W ekskluzywnym wywiadzie dla Euronews, ambasador Iranu przy ONZ w Genewie, Ali Bahreini, zaprzeczył, że jego kraj uderzył w cele cywilne w regionie Zatoki Perskiej pomimo istniejących dowodów, jednocześnie oskarżył USA i Izrael o ataki, stwierdzjąc, że Teheran atakuje tylko cele wojskowe.
Teheran nie zaatakował obiektów cywilnych w regionie Zatoki Perskiej podczas trwającej eskalacji militarnej na Bliskim Wschodzie, powiedział Euronews ambasador Iranu przy biurze ONZ w Genewie.
W ekskluzywnym wywiadzie Ali Bahreini oskarżył USA i Izrael o atakowanie celów cywilnych w Iranie, jednocześnie zaprzeczył, że Teheran atakuje obiekty cywilne w regionie Zatoki Perskiej, pomimo istniejących dowodów potwierdzających, że Iran stał za atakami.
"Nie mogę zaakceptować tego twierdzenia" - powiedział Bahreini Euronews, zapytany o irańskie ataki na Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabię Saudyjską i Katar.
"Nasze siły zbrojne zostały poinstruowane, aby atakować wyłącznie bazy wojskowe, które są wykorzystywane przez Stany Zjednoczone przeciwko naszemu krajowi", powiedział, dodając, że Iran wysłał "bardzo jasną wiadomość do naszych krajów sąsiednich, że jesteśmy przyjaciółmi, należymy do tej samej rodziny".
"Ale nie powinny one pozwalać Stanom Zjednoczonym na wykorzystywanie ich ziem i obiektów do atakowania Iranu".
Dziennikarze Euronews w Dubaju i Doha dokumentowali ataki Teheranu na obiekty cywilne, w tym lotniska, budynki mieszkalne i hotele.
Bahreini odrzucił te twierdzenia, nazywając je "niezweryfikowanymi".
Powiedział, że Iran jest "w kontakcie" z państwami Zatoki Perskiej, "aby wyjaśnić im, co zrobiliśmy, a czego nie".
"Jesteśmy gotowi podzielić się z nimi informacjami o operacjach, które przeprowadziliśmy, o środkach, które podjęliśmy, a jeśli mają jakieś dowody, jesteśmy gotowi je zweryfikować".
Oskarżył również USA i Izrael o próbę wrobienia Teheranu.
"Było wiele przypadków, w których Stany Zjednoczone lub Izrael przeprowadziły pewne operacje w tych krajach, aby przypisać je Iranowi" - stwierdził, nie podając więcej dowodów.
"Nasze siły zbrojne bardzo wyraźnie zapewniły, że nie atakują celów cywilnych w tych krajach. Jedyne co robią, to atakują bazy wojskowe".
Jednocześnie ambasador Iranu nawiązał do faktu, że Stany Zjednoczone mogą rzekomo wykorzystywać obiekty cywilne w regionie Zatoki Perskiej do celów wojskowych.
"Czasami amerykańskie wojsko wykorzystuje niektóre lokalizacje, które wydają się cywilne, ale w rzeczywistości jest to centrum wojskowe, które jest wykorzystywane przez Stany Zjednoczone do atakowania Iranu".
W tym przypadku, kontynuował, obiekty cywilne stają się "uzasadnionym celem dla Iranu".
Korespondenci Euronews w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze potwierdzili, że obiekty cywilne, które zostały zaatakowane przez Iran, nie mają żadnego związku z wojskiem amerykańskim lub izraelskim.
Korespondent Euronews w Dubaju musiał szukać schronienia na lotnisku podczas ataku Teheranu.
Kiedy skonfrontowano go z tymi dowodami i zapytano o cel, w jakim USA i Izrael atakują obiekty cywilne w całym regionie, Bahreini stwierdził, że byłoby to "wciągnięcie tych krajów w wojnę".
Wszystkie kraje Zatoki Perskiej zaatakowane przez Iran od początku wojny wielokrotnie powtarzały, że "zdecydowanie potępiają niesprowokowane irańskie ataki" na nie.
Komentarze ambasadora pojawiły się kilka dni po tym, jak prezydent Iranu Masoud Pezeshkian przeprosił swoich sąsiadów z Zatoki Perskiej za ataki.
Powiedział również, że irańskie siły zbrojne zostały poinstruowane, że "od teraz nie powinny atakować sąsiednich krajów ani wystrzeliwać w nie pocisków rakietowych, chyba że zostaniemy zaatakowani przez te kraje".
Oświadczenie to zostało złożone przed mianowaniem nowego ajatollaha Modżtaba Chameneiego.
Irański ambasador przy ONZ nie wyklucza ataków na Europę
Od początku wojny z Iranem sytuacja eskalowała poza Bliski Wschód, gdy brytyjska baza na Cyprze została zaatakowana przez irańskiego drona Shahed, a dwie irańskie rakiety balistyczne zostały również przechwycone przez Turcję, gdy weszły w przestrzeń powietrzną NATO.
Bahreini powiedział, że irańscy urzędnicy "odrzucili wiadomości o dokonaniu jakiegokolwiek ataku w przestrzeni Turcji".
Powiedział jednak, że podobnie jak w przypadku regionu Zatoki Perskiej, Iran zaatakuje każdą bazę lub obiekt, "który jest wykorzystywany do ataku na nasz kraj", nawet jeśli znajduje się on w Europie.
"Każdy obiekt, każda baza, która jest wykorzystywana do ataku na Iran, byłaby uzasadnionym celem dla naszych sił wojskowych", powiedział Euronews, nie wykluczając ataków na Europę.
"Nasze siły zbrojne określą swoją politykę obronną zgodnie z zagrożeniem i zakresem zagrożeń, które są skierowane przeciwko naszemu krajowi".
Dziesiątki tysięcy żołnierzy amerykańskich stacjonuje w Europie w około 40 bazach wojskowych.