Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Guma do żucia i słoiki z prochami: świat skrajnych fanów popu

Dzieci Graceland (projekt).
Dzieci Graceland (projekt). Prawo autorskie  Hayley Louisa Brown
Prawo autorskie Hayley Louisa Brown
Przez Amber Louise Bryce
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

„Holy Pop!” zagląda do osobliwego, fascynującego świata fanów z obsesją.

W życiu kochałam wiele osób, ale przez pewien czas najbardziej kochałam Christinę Aguilerę.

REKLAMA
REKLAMA

Zaczęło się jak większość milenialskich obsesji popkulturowych: od stania między regałami w sklepie muzycznym. Tata powiedział, że mogę wybrać, co chcę, więc sięgnęłam po „Stripped”, drugi i świeżo wtedy wydany album Aguilery.

W drodze do domu wsunęłam płytę do samochodowego odtwarzacza CD, opuściłam szyby i poczułam, jak moja dawna tożsamość ulatuje z wiatrem, a jej miejsce zajmuje powiew czegoś nowego.

Może wcale nie byłam tylko przednastoletnią dziewczynką z obsesją na punkcie kreskówkowych piesków i tęczowych flanelowych spódnic. Może byłam nierozumianą kobietą o potężnym głosie i poetyckich lękach – tylko jeszcze nie znalazłam idealnych biodrówek.

Kolejne lata zlały mi się w jedną smugę fanowskich stron na GeoCities, wyciągania z gazet każdego plakatu, jaki tylko znalazłam, i noszenia sztucznego kolczyka w nosie z Claire’s Accessories. Zmieniłam dzwonek w Nokii na „Fighter”, doprowadziłam do perfekcji układ taneczny z „Dirrty”, a broszurę z trasy koncertowej Xtiny z 2003 roku trzymałam przy łóżku jak biblię.

Aż pewnego dnia obsesja zniknęła tak szybko, jak się pojawiła – zostały tylko wspomnienia i pamiątki.

Metalowy piórnik z jej twarzą, pomięte zdjęcie, na którym ma na sobie te słynne spodnie‑chapsy. Dla kogoś z zewnątrz – sentymentalne bzdury, dla mnie – kiedyś magiczne koła ratunkowe w chaosie dojrzewania.

O sile takich uwielbień dla idolek i idoli – i o tożsamościach, które wokół nich budujemy – opowiada nowa wystawa w londyńskim Somerset House zatytułowana „Holy Pop!”.

Pełna ołtarzyków i pamiątek poświęconych wszystkim – od Spice Girls po Elvisa – sprawia wrażenie, jakby się wchodziło do pamiętnika nastolatki. Różowy blask flakonów perfum, lśniące ławki wysadzane diamencikami, pospiesznie bazgrane listy miłosne; wszystko pochodzi z czyjegoś wewnętrznego świata.

Dream Girl (2023), Athen & Nina: Sleepover, GLASSHOUSE galerii Gathering, Londyn.
Dream Girl (2023), Athen & Nina: Sleepover, GLASSHOUSE galerii Gathering, Londyn. Photo: Damian Griffiths

– Wystawa jest oczywiście o popkulturze, ale także o ludziach i o tym, jak idziemy przez życie. O rzeczach, których się chwytamy, żeby przetrwać i poczuć, że do kogoś należymy – powiedziała w rozmowie z Euronews Culture kuratorka Tory Turk.

– Opiekowanie się swoimi rzeczami, staranne ich układanie, jest naprawdę terapeutyczne. I w gruncie rzeczy bardzo ważne.

Fascynacja Turk kolekcjonerami niszowych tematów i ich zbiorami narodziła się, gdy pracowała w HyMag, instytucji chwalącej się największą na świecie kolekcją czasopism. Chodzi o kiczowate czy dziwaczne przedmioty, które nie mają tradycyjnego muzealnego prestiżu, za to kryje się w nich wyjątkowo ludzki wymiar.

– To były rzeczy pomijane przez kanon, zainteresowany tym, co najlepsze w designie – wspomina. – Miałam wrażenie, że na popkulturę patrzy się trochę z góry, więc zaczęłam kolekcjonować kolekcjonerów.

Trzeba mieć wiarę

W coraz bardziej zlaicyzowanym świecie ludzie kierują swoją cześć ku celebrytom i popkulturze, próbując wypełnić pustkę.

W powieści „Beautiful World, Where Are You” Sally Rooney nazywa to „złośliwym naroślem w miejscu, gdzie kiedyś było sacrum”. A jednak, mimo całej paraspołeczności i potencjalnie szkodliwych skutków wynoszenia gwiazd na piedestał, jest w tym też coś rozczulającego.

Ołtarzyk George’a Michaela na wystawie „Holy Pop!”
Ołtarzyk George’a Michaela na wystawie „Holy Pop!” Amber Bryce

Od holograficznych naklejek z wizerunkiem George’a Michaela na lusterkach w kształcie serca, przez pasteloworóżowe wieńce pamięci, po puszki na ciastka w kształcie Yellow Submarine wypełnione prochami – zdumiewa, jak fandomy potrafią budować wspólnotę, więzi i twórczość zarazem nieporadną i urzekającą.

U większości ludzi takie pasje mogą zapalić się nagle, za sprawą byle kogo i byle czego. Widać jednak, że niektóre ikony – jak Dolly Parton, Prince czy Elvis – mają w sobie szczególną siłę przyciągania, która wciąż urzeka kolejne pokolenia.

– Myślę, że niektórzy po prostu mają w sobie tę magię i to ona dotyka ludzkich dusz – mówi Turk. – Weźmy choćby Elvisa i jego sposób wdarcia się w popkulturę. Stał się trochę jak Jezus, naprawdę. Jak prorok.

Guma do żucia Niny Simone

Wystawa kończy się w ciemnym pomieszczeniu, gdzie widać tylko kulisty blask maleńkiego kawałka gumy do żucia. To być może najświętszy z eksponatów: mętny kleks, który przez krótką chwilę był w ustach Niny Simone.

Guma Niny Simone.
Guma Niny Simone. Royal Danish Library, Anders Sune Berg

Piosenkarka zostawiła ją na fortepianie podczas występu w Londynie w 1999 roku, a australijski muzyk Warren Ellis natychmiast pobiegł, żeby ją zabrać. Później napisał zainspirowaną nią książkę i mówił: „Uwielbiam, że ta maleńka rzecz, ta guma, w gruncie rzeczy jest niczym, a stała się czymś niemal świętym i duchowym. Uświęconą relikwią…”

Jak wie każdy, kto kiedykolwiek błąkał się po pchlim targu albo zastanowił nad samotną skarpetką leżącą na chodniku, to właśnie najbardziej zwyczajne przedmioty najczęściej nas ze sobą łączą.

Na „Holy Pop!” takie przedmioty nie tylko pokazują, jak społeczeństwo przesunęło się w stronę kultu celebrytów. Wyrażają też w nas wszystkich pragnienie, by zachować w sobie uczucie związane z konkretnym czasem, miejscem czy osobą.

– Przedmiot ma moc przeniesienia cię z powrotem do tamtego momentu i tamtego uczucia. Zachowujesz bilet kolejowy albo, wiesz, podbierasz niedopałek papierosa po swoim idolu – mówi Turk.

– Niezależnie od tego, jak są banalne czy głupiutkie, mają moc wywoływania w tobie określonego uczucia.

Bo w gruncie rzeczy pamiątki po naszych kultach gwiazd nigdy nie są prawdziwymi ołtarzykami dla nich, tylko dla nas samych: dla osób, którymi byłyśmy i byliśmy, oraz dla tych, których kochaliśmy bez wstydu – razem z układami tanecznymi do „Dirrty”.

„Holy Pop!” można oglądać w Somerset House w Londynie w Wielkiej Brytanii do 9 sierpnia 2026 roku.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Nie godź się na to w milczeniu: trauma na Kunstenfestival des Arts w Brukseli

Ongoing: wystawa Tildy Swinton o czasie, pamięci i wiernych towarzyszach

Lalki, śpiew wielorybów i kąpiele w moczu: pawilony narodowe w Wenecji