Projekt przewiduje obniżenie netto miesięcznych pensji europosłów z ok. 8 800 do prawie 4 400 euro, ale przeciwnicy nazywają go „populistyczną zagrywką”.
Grupa Lewicy w Parlamencie Europejskim zamierza domagać się zmniejszenia o połowę wynagrodzeń europosłów, przekonując, że politycy zarabiający miesięcznie dziesiątki tysięcy euro są coraz bardziej oderwani od zwykłych wyborców.
Obecnie europosłowie otrzymują miesięczną pensję netto w wysokości 8 772,70 euro, a wraz z różnymi dodatkami ich łączne dochody sięgają ok. 18 tys. euro.
Zgodnie z formalnym wnioskiem belgijskiego europosła Marca Botengi obniżona miałaby zostać wyłącznie pensja zasadnicza – do ok. 4,4 tys. euro miesięcznie.
Rozwiązanie wpisano do poprawki do rezolucji w sprawie przyszłorocznego budżetu Parlamentu, nad którą głosowanie ma się odbyć za dwa tygodnie podczas sesji plenarnej w Strasburgu.
„Europosłowie są bardzo oderwani od ludzi. Przy takich zarobkach nie wiedzą, co znaczy nie móc zapłacić czynszu” – powiedział Botenga w rozmowie z Euronews.
Lewica szacuje, że cięcia pozwoliłyby zaoszczędzić ponad 50 mln euro w przyszłorocznym budżecie Parlamentu.
„W chwili, gdy pracownicy zmagają się ze wzrostem kosztów i presją na poziom życia, wybrani przedstawiciele powinni dawać przykład i wziąć na siebie część wysiłku wymaganego od społeczeństwa” – czytamy w poprawce, do której dotarło Euronews.
Projekt najpewniej spotka się jednak z oporem innych grup politycznych.
„To klasyczny przykład populizmu” – stwierdził w rozmowie z Euronews estoński eurodeputowany Jaak Madison z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
„Jeśli europosłowie Lewicy chcą pokazać prawdziwą solidarność z wyborcami [...], mogliby na przykład po prostu powstrzymać się od podpisywania listy obecności, która uprawnia ich do dziennego ryczałtu przekraczającego 350 euro” – dodał.
Niemiecki poseł Daniel Freund z grupy Zieloni/Wolny Sojusz Europejski również określił tę propozycję jako „populistyczny wybieg”.
„Zasady dotyczące wynagrodzeń europosłów są dość rozsądne; są powiązane z rozwojem płac w państwach członkowskich” – powiedział Euronews.
Botenga przyznał, że podobny wniosek został już odrzucony w komisji Parlamentu ds. gospodarczych i monetarnych i że inicjatywa zapewne ponownie nie zyska poparcia jego kolegów.
Poza miesięczną pensją netto w wysokości 8 772,70 euro europosłom przysługuje obecnie ryczałt na wydatki ogólne w wysokości 4 950 euro miesięcznie. Zostaje on zmniejszony o połowę, jeśli parlamentarzysta bez uzasadnienia bierze udział w mniej niż połowie posiedzeń plenarnych w roku.
Mandat przewiduje też dzienny ryczałt w wysokości 359 euro, obejmujący koszty zakwaterowania, wyżywienia i inne wydatki za każdy dzień spędzony w Brukseli lub Strasburgu. Aby go otrzymać, europosłowie muszą podpisać listę obecności.
Łącznie te świadczenia mogą podnosić miesięczne dochody do ok. 18 tys. euro, choć kwota ta zmienia się w zależności od kalendarza prac Parlamentu.
Poza pensją i ryczałtami europosłowie otrzymują ponad 32 tys. euro miesięcznie na pokrycie kosztów zatrudnienia asystentów parlamentarnych. Byli członkowie Parlamentu mają prawo do emerytury od 63. roku życia, w wysokości 3,5 proc. wynagrodzenia za każdy pełny rok sprawowania mandatu.