Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Wyniki referendum w Krakowie: prezydent miasta odwołany. "Wszystkie działki wykupowali deweloperzy"

Kraków, zdjęcie poglądowe
Kraków, zdjęcie poglądowe Prawo autorskie  Źródło: pexels.com/ Fernanda W. Corso
Prawo autorskie Źródło: pexels.com/ Fernanda W. Corso
Przez Katarzyna Kubacka
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Na początku roku ruszyła zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta. Choć inicjatywa miała oddolny charakter, szybko przerodziła się w polityczny spór. Mieszkańcy krytykują politykę miasta i twierdzą, że prezydent powinien był odejść.

W niedzielę zakończyło się w Krakowie - drugim co do wielkości mieście w Polsce - referendum w sprawie odwołania władz miasta. Aby odwołać prezydenta, frekwencja musiała wynieść co najmniej 26,98 procent Do urn poszło 29,99 procent uprawnionych, co oznacza, że Aleksander Miszalski stracił stanowisko.

REKLAMA
REKLAMA

W przypadku głosowania nad odwołaniem Rady Miasta frekwencja była niemal identyczna i wyniosła 29,97 procent jednak wymagany próg ważności referendum wynosił 30,59 procent.

Dlaczego odwołano prezydenta Krakowa? Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą i Stan360 na zlecenie Polsat News, główną motywacją mieszkańców było wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w mieście. Respondenci wskazywali jednak również na chaos w zarządzaniu, sprzyjanie deweloperom oraz nepotyzm.

Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa. Donald Tusk: „rozróba polityczna”

Na początku 2026 roku w Krakowie powstał komitet obywatelski, który rozpoczął zbiórkę podpisów pod referendum w sprawie odwołania władz miasta. Choć inicjatywa początkowo miała oddolny charakter, szybko przyłączyli się do niej politycy prawicowych ugrupowań – Konfederacji i Prawa i Sprawiedliwości.

Aleksander Miszalski, który wygrał wybory w Krakowie z ramienia Koalicji Obywatelskiej, był mocno wspierany przez premiera Donalda Tuska. Pod koniec lutego szef rządu stwierdził, że referendum jest pomysłem na „rozróbę polityczną”.

„Wiadomo, że te pomysły o referendum w Krakowie, a później w innych miastach, one się pojawiają i to jest jakiś pomysł PiS-u czy Konfederacji na takie zamieszanie, na rozróbę polityczną, więc ja nie mam żadnej wątpliwości, że to jest jedyny powód, dla którego to referendum jest organizowane. I oczywiście prezydent Miszalski ma pełne nasze wsparcie” — powiedział Tusk, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Mieszkańcy Krakowa byli jednak coraz bardziej zmęczeni sposobem zarządzania miastem, zwłaszcza rosnącymi kosztami życia, postępującą ekspansją deweloperów oraz nielogicznym gospodarowaniem budżetem.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie. „ Nawet jeżeli chcesz jechać z tym tramwajem, to i tak musisz zapłacić”

Z sondażu dotyczącego motywacji mieszkańców Krakowa w sprawie odwołania prezydenta miasta wyłania się wyraźny obraz. Najczęściej wskazywano wprowadzenie Strefy Czystego Transportu (28,3 procent badanych), poziom zadłużenia miasta (22 procent) oraz sposób zarządzania spółkami miejskimi i nepotyzm (14,3 procent) — jako główne czynniki, które przelały czarę goryczy.

Nowe przepisy dotyczące ograniczeń wjazdu samochodów do miasta weszły w życie 1 stycznia. Zgodnie z zapisami, mieszkańcy zostali zwolnieni z wymogów technicznych bezterminowo, pod warunkiem zarejestrowania pojazdu w miejskim systemie, jeśli auto zostało nabyte przed wejściem uchwały w życie.

Jak jednak wskazuje Michał, przedsiębiorca z Krakowa, problemem był m.in. chaos organizacyjny oraz nagłe wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, które — jego zdaniem — utrudniło właścicielom starszych samochodów załatwienie formalności w urzędach.

„Strefa Czystego Transportu została wprowadzona w sposób bardzo szybki, to była jakiegoś kwestia okresu między świętami, gdzie urzędy też nie były czynne. I wielu przedsiębiorców, bardzo się zdenerwowało też w tą stronę, bo nie wiedzieli, no jak to będzie wyglądać”, mówi w rozmowie z Euronews”. „Tak samo mieszkańcy, którzy też byli tak postawieni pod ścianą, w styczniu były bardzo duże kolejki do urzędów, no i urzędnicy zupełnie nie wiedzieli, jak tu operować”.

Mówi też o podwyżkach cen biletów i niejasnościach w budżecie.

„Wyobraź sobie, że wprowadzasz taką strefę praktycznie na całym mieście. Bo tam podają, że to jest 60 procent, ale dla zamieszkałych w przestrzeni to ponad 90 procent”, mówi. „No i jednocześnie jest podwyżka cen biletów, wydłużenie strefy płatnego parkowania w mieście, i podniesienie cen płatnego parkowania w mieście. Wiesz, no nawet jeżeli chcesz jechać z tym tramwajem, to i tak musi zapłacić”.

W odpowiedzi na krytykę dotyczącą Strefy Czystego Transportu Aleksander Miszalski ogłosił w lutym 2026 roku „wielką korektę” przepisów, której celem było złagodzenie restrykcyjnych zasad wjazdu pojazdów do miasta. W tym samym miesiącu ze stanowiska dyrektora Zarządu Transportu Publicznego odwołano urzędnika odpowiedzialnego za realizację tego projektu.

Kraków. Problemy z deweloperami

Przedsiębiorca zwraca też uwagę na „odsprzedawanie miasta deweloperom” oraz stopniową likwidację funkcji przemysłowych, wskazując jako przykład Kraków Południowo-Wschodni.

„To tereny bardzo przemysłowe, gdzie tam jest naprawdę blisko dużo firm, to są firmy kolejowe, związane z jedną z największych w Małopolsce bocznic kolejowych”, mówi. „No i mnóstwo innych, mniejszych, ale to też całkiem dużych firm, które musiałyby zostać przesiedlone. Oni tam postawiali swoje biznesy, które zatrudniają, tam jest około 29 tysięcy osób na tym terenie. Miasto zapewniało, że to będzie strefa przemysłowa. I nagle się okazuje, że pomiędzy tymi działkami, wszystkie małe działki już wykupowali deweloperzy”.

Jak twierdzi, dodatkowe oburzenie wśród mieszkańców wywoływały również informacje o obsadzaniu spółek miejskich „osobami po linii partyjnej”.

"Chaos przez następny tydzień"

Małgorzata, mieszkająca w Krakowie od kilku lat, również nie jest zadowolona z polityki Miszalskiego, choć uważa, że „nie był on najgorszą opcją”.

„On robił głupie rzeczy, ale nie był najgorszą opcją, jaka mogła się przytrafić. Uważam, że jego odwołanie nie było przemyślane, bo nie ma teraz lepszej alternatywy” — mówi.

„Moim zdaniem zrobili głupio, bo nie ma żadnej lepszej kandydatury i będzie chaos przez następny tydzień. Miszalski narozrabiał, tylko teraz nic lepszego się już nie wydarzy w najbliższym czasie… i jakby jego odwołanie było bez sensu” — dodaje.

Twierdzi również, że istnieje możliwość, iż teraz Krakowem będzie rządzić osoba związana z prawicą. „To nie przypadek, że do referendum poszła akurat ta liczba ludzi, która wystarczyła, by odwołać Miszalskiego”.

Michał z kolei podkreśla, że inicjatywa miała charakter oddolny, a samo referendum może sprawić, że przyszłe władze będą bardziej ostrożne w decyzjach.

„To jest naprawdę fenomen w polskiej demokracji. Ogólnie ten cały ruch był czymś fantastycznym. Liczę na to, że niezależnie kto będzie na tę dwuletnią kadencję, będzie już dużo ostrożniejszy i będzie musiał wsłuchiwać się w głos mieszkańców” — mówi.

Zgodnie z przepisami prezydent miasta ma zostać odwołany niezwłocznie. Donald Tusk ma powołać specjalnego komisarza, który będzie zarządzał miastem do czasu przedterminowych wyborów. Ma to nastąpić w ciągu siedmiu dni.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Fałszywy alarm w Gdańsku, służby weszły do mieszkania rodziny prezydenta. Premier Tusk interweniuje

Weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o SAFE. Tusk: "mamy plan B"

Kraków nie chce Strefy Czystego Transportu? "Mamy 20 zniszczonych znaków"