Von der Leyen odpierała komentarze szefa NATO Rutte sugerujące, że Europa nie może zagwarantować sobie bezpieczeństwa bez Stanów Zjednoczonych. Przewodnicząca Komisji powiedziała, że sytuacja jest bardziej złożona - i dała to jasno do zrozumienia swojemu "drogiemu przyjacielowi Markowi".
Ursula von der Leyen w sobotę bezpośrednio zakwestionowała wypowiedzi szefa sojuszu wojskowego NATO, który zasugerował, że Europa może „dalej marzyć” o staniu się bardziej niezależną, jeśli chodzi o gwarantowanie własnego bezpieczeństwa.
Przemawiając na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, przewodnicząca Komisji Europejskiej powiedziała, że obraz bezpieczeństwa na kontynencie jest znacznie bardziej złożony, i wezwała europejskich przywódców do nadania impetu wzajemnym zobowiązaniom obronnym między państwami UE.
„Uważam, że nadszedł czas, aby ożywić europejską klauzulę wzajemnej obrony” — powiedziała w sobotę. „Wzajemna obrona nie jest dla UE opcją, jest obowiązkiem”.
Chociaż większość krajów UE jest także sojusznikami NATO — największego na świecie sojuszu obronnego — traktaty założycielskie Unii zawierają również klauzulę wzajemnej obrony na mocy artykułu 42.7, która do tej pory pozostawała w dużej mierze niewykorzystana. Od powrotu prezydenta Donalda Trumpa pojawiła się presja, aby precyzyjnie określić, co oznacza europejska wzajemna obrona.
Von der Leyen odniosła się również do uwag sekretarza generalnego NATO Marka Rutte, który stwierdził, że Europa na tym etapie nie jest w stanie samodzielnie zagwarantować swojego bezpieczeństwa.
„Mój drogi przyjacielu, nie ma tylko status quo albo podziału i destabilizacji. Jest wiele pośrednich rozwiązań, a status quo nie jest satysfakcjonujące ani dla nas, ani dla USA” — powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej po swoim wystąpieniu na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
„Rozwijajmy naszą siłę, nie opierając się stale na kimś innym” — dodała.
Pod koniec ubiegłego miesiąca Rutte wywołał oburzenie, mówiąc europejskim parlamentarzystom: „Jeśli ktoś tutaj znów uważa, że Unia Europejska albo Europa jako całość może się bronić bez USA, niech dalej marzy. Nie może. My nie możemy. Potrzebujemy siebie nawzajem”.
Szef NATO argumentował, że państwa europejskie musiałyby wydawać 10% swojego PKB, zamiast obecnego celu 5%, aby zrekompensować utratę wsparcia Waszyngtonu.
„Musielibyście zbudować własne zdolności nuklearne. To kosztuje miliardy i miliardy euro” — powiedział. „W takim scenariuszu stracilibyście ostatecznego gwaranta naszej wolności, którym jest amerykański parasol nuklearny. Więc cóż, powodzenia!”
W swoim sobotnim wystąpieniu von der Leyen argumentowała, że Europa „realizuje swoje zobowiązania” w dziedzinie obronności, a wydatki wzrosły o niemal 80% od początku wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Podkreśliła jednak, że Europa musi pójść dalej niż samo zwiększanie wydatków i że „żadne tabu nie może pozostać niepodważone”.
„To zobowiązanie ma znaczenie tylko wtedy, gdy opiera się na zaufaniu i zdolnościach” — powiedziała, odnosząc się do artykułu 42.7 obowiązującego od 2009 roku.
Klauzula stanowi, że „jeśli państwo UE padnie ofiarą zbrojnej agresji na swoim terytorium, pozostałe państwa UE mają obowiązek udzielić mu pomocy i wsparcia wszelkimi dostępnymi środkami”.
Artykuł 42.7 został uruchomiony tylko raz — w odpowiedzi na zamachy terrorystyczne w Paryżu w 2015 roku — i jest powszechnie uznawany za słabszy niż klauzula zbiorowej obrony NATO.
Zgodnie z zobowiązaniami NATO, jeśli jeden sojusznik zostanie zaatakowany, pozostali przyjdą mu z pomocą, w tym Stany Zjednoczone. Około 23 z 27 państw UE należy również do NATO.
UE „nie ustąpi” w kwestii regulacji cyfrowych
Szefowa unijnej władzy wykonawczej podkreśliła również, że aby naprawdę być gotową do obrony, UE „musi podejmować decyzje szybciej”.
„A to może oznaczać opieranie się na wyniku głosowania większością kwalifikowaną, a nie na jednomyślności. Nie musimy w tym celu zmieniać traktatu. Musimy wykorzystać ten, który mamy”.
Wezwała także, by blok był „kreatywny”, zwłaszcza poprzez partnerstwa z innymi państwami, wskazując na kierowane przez Wielką Brytanię Wspólne Siły Ekspedycyjne oraz Koalicję Chętnych dla Ukrainy.
„To, co musimy teraz zrobić, to sformalizować doraźne początki nowych form współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Zaczyna się to oczywiście od współpracy z naszymi najbliższymi partnerami, takimi jak Wielka Brytania, Norwegia, Islandia czy Kanada” — powiedziała.
„Chcemy zwiększyć naszą ofertę wobec wielu z tych kluczowych partnerów. Oznacza to, że w tym wyjątkowo niestabilnym czasie Europa, a w szczególności Wielka Brytania, powinna się do siebie zbliżyć — w kwestiach bezpieczeństwa, gospodarki oraz obrony naszych demokracji”.
Brytyjski premier, który uczestniczył w dyskusji z von der Leyen, poparł to stanowisko, mówiąc, że Wielka Brytania musi pilnie odbudować relacje z UE, dekadę po referendum, w kontekście wojny w Ukrainie.
„To jest sprawa pilna, ponieważ uważam, że w kwestii obrony i bezpieczeństwa aż do konfliktu w Ukrainie nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę z rzeczywistości, z którą się mierzymy” — powiedział Keir Starmer.
Europa jako całość „nie zrobiła wystarczająco dużo” dla swojej obrony i „musi wykorzystać ten moment”, aby się wzmocnić. Dodał również, że „chcemy jeszcze ściślej współpracować z UE w obliczu stojących przed nami wyzwań”.
Poza obronnością von der Leyen stwierdziła, że Europa musi stać się niezależna we wszystkich obszarach — od energii po technologie. „Nie ma innego wyboru” — ostrzegła.
„Europejski styl życia — nasze demokratyczne fundamenty i zaufanie obywateli — jest poddawany nowym wyzwaniom.
„We wszystkim — od terytoriów po cła czy regulacje technologiczne” — dodała, w słabo zawoalowanym odniesieniu do USA, które groziły partnerom cłami, by uzyskać preferencyjny dostęp, oraz krytykowały unijne przepisy cyfrowe jako atak na wolność słowa.
„Chcę to jasno powiedzieć: nasza suwerenność cyfrowa jest naszą suwerennością cyfrową” — powiedziała — a UE „nie ustąpi w tej kwestii”.