Przez lata opowiadał o Śląsku językiem rapu, teraz sięga do muzycznych korzeni regionu. W projekcie „Pieśni Współczesne – Antologia”, który wybrzmi 20 czerwca w Arenie Katowice, Miuosh łączy śląskie pieśni z nowoczesnymi aranżacjami. W rozmowie z Euronews mówi o zmianie i muzycznej ewolucji.
Już w sobotę w Arenie Katowice odbędzie się finałowy koncert Miuosha – rapera, kompozytora i producenta muzycznego – oraz Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk w ramach projektu „Pieśni Współczesne – Antologia”. Pierwsza część zbioru ukazała się w 2021 roku, a trzy lata później fani doczekali się drugiego tomu.
W „Pieśniach Współczesnych” katowicki twórca, przez lata kojarzony przede wszystkim z rapem, wraz z zaproszonymi artystami proponuje nowe spojrzenie na region. Industrialne krajobrazy i kopalnie ustępują miejsca dolinom, wsiom oraz lokalnym opowieściom, które prowadzą w głąb śląskiej tożsamości. Ten zwrot wpisuje się w szerszą przemianę artystyczną Miuosha, który niedawno zapowiedział odejście od rapu.
Inne oblicze Śląska. Miuosh: „O dzielnicach można mówić także przez doliny”
W rozmowie z Euronews Miuosh mówił o zmianie perspektywy i ewolucji – zarówno w swojej muzyce, jak i w sposobie opowiadania o Śląsku. Jak mówi, region to znacznie więcej niż miasta i przemysłowy krajobraz. Ważną częścią śląskiej tożsamości są także wsie, lokalne społeczności i historie, które rzadko trafiają do głównego nurtu opowieści o regionie. To właśnie na nich koncentruje się projekt „Pieśni Współczesne”, pokazując mniej oczywiste oblicza Śląska poprzez doświadczenia jego mieszkańców.
„Uznałem, żeby nie zamykać się tylko i wyłącznie w tej strukturze miejskiej. Są oczywiście miasta, ale fajnie jest czasami na przykład poprzez doliny mówić o dzielnicach”, mówi kompozytor i twórca tekstów na obu płytach.
Jak podkreśla Miuosh, w projekcie tylko kilka utworów zachowało formę zbliżoną do ludowych pierwowzorów. Do najwierniejszych oryginałom należą „Zielona”, która w dużej mierze zachowała swój pierwotny charakter, oraz – częściowo – „Doliny”.
Artysta od lat czerpie z różnorodnych muzycznych inspiracji. Ważnym etapem jego twórczej drogi była współpraca z Józefem Skrzekiem – kompozytorem, multiinstrumentalistą i współzałożycielem zespołu SBB. Dla Miuosha spotkanie z legendą śląskiej sceny muzycznej, z którą nagrał utwór „Piąta Strona Świata”, stało się okazją do połączenia różnych pokoleń i tradycji muzycznych regionu.
„Jeżeli jest się z Katowic, to to buduje cię moim zdaniem w dużej mierze muzyka, która otacza Cię w tym mieście, a blues w Katowicach i na Śląsku był zawsze bardzo ważny”, mówi.
„Mi było bardzo blisko do twórczości Janka, szczególnie do tego jednego utworu. I ogromną przyjemnością było dla mnie to, że jakoś udało mi się do niego dostać bezpośrednio, pojechać, pokazać mu ten numer, z nim go przegadać i mieliśmy okazję się trochę zaprzyjaźnić”.
Rap i "upadłe historie"
Miuosh długo kojarzony był z rapem. Karierę zaczynał na początku lat 2000. w katowickim składzie Projektor. Popularność przyniosły mu później solowe albumy, takie jak „Piąta strona świata” czy „Prosto przed siebie”, które ugruntowały jego pozycję jako jednego z najważniejszych głosów śląskiego rapu. Przełomem okazał się projekt z Jimkiem i NOSPR-em w 2015 roku, po którym artysta coraz śmielej zaczął przekraczać muzyczne granice.
Choć Śląsk pozostaje najważniejszym punktem odniesienia w jego twórczości, dziś patrzy na region znacznie szerzej niż w czasach swoich rapowych początków. W jego najnowszych projektach obok miast i przemysłowego krajobrazu coraz częściej pojawiają się wsie, doliny i mniej oczywiste opowieści o regionie.
„To jest tak, że rapowe rzeczy, jak się pisze, jeśli się już wzywa wykonawcy takie przywiązanie lokalne, to raczej trzeba to zerojedynkowo traktować, jeśli chodzi o miejsce, z którego się pochodzi i to, co cię otaczało, to jakie miasto cię otaczało, jaka ulica, dzielnica i jakie okolice. I tam raczej bym nie mógł szerzej iść, bo bo jestem z jednej ulicy, z jednej dzielnicy i z jednego miasta”, tłumaczy.
Nowy projekt zbiega się z ważną decyzją artysty. Niedawno Miuosh zapowiedział, że kończy swoją przygodę z rapem. Jak tłumaczy, emocje, które przez lata napędzały jego teksty, nie są już tak intensywne jak kiedyś.
„Ktoś kiedyś zadał mi o to pytanie bezpośrednio i ja bezpośrednio odpowiedziałem, że ja już generalnie mam problem, żeby po pierwsze odnajdywać w sobie to wszystko, co mnie motywuje do pisania rapowych numerów, za które potem odpowiadam zerojedynkowo sobą. A po drugie mam też problem z odtwarzaniem tych emocji, które we mnie buzowały i które mnie prowadziły do tego, żeby te numery sprzed lat, grać”, mówi.
„Ja uważam, że właśnie ma to do siebie, że nie da się w imprezowym klimacie odegrać numeru, który pisałeś w zupełnie innej atmosferze i który mówi o czymś smutnym. I to tak jest, że trzeba trochę sięgnąć do tej pamięci podręcznej i grając ten numer, przypomnieć sobie trochę te emocje, a to nie są zawsze fajne emocje”, wyjaśnia.
„I nie mam już w sobie jakichś takich, nie wiem, upadłych historii albo traumatycznych przeżyć na tyle, żeby pisać jakoś albumy o tym swoim przeżywaniu czegokolwiek”.
Podcasty i miejsce dla twórców
Artysta podkreśla jednak, że nie oznacza to końca jego działalności muzycznej. Przeciwnie – przed nim kolejne projekty, związane m.in. z muzyką klasyczną, teatrem i produkcją muzyczną.
Ma również ambitne plany dotyczące rozwoju środowiska twórczego na Śląsku. Marzy mu się stworzenie przestrzeni, w której artyści, dziennikarze i twórcy internetowi mogliby realizować własne projekty, w tym podcasty i programy.
„Chciałbym, żeby poza Warszawą istniało miejsce, w którym ludzie mający coś ciekawego do powiedzenia mogliby to po prostu robić, bez konieczności budowania całego zaplecza od podstaw”, mówi.
Choć Miuosh żegna się z rapem, nie zwalnia tempa. „Pieśni Współczesne – Antologia” to nie tylko powrót do śląskich korzeni, ale także początek nowych muzycznych poszukiwań. Wszystko wskazuje na to, że artysta zamierza jeszcze nieraz zaskoczyć swoich słuchaczy.