Na meczu na stadionie SoFi w Los Angeles pojawiły się największe gwiazdy Hollywood, w tym Tom Cruise i Leonardo DiCaprio.
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych rozpoczęła mundial od efektownego zwycięstwa 4:1 nad Paragwajem w Los Angeles, wyznaczając ton rywalizacji w grupie D.
Gole Giovanniego Reyny i Folarina Baloguna oraz trafienie samobójcze piłkarza Paragwaju okazały się dla zespołu z Ameryki Południowej zbyt dużym ciężarem. Drużyna Mauricio Pochettino, byłego trenera Paris Saint-Germain, pewnie wygrała spotkanie.
Amerykanie mimo ogromnej presji świetnie zagrali w pierwszej połowie, a efektowne uderzenie zewnętrzną częścią stopy w końcówce meczu przypieczętowało ich zwycięstwo.
To był pełen energii, bardzo obiecujący występ drużyny z kraju, który od lat marzy o dołączeniu do światowej piłkarskiej elity.
Jeśli Stany Zjednoczone awansują dalej, czekają je z pewnością trudniejsze sprawdziany, ale wygrana z Paragwajem bynajmniej nie jest bez znaczenia. Paragwaj w eliminacjach notował mocne wyniki, u siebie pokonał m.in. Brazylię, Urugwaj, Chile i Argentynę.
Po meczu napastnik reprezentacji USA Christian Pulisic, zmieniony w przerwie z ostrożności po urazie, powiedział, że to „dopiero początek długiej drogi”.
„Przed nami jeszcze mnóstwo pracy. To naprawdę znakomity początek, możemy być z siebie dumni. Ale musimy dalej naciskać i być gotowi na kolejne spotkanie” – dodał.
Pochettino chwalił swoich piłkarzy, ale argentyński szkoleniowiec podkreślał też, że to „dopiero jeden mecz”.
„Musimy się nadal rozwijać” – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej.
Na trybunach stadionu SoFi w Los Angeles pojawiły się największe gwiazdy Hollywood, wśród nich Tom Cruise i Leonardo DiCaprio. Na meczu był także piłkarski idol Anglii David Beckham wraz z żoną, piosenkarką i projektantką mody Victorią Beckham.
Przed pierwszym gwizdkiem w ceremonii otwarcia turnieju wystąpiła gwiazda pop Katy Perry. Mundial ruszył w czwartek wieczorem meczem w Meksyku, gdzie gospodarze wygrali na stadionie Azteca 2:0 z gospodarzem MŚ z 2010 roku, RPA.
Prezydent USA Donald Trump ostatecznie nie pojawił się na spotkaniu.
W wywiadzie dla stacji TalkSport na początku tygodnia Andrew Giuliani, szef prezydenckiego zespołu ds. mistrzostw świata FIFA, tłumaczył to „napiętym” harmonogramem Trumpa.
Współgospodarze turnieju Kanadyjczycy również dobrze zaczęli mistrzostwa, w piątek wyszarpując remis 1:1 w starciu z mocną reprezentacją Bośni i Hercegowiny.
Cyle Larin wyrównał dla Kanady w 78. minucie, po tym jak w połowie pierwszej części gry prowadzenie dla Bośni uzyskał Jovo Lukic.
Kanada przegrała wszystkie mecze grupowe na mundialu w Katarze w 2022 roku, więc teraz liczy, że podtrzyma dobrą passę w kolejnych spotkaniach z Katarem i Szwajcarią.
Mundial w 2026 roku jest największy w historii. W rozszerzonym formacie bierze udział rekordowa liczba 1248 piłkarzy z 48 drużyn, rozgrywających mecze w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych.