Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Pavel Talankin: „Łatwo opuścić państwo, ale niemożliwe jest opuszczenie ojczyzny”

Osobiste archiwum Pavla Talankina.
Osobiste archiwum Pavla Talankina. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Юлия Пухлий
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Zdobywca Oscara 2026 za najlepszy film dokumentalny w ekskluzywnym wywiadzie dla Euronews opowiada o rozdziale między ojczyzną a państwem, o „pokoleniu odrzuconych” oraz o tym, dla kogo i dlaczego nakręcił film „Mr Nobody vs Putin”.

Od zagubionego, dziesięciotysięcznego miasteczka na południowym Uralu do czołówki światowego kina dokumentalnego - to droga, którą nasz gość przebył w zaledwie cztery lata.

REKLAMA
REKLAMA

Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, a także wprowadzenia w szkołach obowiązkowych „Lekcji o tym, co ważne”, wraz z ich propagandowym i dogmatycznym przekazem, życie nauczyciela-organizatora i szkolnego operatora kamery zmieniło się dramatycznie.

To właśnie te wydarzenia stały się impulsem do powstania filmu dokumentalnego, który przyniósł mu międzynarodową rozpoznawalność.

Gościem jest Pavel Talankin - laureat Nagrody Specjalnej Festiwalu Filmów Niezależnych Sundance oraz nagród Brytyjskiej i Amerykańskiej Akademii Filmowej dla najlepszego filmu dokumentalnego. Pavel, witamy w Euronews!

Pavel Talankin: Witam.

Julia Pukhlii, Euronews: W nocy 16 marca, podczas 98. ceremonii rozdania Oscarów w Los Angeles, otrzymałeś upragnioną złotą statuetkę za film „Mr Nobody vs Putin”, do którego scenariusz napisałeś wspólnie z Davidem Borensteinem. Dziesięć dni później Centralny Sąd Rejonowy w Czelabińsku zakazał dystrybucji filmu w Rosji, a jedenaście dni później Ministerstwo Sprawiedliwości wpisało Cię do rejestru „zagranicznych agentów”. Jak reagujesz?

Pavel Talankin (podnosząc ręce): Film ukazał się w styczniu 2025 roku, a oni bardzo długo się nad tym zastanawiali. Cały rok zajęło im wpisanie mnie na listę „zagranicznych agentów” i zakazanie filmu. Szczerze mówiąc - nie mam z tego powodu żadnych emocji. To świetna reklama! Nie rozumiem, dlaczego tak długo to trwało. Nawet studenci pisali do mnie: „Gratulacje! Ale czemu to tyle zajęło?”. To naprawdę dobra promocja - dziękuję wszystkim, którzy ją robią. Dzięki temu film jest oglądany również w Rosji.

Julia Pukhlii, Euronews: Jedna z rosyjskich stron internetowych zatytułowała tekst: „Film o Władimirze Putinie zdobył Oscara”. Jak sam podsumowałbyś, o czym jest Twój film?

Pavel Talankin (śmiech): Niech będzie. Najważniejsze, że ludzie go oglądają. Byłem zaskoczony komentarzem jednej kobiety z Rosji, która pobrała film, obejrzała go, a potem - korzystając z VPN - napisała na Facebooku: „Nie rozumiem, dla kogo to jest”. Pomyślałem: „Cześć, właśnie dla ciebie”. Zrobiła wszystko, żeby go zobaczyć, a potem stwierdziła, że nie wie, dla kogo on jest. A jednak to właśnie dla takich osób.

Julia Pukhlii, Euronews: Influencerzy i youtuberzy mówią, że film jest „zbyt prosty”, natomiast krytycy widzą jego siłę w tym, jak rzeczywistość polityczna zmienia nauczyciela w podziemnego dokumentalistę - niemal wbrew jego woli.

Pavel Talankin: Podoba mi się wszystko, co mówi się o tym filmie - zarówno dobre, jak i krytyczne opinie. Jako autorowi bardziej przeszkadzałaby mi obojętność. Jego siłą i słabością jest prostota.

Julia Pukhlii, Euronews: W filmie dzieci uczą się strzelać, a najemnicy z grupy Wagnera pokazują im granaty i miny. Czy Twoim zdaniem w Rosji rodzi się nowe „stracone pokolenie”?

Pavel Talankin: Nie „stracone”, raczej „odrzucone” - wyrzucone przez społeczeństwo i przez państwo. Wyrwane z normalnego życia.

Julia Pukhlii, Euronews: Co ich czeka?

Pavel Talankin: Niestety - trudno powiedzieć. Są pozostawieni sami sobie.

Julia Pukhlii, Euronews: Czy utrzymujesz kontakt ze swoimi bohaterami?

Pavel Talankin: Tak, ze wszystkimi. To dla mnie bardzo ważne.

Julia Pukhlii, Euronews: Jakie wiadomości od nich otrzymujesz?

Pavel Talankin: Różne - zarówno dobre, jak i trudne. Piszą do mnie ci, którzy już skończyli szkołę, i ci, którzy wciąż do niej chodzą.

Julia Pukhlii, Euronews: Niektórzy krytycy twierdzą, że film pokazuje putinizm jako narzucony z góry, pomijając szerokie społeczne poparcie dla Putina i wojny. Czy uważasz, że to uczciwa krytyka?

Pavel Talankin: Film jest przede wszystkim zapisem rzeczywistości – jej utrwaleniem. Na tej podstawie można wyciągać różne wnioski, które w różnych społeczeństwach będą inne.

Julia Pukhlii, Euronews: Od wyjazdu z Rosji minęły prawie dwa lata. Jak wygląda życie na emigracji?

Pavel Talankin: Nie lubię słowa „emigracja” ani „wygnanie”. Byłem w Central Parku w Nowym Jorku… i poczułem zapach, który przypomniał mi wieś, ogród, pracę przy ziemi. Wtedy zrozumiałem, że można opuścić państwo, ale nie można opuścić ojczyzny. Ojczyzna i państwo to nie to samo. I wiele osób dziś przestało to rozróżniać.

David Borenstein, Helle Faber i Pavel Talankin - zwycięzcy nagrody dla najlepszego filmu dokumentalnego "Mr Nobody vs Putin" na Balu Gubernatora, Los Angeles, 15 marca 2026 r.
David Borenstein, Helle Faber i Pavel Talankin, zdobywcy nagrody dla najlepszego filmu dokumentalnego "Mr Nobody vs Putin" na Balu Gubernatora, Los Angeles, 15 marca 2026 r. AP Photo

Julia Pukhlii, Euronews: Co sądzisz o Europie i Europejczykach?

Pavel Talankin: To zupełnie różni ludzie (śmiech) - super! Każdy kraj jest inny.

Julia Pukhlii, Euronews: Na czym polega ich „fajność”?

Pavel Talankin: Wolność.

Julia Pukhlii, Euronews: Wolność myśli? Wolność zachowania? Wolność słowa?

Pavel Talankin: Wolność słowa. We wszystkim, absolutnie we wszystkim. Teraz mieszkam w Czechach i mam jedną zasadę: nie porównywać. Staram się nie porównywać krajów. Ale zwracam uwagę na kilka rzeczy.

Pierwszą są księgarnie. Nie ma takich jak w Paryżu - naprawdę. Ludzie ustawiają się w kolejce, żeby wejść do księgarni. Wyobrażasz to sobie? Niesamowite (śmiech).

Druga rzecz to transport publiczny. W Czechach działa to wyjątkowo dobrze - przynajmniej z mojego doświadczenia. Nie chodzi tylko o punktualność tramwajów czy pociągów, ale o coś innego. Wsiada starsza kobieta i od razu dostaje miejsce. Naturalnie, bez żadnych słów, bez przypominania. Po prostu tak jest. I to jest piękne.

W Moskwie tego nie ma i to jest bardzo smutne.

Julia Pukhlii, Euronews: Jakie jest Twoje przesłanie dla Rosjan, którzy podzielają Twoje poglądy i – jak mówiłeś w jednym z wywiadów - żyją na „wewnętrznym wygnaniu”?

Pavel Talankin: Mówię o tym zarówno w filmie, jak i po nim. Ale wiesz… nie jestem pilotem. Kiedy pilot wchodzi do kokpitu, ma listę: sprawdź to, sprawdź tamto. Instrukcję. Ja nie mam takiej instrukcji. I nie sądzę, żeby ktokolwiek ją miał. To zawsze jest coś bardzo osobistego.

Julia Pukhlii, Euronews: Dziękujemy za rozmowę.

Pavel Talankin: Wiesz co, mam jeszcze jedną rzecz do powiedzenia. Chcę wam bardzo podziękować za waszą pracę. To naprawdę trudne, wiem, że w Rosji jesteście zakazani. A mimo to pracujecie.

My was oglądamy. Ja was oglądam - a jeśli ja, to znaczy, że są też inni. To bardzo ważne. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo.

Jesteście bohaterami, choć pewnie nikt wam tego nie mówi na co dzień. Nikt nie podejdzie i nie powie: „Jesteście bohaterami, bo robicie swoją pracę dziennikarską”. A jednak nimi jesteście. To, co robicie, jest niezwykle ważne.

I w swoim imieniu, i w imieniu Rosjan, którzy oglądają Euronews - bardzo wam dziękuję. Dziękuję ci bardzo, człowieku.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Zełenski proponuje rozmowy USA-Rosja-Ukraina i apeluje do Meloni o wsparcie dla Kijowa

Rosja. Powodzie w Dagestanie: władze mówią o "zmianach klimatu", eksperci o problemach z odprowadzaniem wody

Ukraina: Rosja przekazała Iranowi informacje o izraelskich zakładach energetycznych