Opera Narodowa w Atenach prezentuje "Annę Bolenę" Gaetano Donizettiego w reżyserii Themelisa Glinatsisa i pod batutą Jacquesa Lacombe. W roli głównej występuje sopranistka Maria Kosovitsa.
Opera Narodowa prezentuje nową, ekscytującą produkcję Anny Boleny Gaetano Donizettiego w reżyserii Themelisa Glinatsisa i pod batutą Jacquesa Lacombe. Słynne dzieło romantycznego belcanto opowiada o ostatnich dniach królowej Tudorów, Anny Boleyn, drugiej z sześciu żon Henryka VIII.
Gdy król zwraca uwagę na Giovannę Seymour, los Anny zostaje przesądzony. Powrót jej dawnej miłości, lorda Percy’ego, oraz niefortunna interwencja młodego Smetona dają Henrykowi pretekst do oskarżenia jej o cudzołóstwo, co prowadzi do aresztowania królowej.
W Tower of London Anna odmawia przyznania się do winy. Na krótko przed egzekucją popada w delirium, wspomina przeszłość, wybacza wrogom i w końcu wyrusza na szafot, podczas gdy w tym samym czasie ogłaszane jest małżeństwo króla z jego nową kochanką.
Opera Anna Bolena miała swoją premierę w 1830 roku w Teatrze Carcano w Mediolanie. Libretto autorstwa Felice Romani koncentruje się przede wszystkim na wątku miłosnym. Współczesne podejście inscenizacyjne łączy jednak elementy tradycyjne i nowoczesne, podkreślając zarówno kontekst historyczny, jak i polityczny wymiar postaci, a także przemoc i arbitralność władzy.
Reżyser stara się wyjść poza ograniczenia klasycznego melodramatu erotycznego, uwydatniając różnorodne aspekty wydarzeń tamtej epoki. Pokazuje, że historia nie jest czymś martwym czy bezwładnym, lecz aktywnym procesem, którego skutki w sposób bezpośredni oddziałują na władzę i przemoc.
Themelis Glinatsis opisuje zagadnienia, które go interesowały, oraz sposób, w jaki podszedł do realizacji tego projektu:
„W pracy nad operą Donizettiego najbardziej interesowało mnie odejście – zarówno moje, jak i całej obsady oraz zespołu współpracowników – od utartego, wysłużonego podejścia do belcanto, które uważam za martwe reżysersko i estetycznie. Dla mnie sposobem na ożywienie tego gatunku, paradoksalnie jakkolwiek to zabrzmi, jest sama opowieść.
Historia Anny Boleyn i Henryka VIII to okres głębokich konfliktów, a dla mnie właśnie konflikt stanowi rdzeń dramatyczny całego spektaklu. Mając to na uwadze, postanowiłem nie ograniczać się jedynie do XVI wieku. W niemal asocjacyjny sposób, przy użyciu różnorodnych środków inscenizacyjnych – dźwiękowych, scenograficznych i kostiumowych – przechodzimy przez całą historię Anglii, tworząc fragmenty, które często współistnieją w napięciu i konflikcie.”
„To, co uderzyło mnie najbardziej i co stało się powodem, dla którego zaproponowałam historię jako główny rdzeń inscenizacji, to fakt, że historia miłosna, na której skupia się Donizetti, została osadzona w XVI wieku – jednym z najbardziej wstrząsających okresów w historii Anglii, jakim była reformacja. Ten czas można uznać za swoisty punkt zerowy dla historii Anglii i Europy.
Odłączenie się od katolickiego Rzymu oznaczało, że Anglia z jednej strony izolowała się od dużej części Europy, a z drugiej – tworzyła własną tożsamość polityczną, estetyczną, religijną i ideologiczną. Chciałam w ten sposób przywrócić ten wymiar, którego brakuje w miłosnej opowieści Donizettiego, i osadzić postacie w głębokim poczuciu konfliktu.”
W ramach osi tematycznej GNO 2025–26 „Opera przyszłości z matrycy przeszłości” kultowe arcydzieło Gaetano Donizettiego wprowadza w twórczy dialog historyczne kostiumy Nikosa Georgiadisa, wykonane na potrzeby produkcji opery w GNO w 1976 roku, z nowym światem scenicznym stworzonym przez wielokrotnie nagradzanego brytyjskiego scenografa Leslie Traversa. Czy użycie tych kostiumów „ogranicza” współczesną inscenizację?
„Kostiumy Nikosa Georgiadisa z pierwszej prezentacji Anny Boleny w Operze Narodowej w latach 70., choć początkowo wydawały się wiążące, ostatecznie wpasowały się w rdzeń pracy, nad którym się skupiłem – czyli w bardzo dysharmonijną relację między teraźniejszością a przeszłością. Kostiumy same w sobie wpisują się więc w konfliktową kanwę, która mnie interesowała. Z jednej strony reprezentują XVI wiek, z drugiej są częścią archiwum Opery Narodowej, które teraz ożywa w nowej produkcji Anny Boleny.
Tak więc mamy tu zderzenie historyczności. Bolena, którą Państwo zobaczą, będzie Boleną współczesną, skierowaną do współczesnego widza, a jednocześnie Boleną osadzoną w okresie politycznie i konfliktowo niezwykle napiętym” – podkreśla reżyser.
W jaki sposób ingerował w libretto opery, aby wydobyć wszystkie historyczne i konfliktowe elementy?
„Samo uwzględnienie kontekstu historycznego w odniesieniu do libretta oraz przestrzeni scenicznej stworzonej przez Leslie Traversa stanowi fragmentaryczny obraz pozostałości angielskiej historii. Wprowadziliśmy również elementy dźwięku elektronicznego, skomponowanego przez Thanosa Polymeneasa-Lionterisa. W oparciu o materiały archiwalne z angielskiego radia, doniesienia prasowe i inne źródła przygotowaliśmy kilka interludiów, które przenikają między utworami i poszczególnymi częściami opery.
Nie ingerujemy w samą muzykę Donizettiego, lecz w sposób prezentacji scen. Chcieliśmy, aby te zmiany scen nie były martwym czasem, lecz żywym momentem, w którym historia wkracza i odciska swój wpływ na estetykę muzyki. Dzięki temu przeszłość wchodzi w dialog z utworem i nadaje mu nowy wymiar dramatyczny.”
Główną rolę Anny Boleny kreuje Maria Kosovitsa, która przechodzi chrzest ognia w tej wyjątkowo wymagającej partii. 30-letnia sopranistka, kształcona w Królewskim Konserwatorium w Antwerpii oraz w Akademii Verdiego w Teatro Basilicata w Parmie, zachwyca oszałamiającą interpretacją słynnej królowej.
„Donizetti przedstawia rolę Boleny w sposób niezwykle wyjątkowy. To okres jego dojrzałego twórczości, w którym muzyka nabiera pełnej teatralności. Anna Bolena jest osobą dynamiczną, ognistą, bardzo ambitną, uwikłaną w uścisk królewskiej władzy Henryka VIII. Donizetti oddaje wszystkie aspekty jej charakteru w sposób szczególny, oferując liczne wariacje i bogactwo muzycznych barw” – komentuje sopranistka.
„Elementy postaci, które najbardziej mnie zafascynowały, to jej siła i odwaga – gotowość, by stanąć w obronie własnego honoru i ideałów wobec władzy króla, nie ulegając propozycjom ratowania życia poprzez przyznanie się do winy. Anna Bolena broni swojego honoru i miłości, nawet jeśli prowadzi to do jej śmierci. Myślę, że była osobą, która odcisnęła swoje piętno na historii Anglii. Czuję się zaszczycona, że mogę wcielić się w tak istotną postać historyczną” – podkreśla sopranistka.
Opera jest częścią „Trylogii Tudorów” napisanej przez Donizettiego w ciągu zaledwie jednego miesiąca. Pozostała popularna przez prawie pięćdziesiąt lat po premierze, a po długim okresie zapomnienia powróciła do repertuaru w latach pięćdziesiątych, głównie dzięki występowi Marií Callas w La Scala di Milano w 1957 roku, który zapoczątkował odrodzenie innych „zapomnianych” dzieł belcanto.
Jak łatwo było przyjąć tak wymagającą rolę, naznaczoną piętnem wielkiej divy?
„Prawda jest taka, że rola Anny Boleny jest niezwykle wymagająca, zarówno pod względem technicznym, jak i interpretacyjnym. Wymagała wielu godzin pracy, dużego zaangażowania i poświęcenia – zarówno w aspekcie wokalnym, jak i artystycznym, które są ze sobą ściśle powiązane.
Oczywiście inspiracją były dla mnie niezrównane wykonania legendarnych śpiewaków, takich jak Maria Callas, ale pomogły mi one zrozumieć, że aby rola naprawdę ożyła, muszę wnieść w nią własne doświadczenie. Anna musi istnieć jako żywa postać, a nie jako kopia wielkich interpretacji, które powstały wcześniej.”