Amerykańsko-izraelski atak, który rozpoczął wojnę w Iranie, sprawił, że europejskie partie wolnościowe są rozdarte między swoim zwykłym poparciem dla Donalda Trumpa a obawami swoich wyborców w kraju.
Wojna z Iranem rozpoczęta przez Stany Zjednoczone i Izrael pozostawiła europejską skrajną prawicę podzieloną i pełną wątpliwości.
Konflikt, który rozpoczął się od amerykańskich i izraelskich nalotów, które wyeliminowały najwyższych przywódców Iranu, postawił nacjonalistów w całej Europie w trudnej sytuacji, z różnymi narracjami do pogodzenia.
Entuzjastyczne pro-MAGA, pro-izraelskie i antyislamskie siły polityczne nie mogą otwarcie poprzeć wojny, która może mieć negatywne konsekwencje dla obywateli Europy, takie jak wzrost cen energii. Poza oczywistym potępieniem irańskiego reżimu, niektóre z tych partii starają się zrównoważyć poparcie, jakiego generalnie udzielają Donaldowi Trumpowi, z presją na potępienie skutków wojny.
Wojna w Iranie. Głośne milczenie Węgier
W pierwszych dniach wojny najgłośniej milczała węgierska partia rządząca Fidesz. Premier Viktor Orbán, który chwalił Trumpa jako "rozjemcę" za jego rolę w wojnie w Strefie Gazy, nie potępił ani nie poparł ataków na Iran.
Orbán, który prowadzi kampanię o reelekcję w oparciu o "narrację pro-pokojową" i oskarża UE o podsycanie wojny na Ukrainie poprzez wspieranie Kijowa pieniędzmi i bronią, rozwiązał ten dysonans, mówiąc w wywiadzie dla węgierskiego ATV, że bombardowanie Iranu nie jest nową wojną, ale raczej "ostateczną eliminacją i zamknięciem poprzedniego, nierozwiązanego punktu centralnego".
Ten sam problem dotknął Ligę Włoską, której lider Matteo Salvini wielokrotnie wzywał do przyznania Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla i reklamował antyinterwencjonizm jako najlepszą strategię w konfliktach na całym świecie, w tym na Ukrainie.
"Zawsze wolimy drogę dyplomatyczną", powiedział Euronews szef delegacji Ligi w Parlamencie Europejskim Paolo Borchia, przyznając, że temat jest bardzo delikatny, w obliczu zaciekłej wewnętrznej debaty na temat wykorzystania amerykańskich baz na włoskiej ziemi do ataku na Iran.
"Odnowiona destabilizacja"
Niektóre partie wydają się być bardziej zdolne niż inne do uznania ryzyka wojny, jednocześnie unikając bezpośredniej krytyki Trumpa.
"Odnowiona destabilizacja Bliskiego Wschodu nie leży w interesie Niemiec i musi zostać zakończona", powiedzieli liderzy Alternative für Deutschland (AfD) Alice Weidel i Tino Chrupalla.
"Dalszy upadek Iranu byłby katastrofalny w skutkach, wywołując masowe fale migracji, poważne wstrząsy cen energii i kaskadę innych szkód ubocznych, które nieuchronnie obciążyłyby naszą własną populację", powiedział eurodeputowany AfD Tomasz Fröhlich w wywiadzie dla Euronews, sugerując podjęcie pilnych działań, takich jak powrót do węgla i energii jądrowej oraz sprzeciw wobec ewentualnego rozmieszczenia niemieckich wojsk w regionie.
Konsekwencje dla energetyki i migracji są na szczycie listy również dla skrajnie prawicowej partii Interes Flamandzki, która poruszyła tę kwestię podczas debaty w belgijskim parlamencie, przypominając o efektach domina interwencji krajów zachodnich w Libii i Syrii.
Podobne wątpliwości ma rządząca w Czechach partia ANO. Według wewnętrznych źródeł, z jednej strony nie chcą krytykować Trumpa, z drugiej zaś nie chcą ślepo podążać za USA i Izraelem, a zwłaszcza nie angażować się w konflikt, który może podnieść koszty energii, co jest głównym problemem w kraju.
Najbardziej krytyczny głos pochodzi od Francuskiego Zgromadzenia Narodowego (RN), którego liderzy Marine Le Pen i Jordan Bardella już wcześniej kwestionowali amerykańskie naloty na Wenezuelę, które doprowadziły do schwytania Nicolása Maduro.
Pomimo zdecydowanego stanowiska wobec reżimu w Teheranie, RN zgadza się z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, że interwencja USA została przeprowadzona "poza ramami prawa międzynarodowego".
"To Irańczycy powinni zmienić rząd, przejąć władzę i zapewnić transformację. Zmiana narzucona z zewnątrz - zwłaszcza poprzez same bombardowania lotnicze - nie ma historycznego przykładu sukcesu", powiedział Euronews poseł RN Pierre-Romain Thionnet.
Jednak kilka innych wiodących sił nacjonalistycznych, w tym hiszpański Vox, holenderska Partia Wolności i Reform UK Nigela Farage'a, są bardziej otwarcie sprzymierzone z Trumpem, a każda partia dostosowuje swój przekaz polityczny do krajowej publiczności.
Bałagan w Parlamencie Europejskim
Wszystko to sprawia, że skrajnie prawicowym grupom w Parlamencie Europejskim bardzo trudno jest znaleźć wspólne stanowisko w sprawie wojny.
Zarówno Patrioci dla Europy (PdE), jak i Europa Suwerennych Narodów (ESN) twierdzą, że pozostawiają autonomię w tej sprawie każdej delegacji krajowej, jak to zwykle robią. Jednak wiele źródeł powiedziało Euronews, że poza oficjalną linią, jasne jest, że temat ten był omawiany i że jest on drażliwy w grupach.
Atak na Iran może oznaczać kolejny punkt zwrotny w relacjach między ruchem MAGA Trumpa a niektórymi z jego najzagorzalszych europejskich zwolenników.
Nalot USA na Wenezuelę w styczniu i groźby Trumpa dotyczące przejęcia kontroli nad Grenlandią w zeszłym roku już postawiły prezydenta w złym świetle dla wielu Europejczyków ceniących suwerenność, a jego zachowanie podsyca rosnący dyskomfort wśród skrajnie prawicowych polityków. Niegdyś ośmieleni powrotem nacjonalistycznego, anty-woke konserwatysty w Waszyngtonie, teraz zaczynają trzymać Trumpa na dystans.
"Wygląda na to, że Trump staje się toksyczny także dla ich wyborców", powiedział Euronews prominentny eurodeputowany z innej grupy politycznej. "Za kulisami starają się znaleźć sposób na zdystansowanie się od niego, zanim będzie za późno".
Dlatego też chcą, aby media zwracały jak najmniejszą uwagę na ich stanowisko wobec wojny. Grupy skrajnie prawicowe i prawicowe odrzuciły propozycję debaty na temat gróźb Trumpa wobec Hiszpanii na przyszłotygodniowej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, która mogłaby być dla nich bardzo skomplikowana. Kolejna bardziej ogólna dyskusja na temat konsekwencji wojny zaplanowana jest na przyszłą środę w Strasburgu.
"Wybór strony Trumpa jest obecnie bardzo skomplikowany", powiedział eurodeputowany. "Nawet dla Trumpistów".