Administracja Donalda Trumpa z zadowoleniem przyjęła niedawną falę wyborczych zwycięstw sił prawicowych w Ameryce Południowej.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że weekendowe wybory w Brazylii wyglądały na „sfałszowane”, nie przedstawiając jednak na to żadnych dowodów. Tak skomentował wynik głosowania, w którym lewicowy prezydent Luiz Inácio Lula da Silva pokonał prawicowego kandydata Flávia Bolsonaro.
Rozmawiając z mediami, Trump stwierdził, że głosowanie „wyglądało koszmarnie” i „jak kolejne sfałszowane wybory”.
„Nie opowiedziałem się po żadnej stronie” – powiedział dziennikarzom, gdy poproszono go o opinię. – „Wybory muszą być poza dyskusją, a te wyglądały w moich oczach bardzo źle”.
Bolsonaro początkowo odmówił uznania zwycięstwa Luli, mówiąc, że „nie da się” przyjąć takiego wyniku i że wybory powinny zostać unieważnione. Później zapowiedział, że będzie „organizował opozycję”.
W poniedziałek w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych dodał, że ma zakaz opuszczania Brazylii i że „doręczono mu nakaz oddania paszportów”.
Trump przyjął Bolsonaro – syna byłego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro – w Białym Domu na początku tego roku, a później nazwał go „inteligentnym młodym człowiekiem, który bardzo kocha swój kraj, Brazylię”.
Administracja Trumpa z zadowoleniem przyjęła ostatnią falę wyborczych zwycięstw prawicy w Ameryce Południowej.
„W Ameryce Południowej wszystko wyraźnie ciążyło ku lewicy. Teraz rządzi tam prawica” – mówił Trump w zeszłym tygodniu. – „Poparłem wielu z tych ludzi. Każdy, kogo poparłem, wygrał”.