego bloku, Grenlandia w przeważającej większości poparła partię lewicową i Naleraq, która opowiada się za szybką niepodległością od Danii.