Loader
Śledź nas
Reklama

Węgry: 4 listopada ujawnione zostaną teczki agentów, dane 50–60 tys. osób trafią do sieci

Ładowanie wideo
Okładka teczki z dokumentami, niegdyś używanej do szkolenia agentów, w magazynie archiwum
Okładka dawnego pakietu dokumentów używanych do szkolenia agentów w magazynie archiwum -  Prawo autorskie  Euronews
Prawo autorskie Euronews
Przez Magyar Ádám
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Zdaniem badaczy niemal każdy odkryje wśród krewnych i znajomych osobę dotkniętą problemem, więc trzeba się przygotować na bolesne rodzinne rozmowy.

W Historycznym Archiwum Służb Bezpieczeństwa Państwa trwają ostatnie przygotowania przed upublicznieniem teczek agentów. 4 listopada w internecie będzie można swobodnie wyszukiwać część dokumentów dotyczących osób włączonych do sieci współpracowników w czasach systemu socjalistycznego. Portal nyitottaktak.hu, jak podkreślają historycy archiwum, ma wywołać duże poruszenie.

REKLAMA
REKLAMA

„Dotąd na Słowacji i w Czechach udało się upublicznić jedynie księgi ewidencyjne. Obecne rozwiązanie węgierskie idzie znacznie dalej, bo po pierwsze w sieci pojawią się dużo bardziej szczegółowe kartoteki ewidencyjne, a po drugie wszystkie istniejące teczki werbunkowe. Tak szerokiego ujawnienia nie przeprowadzono nigdzie na świecie” – powiedział Euronews dyrektor archiwum dr Cseh Gergő Bendegúz.

Z danymi trzeba obchodzić się ostrożnie

Rząd Pétera Magyara, ujawniając teczki agentów, realizuje jedną ze swoich obietnic wyborczych. Zgodnie z ustawą do publicznie dostępnej bazy trafią cztery typy dokumentów: tak zwane kartoteki „6”, magnetyczne taśmy z zasobu oznaczonego literą H, dzienniki B oraz teczki B.

Kartoteki „6” sporządzano w momencie werbunku danej osoby do sieci. Zawierają jej dane osobowe oraz informacje związane z samym werbunkiem. Magnetyczne taśmy obejmują w większości również tylko dane osobowe, a dzienniki B wymieniają osoby zwerbowane, jednak zachowały się wyłącznie z lat 1957–1962.

Na kartotekach „6” widnieje wyjątkowo mało informacji o danym współpracowniku. Nie sposób z nich wyczytać, w jaki sposób go pozyskano, czy próbował się temu opierać, czy też dobrowolnie współpracował ze służbami bezpieczeństwa. Nie wiadomo również, jakie sporządzał doniesienia, a więc na przykład, czy zdarzało mu się sabotować pracę władz, by chronić swoich znajomych. Znacznie więcej danych można znaleźć w teczkach B, czyli teczkach werbunkowych. Te obszerniejsze materiały mają jednak zostać udostępnione publicznie dopiero w lutym.

Trzeba się przygotować na bolesne rozmowy w rodzinie

Skoro w internecie mają się znaleźć dane 50–60 tys. osób, badacze spodziewają się, że niemal każdy natrafi na kogoś znanego z rodziny lub kręgu znajomych. Trzeba więc liczyć się z bolesnymi rozmowami w gronie bliskich. Archiwum stara się pomagać w interpretacji dokumentów i osadzaniu ich w szerszym kontekście.

„Chcemy nawiązać aktywną współpracę ze szkołami. Przyjmujemy grupy uczniów albo sami jedziemy do nich i staramy się docierać do młodszych pokoleń za pomocą nowoczesnych narzędzi, na przykład dawnych filmów szkoleniowych służb bezpieczeństwa” – powiedział szef Głównego Wydziału Naukowego, Papp István.

Każdemu, kto znajdzie nazwisko któregoś ze swoich przodków wśród współpracowników sieci, warto złożyć w archiwum wniosek o udostępnienie także tych dokumentów na jego temat, które nie zostaną opublikowane 4 listopada. Procedura jest całkowicie bezpłatna i można ją rozpocząć online.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Węgry pod nowym rządem znacząco ograniczają wniosek o unijną pożyczkę na obronę

Węgry. Sprawa Marcina Romanowskiego. Przeszukanie w ośrodku Centrum na rzecz Praw Podstawowych

Upadek komunizmu, zwroty akcji i duopol. Poczet prezydentów polskich od 1989