Bob Dylan spotyka w Watykanie papieża Leona XIV. Papież wręcza mu różaniec, laureat Nobla daje swoją autobiografię. Jutro koncert w Rzymie.
„Pukając do bram raju”: w 1997 roku Bob Dylan wykonywał Knockin' on Heaven's Door przed Janem Pawłem II. Niemal trzydzieści lat później amerykański bard wraca do Watykanu, tym razem na spotkanie z papieżem Leonem XIV. To spotkanie, w którym przeplatają się muzyka, duchowość i zaangażowanie na rzecz pokoju – w duchu artysty, który towarzyszył kolejnym pokoleniom i inspirował nawet papieskie przemówienia.
Muzyk, 85‑letni laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury został przyjęty w środowe popołudnie w Pałacu Apostolskim. O spotkaniu w mediach społecznościowych opowiedział ojciec Antonio Spadaro, który towarzyszył Dylanowi razem z Andreą Mondą, dyrektorem „L’Osservatore Romano”.
„Dziś zaprowadziłem Boba Dylana do papieża Leona. Nie bez wzruszenia, bo to spotkanie, które pachnie historią, i z poczuciem, że przy każdym kroku w Pałacu Apostolskim mogło wydarzyć się absolutnie wszystko!”, napisał Spadaro, publikując dwie fotografie artysty obok Papieża.
Czarna bluza, kaptur naciągnięty na głowę: Dylan jest w Rzymie na kolejny koncert swojej trasy (w czwartek wieczorem wystąpi na scenie Palazzo dello Sport), pozostaje wierny swojemu wizerunkowi i aranżuje spotkanie, które łączy dwie ikony, choć należą do bardzo różnych światów.
Audiencja była krótka; wypełniły ją pozdrowienia i kilka żartów. Leon XIV podarował muzykowi różaniec, a Dylan odwdzięczył się egzemplarzem Chronicles – Volume 1, swojej autobiografii.
Bob Dylan i papież Leon: nić pokoju i muzyki
Do tego spotkania nie doszło przypadkiem. W lipcu Papież przywołał Dylana we wstępie do książki wydawnictwa Libreria Editrice Vaticana Disarmata e disarmante. La pace è un dono, przygotowanej przez dziennikarza Alessandro Banfi.
Sięgnął po słowa z Go Away You Bomb (Idź precz, bombo), protest songu napisanego przez muzyka w 1963 roku, w samym środku zimnej wojny: „Nienawidzę cię, bo stworzył cię człowiek, człowiek cię posiada i człowiek cię obsługuje”.
To kompozycja przeciwko groźbie nuklearnej, przez lata pozostająca z dala od reflektorów: utwór nigdy nie został nagrany ani oficjalnie wydany na albumach Dylana. Oryginalny rękopis odnaleziono dopiero w 2013 roku. Leon XIV wykorzystał go, by wystosować przestrogę przed ponownym zbrojeniem i ryzykiem nowej nuklearnej eskalacji.
Dylan zyskał sławę w latach sześćdziesiątych także dzięki piosenkom takim jak Masters of War czy Blowin' in the Wind, kojarzonym z protestami przeciwko wojnie i walką o prawa obywatelskie. Jego stanowisko jest jednak bardziej zniuansowane niż postawa absolutnego pacyfisty: w 2001 roku stwierdził, że nie uważa się za pacyfistę, i bronił prawa do samoobrony.
Od Jana Pawła II do Leona XIV: Dylan znów u papieża
To nie pierwsze wystąpienie Dylana przed Papieżem. W 1997 roku artysta wziął udział w krajowym Kongresie eucharystycznym w Bolonii, gdzie wystąpił przed Janem Pawłem II i około 300 tys. młodych ludzi.
Po wykonaniu trzech utworów, w tym Knockin' on Heaven's Door, Dylan zdjął kowbojski kapelusz, wszedł po stopniach papieskiej sceny i uścisnął dłoń Karola Wojtyły.
Także wtedy muzyka stała się pomostem między światem rocka a Kościołem. W przemówieniu do młodych Jan Paweł II zacytował utwór Blowin' in the Wind, jeden z arcydzieł muzyka: „Pytasz mnie: ile dróg musi przejść człowiek, zanim można go nazwać człowiekiem?”.
Papież z Polski odpowiedział własną interpretacją: „Jedną. Jest tylko jedna droga dla człowieka, a jest nią Jezus Chrystus”.
Wiara Boba Dylana: nawrócenie i pieśni gospel
Duchowość to kolejny, kluczowy wymiar jego kariery. Wychowany w rodzinie żydowskiej, Dylan pod koniec lat siedemdziesiątych przeszedł głęboką przemianę religijną, po doświadczeniu duchowym, które – jak opowiadał – zbliżyło go do chrześcijaństwa.
W 1979 roku wydał album Slow Train Coming, a po nim Saved i Shot of Love: trzy płyty, w których wiara chrześcijańska i język gospel wyraźnie weszły do jego muzyki. W kolejnych latach wrócił do bardziej zróżnicowanego repertuaru, nie rezygnując jednak z odniesień religijnych.
W jednym z nowszych wywiadów Dylan podkreślał, że jest osobą religijną, często czyta Pismo, medytuje i modli się.
Leon XIV i muzyka: „Śpiew jest właściwy temu, kto kocha”
Dla Leona XIV muzyka to również znacznie więcej niż samo tło modlitwy. W pierwszym roku pontyfikatu Papież wielokrotnie zaznaczał jej siłę komunikacji i wyrazu duchowego: słyszeliśmy, jak śpiewa po łacinie Regina Caeli i Pater Noster, a także jak z zaangażowaniem przysłuchuje się śpiewom wspólnot spotykanych podczas podróży.
Podczas Jubileuszu chórów i scholi, w listopadzie 2025 roku, Leon nazwał muzykę darem wielkich cywilizacji, zdolnym wyrazić to, co nosimy głęboko w sercu. Śpiew – wyjaśnił – jednoczy umysł, uczucia, ciało i duszę. Cytując św. Augustyna, przypomniał: „Cantare amantis est”, czyli «śpiew jest właściwy temu, kto kocha».