Amerykański sekretarz stanu, Marco Rubio, zapewnia, że Kuba zgodziła się na ofertę pomocy, jednak Waszyngton wciąż musi zdecydować, czy zaakceptuje warunki przedstawione przez kubański rząd.
Sekretarz stanu USA, Marco Rubio, twierdzi, że Kuba przyjęła ofertę pomocy wartą 100 mln dolarów. Jednocześnie zaznacza, że nie jest jeszcze pewne, czy Waszyngton zaakceptuje warunki przedstawione przez Hawanę.
„Mówią, że ją przyjęli. Zobaczymy, czy to oznacza, że wszystko się uda” – powiedział Rubio w rozmowie z dziennikarzami.
Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Kubą należą obecnie do najbardziej napiętych od lat. Obciążają je zarówno sankcje gospodarcze nałożone przez Waszyngton, jak i poważne problemy ekonomiczne, z którymi zmaga się wyspa.
W takiej sytuacji ewentualne przyjęcie amerykańskiej pomocy w wysokości 100 mln dolarów otwierałoby nietypowy scenariusz współpracy między oboma krajami. Jego realizacja zależałaby jednak od warunków stawianych przez Hawanę oraz ostatecznej decyzji administracji Donalda Trumpa.
Castro uznany za „zbiega”
Sekretarz stanu USA określił Raúla Castro mianem „zbiega” przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.
Decyzja ta wpisuje się w szerszą strategię Waszyngtonu, zakładającą zwiększanie presji na rząd Kuby, łączącą sankcje gospodarcze, izolację dyplomatyczną oraz działania prawne wymierzone w historyczne postacie reżimu Castro.
Zarzuty wobec Raúla Castro, dotyczące wydarzeń sprzed niemal trzech dekad, dodatkowo podnoszą napięcie w i tak już nadwątlonych relacjach dwustronnych. Jednocześnie wzmacniają przekaz Stanów Zjednoczonych o konieczności pociągnięcia do odpowiedzialności kluczowych ośrodków władzy na wyspie.